Podróż za koło podbiegunowe w Norwegii…
była
dla mnie niesamowitym doświadczaniem słońca o północy, gdyż
za kołem podbiegunowym znajdziemy dwa cuda natury. Jeden z nich można
obserwować tylko latem (dzień polarny), drugi – wyłącznie zimą (noc polarna).
Dla ludzi północy nie jest to nadzwyczajne zjawisko, tylko element
codzienności.
Nord-Norge, czyli Norwegia Północna to region wysunięty najdalej w kierunku
północno-wschodnim. Dzieli się on na dwa okręgi, Troms i Finnmark
oraz Nordland. Przez Nordland przebiega koło podbiegunowe.
Koło
podbiegunowe północne to umowna linia (66°33′N),
przecinająca północny
obszar Norwegii. Jego położenie nieznacznie się zmienia w wyniku cykli
ziemskich.
Podczas przesilenia letniego występuje w tym regionie fascynujący dzień polarny
(słońce przez 24h), a zimą panuje zdecydowanie mniej ujmująca noc polarna,
gdzie słońce nie wschodzi, ponieważ jest schowane pod linią horyzontu.
Podczas zimy na północy można też zaobserwować zorzę polarną.
Na obszarze tym króluje pustka, aż do pomnika, który
zaznacza przebieg koła podbiegunowego.
Norweskie
Centrum Koła Podbiegunowego (Polarsirkelsenteret)
zostało oficjalnie otwarte w dniu 13 lipca 1990 roku, podczas gdy
nowa droga E6 nad górami Saltfjellet została ukończona.
Na
jego terenie możemy zapoznać się z miejscową fauną, florą,
klimatem oraz kulturą, zakupić pamiątki lub skorzystać
z działającej w obiekcie restauracji.
Przyjezdni
otrzymać mogą także certyfikat potwierdzający
przekroczenie koła podbiegunowego. Tadam…
Norweskie
Centrum Koła Podbiegunowego to duży pawilon,
którego kształt i wygląd dopasowano do otaczającej przyrody, gdzie
wypiętrzyły się góry o surowym pięknie, a okolica jest pusta i bezludna.
Odwiedzający
to miejsce stawiają liczne, kamienne kopce.
W okolicach
centrum znajdują się pomniki upamiętniające poległych
w czasie II wojny światowej jeńców, których tysiące (głównie Jugosławian)
zostało zmuszonych do budowy linii kolejowej. Cierpieli w warunkach
ostrej zimy i wielu z nich przepłaciło to życiem.
Zastanawiałam
się, na czym polega magia kręgu polarnego i po odwiedzeniu
tego miejsca muszę przyznać, że jest coś hipnotyzującego w tym odludziu, lekki
dreszczyk emocji, ponieważ w podświadomości narasta przeświadczenie, że oto tu
jest
koniec świata wygód i nowoczesności. Dalej już tylko dzika natura tej nieznanej
krainy.
I chyba na żadnej innej norweskiej drodze to uczucie nie było mi mocniejsze,
niż tu, na zmierzającej ku północy trasie europejskiej E6.
Z weekendowym pozdrowieniem…
Anita

























Komentarze
Prześlij komentarz