Norweski lodowiec Bøyabreen…
to potężny
lodowy jęzor spływający z gór wprost do szmaragdowych wód
jeziora Brevatnet. Ten przyrodniczy skarb znajduje się w gminie Sogndal w
okręgu
Vestland w Norwegii w otoczeniu dzikiej scenerii z niesamowitą paletą barw,
pośród szczytów górskich, które stanowią tło dla malowniczego jeziora.
I
choć jest to jeden z najbardziej dostępnych jęzorów lodowcowych, gdyż pobliski
punkt widokowy znajdujący się nieopodal parkingu oferuje przyjezdnym wspaniałą
perspektywę, to w okolicy dostępne są również inne – dłuższe i bardziej
wymagające szlaki turystyczne dla chętnych na piesze wędrówki.
Bøyabreen jest jedną z odnóg lodowca Jostedalsbreen, który jest największym
lodowcem w kontynentalnej Europie. Lodowiec objęty jest ochroną w ramach
parku
narodowego, założonego w 1991 roku. Istnienie Jostedalsbreen, mimo
niesprzyjających
(dodatnich) temperatur, umożliwiają stałe i obfite opady śniegu. Jednak części
lodowca
leżące niżej, narażone są na postępujące topnienie. Podobnie jak wiele innych
lodowców
na świecie w wyniku globalnego ocieplenia, lodowiec gwałtownie się kurczy.
Lodowiec
wykazuje wyraźne wzory erozji, w których kawałki lodu ciągle odłamują się
i pojawiają nowe kształty. Tak aktywne zmiany zachodzą tu przez cały rok,
dzięki czemu
każda wizyta jest inna od poprzedniej. Obecny lodowiec u podnóża skały, to
stosunkowo
niewielki skrawek lodu i śniegu. Setki metrów gołej skały oddzielają go od
lodospadu,
co utrudnia wyobrażenie sobie, że obie części niegdyś stykały się. Na dowód
zamieszczam dla porównania zdjęcia, które doskonale dokumentują
zmiany, jakie zaszły na przestrzeni niespełna 100 lat.
Lodowiec
Bøyabreen w ok. 1930 i 2023
Źródło
1930: Atelier K. Knudsen, Biblioteka Uniwersytetu w Bergen ubb-kk-pk-2884
Norweskie
lodowce stanowią unikat na skalę światową i cieszą się niesłabnącą
popularnością wśród turystów. Nic dziwnego, skoro niedługo mogą zniknąć...
Nazywa się je topniejącym pięknem, ponieważ w związku z ocieplającym się
klimatem ich zamarznięte jęzory z roku na rok coraz bardziej się kurczą.
Ten fakt skłania do refleksji, bo topnienie lodowców w skali globalnej
to nieodwracalne skutki dla środowiska, ludzi i gospodarki:
·
podnoszenie się
poziomu mórz i oceanów
·
zaburzenia klimatu (zmiany w prądach oceanicznych
i wzrost temperatury wody wzmagają huragany, cyklony i susze)
·
wzrost zagrożenia
wulkanicznego (uwolnienie nacisku na skorupę
ziemską może wywołać aktywność wulkaniczną np. w Patagonii)
·
katastrofy
naturalne (nagłe powodzie z jezior lodowcowych, potężne
osuwiska ziemi, niszczycielskie lawiny błotne, destabilizacja zboczy górskich)
·
utrata
bioróżnorodności (renifery tracą swoje główne
pożywienie, ponieważ
porosty zanikają w ocieplającym się środowisku i zastępowane są przez rośliny
wyższego rzędu; gatunki arktyczne: niedźwiedzie polarne, morsy, pingwiny tracą
swoje siedliska, a zmiana zasolenia i temperatury wód wpływa na życie morskie)
·
zaburzenia w zasobach
słodkiej wody (zmniejszenie się zapasów wody pitnej
w regionach zależnych od lodowców, szczególnie Azja i Ameryka Południowa)
·
zagrożenia
epidemiologiczne: (uwięzione w lodzie bakterie oraz
wirusy wraz
z topnieniem mogą zostać uwolnione m. in. lokalna epidemia wąglika na Syberii
w 2016 r.; ponadto w topniejącej powierzchni wiecznej zmarzliny wykryto
wirusy wywołujące grypę hiszpankę i bakterie powodujące dżumę)
·
straty ekonomiczne (koszty zniszczeń infrastruktury, w tym
turystyki zimowej, rybołówstwa, rolnictwa, gospodarki)
·
masowe migracje (mieszkańcy terenów
zalewowych będą zmuszeni do przesiedleń).
Proces
topnienia lodowców osiągnął już punkty krytyczne
i będzie kontynuowany niezależnie od przyszłych działań klimatycznych.
Nawet przy znacznym ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych do środowiska,
ponad jedna trzecia pozostałych na świecie lodowców stopi się przed rokiem 2100.
Tak twierdzą naukowcy, a aktualny wygląd m. in. norweskiego lodowca Bøyabreen, nie
pozostawia już chyba żadnych złudzeń. I jeszcze łyk wiedzy. Otóż lodowce, a
wśród nich
także kopulaste czapy lodowe, to większe lub mniejsze masy lodu, które powstały
z tak
grubych pokładów wieloletniego śniegu, że aż deformują się pod własnym ciężarem
i powoli spływają w dół górskich stoków i dolin. Nie należy więc lodowców mylić
ani z lodem pływającym (np. kra lodu morskiego lub góry lodowe), ani z lodem
podziemnym (wieloletnia zmarzlina). Na koniec ciekawostka z naszych
rodzimych zakątków, gdyż górski lód jest wybitnym rzeźbiarzem
powierzchni ziemi. Moje ukochane Tatry są jego dziełem 💘
Pozdrawiam serdecznie i świątecznie…
Anita






















Jeszcze nigdy nie widziałam lodowca na własne oczy. Może zdążę... Ale widoki na lodowiec i otoczenie spektakularne. Nie można się napatrzeć! Choć to tylko zdjęcia, piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńDobrego roku Anitka. Pozdrawiam:)))
Zapiera dech… piękno, potęga, cuda tego świata…serdeczności BasiaW
OdpowiedzUsuńBędąc na Zugspitze miałem okazję zobaczyć dwa z kilku niemieckich lodowców – Schneeferner i Höllentalferner. Natomiast otoczenie było zupełnie inne. Te niemieckie położone są wysoko w towarzystwie ośnieżonych szczytów a wszystko to w kolorach białym, szarym w towarzystwie błękitnego nieba i sunących chmur. U Ciebie te lodowce w towarzystwie zieleni, skał i pięknego koloru wody są niesamowicie piękne. Szkoda, że to piękno może minąć bezpowrotnie. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń