Klejnoty Luwru – Dział Rzemiosła Artystycznego.

 

Paryski Luwr to najchętniej odwiedzane muzeum na świecie.
W jego wnętrzach podziwiać można dzieła światowego dziedzictwa
o największej sławie. W 2008 roku zbiory Luwru podzielono na 8 kategorii,
każdej z nich przypada odrębny dział. Drogocenne skarby znajdziemy w Dziale
Rzemiosła Artystycznego. Te wspaniałe zbiory zawierające kolekcję od wieków
średnich do XIX stulecia prezentowane są na I piętrze Luwru, w Galerii Apollina.
Wyeksponowana w gablotach kolekcja klejnotów z Korony Francuskiej wywarła
na mnie oszałamiające wrażenie, w szczególności złożona z 2634 diamentów
osadzonych na pozłacanym srebrze, broszka Cesarzowej Eugenii.

Spośród klejnotów koronnych Francji, które nosiła Cesarzowa Eugenia,
tylko nieliczne uniknęły katastrofalnej w skutkach licytacji zorganizowanej
przez Republikę w 1887 roku. Wystawione w Galerii Apollina stanowią
świadectwo przepychu a także wirtuozerii jubilerów Drugiego
Cesarstwa, jak ta diamentowa „broszka relikwiarzowa.”

Kolejna broszka – tym razem na ramię – pozostawała ponad 100 lat
w amerykańskiej kolekcji. Nabyta w 2015 roku przez Luwr, jest częścią
zestawu 4 broszek, które Cesarzowa Eugenia nosiła przez całe Drugie
Cesarstwo. Dwie okrągłe perły, 5 pereł gruszkowych i 17 dużych
diamentów stanowiło elegancką ozdobę sukien Cesarzowej.

Dzięki środkom z Funduszu Dziedzictwa Muzeum w Luwrze odkupiło i wystawiło
niektóre z klejnotów koronnych Francji zlicytowanych przez Republikę w 1887 roku.
Część z nich stanowiła niegdyś biżuterię Marii Teresy Księżnej Angoulême (1778-1851),
córki Ludwika XVI i siostrzenicy Ludwika XVIII. Diadem Księżnej, będący prezentem od
wuja, składa się z 40 szmaragdów oraz 1031 diamentów. Centralny szmaragd otacza
18 brylantów. Pozostałe brylanty tworzą zwoje liści, do których przymocowane są
ramki podtrzymujące szmaragdy. Tiara wykonana w 1819 roku przez jubilerów
koronnych to arcydzieło biżuterii restauracyjnej ze względu na bogactwo
kamieni, jakość ich oprawy i inspirację klasyczną. W czasach Drugiego
Cesarstwa tiarę nosiła cesarzowa Eugenia, która szczególnie
ceniła szmaragdy. Następnie została sprzedana wraz
z innymi klejnotami koronnymi w 1887 roku,
po czym pojawiła się ponownie
w prywatnej kolekcji.

O jakości pracy paryskich jubilerów na początku XIX wieku świadczy m.in.
tiara złożona z 5 przegubowych elementów, każdy zwieńczony dużym szafirem.
W sumie 24 szafiry, w tym 10 bardzo małych i 1083 diamenty. Tiarę modyfikowaną
z biegiem czasu, nosiły kolejno – królowa Hortensja, królowa Maria Amelia i Izabela
Orleańska, lecz pomimo znamienitych kobiet noszących tę ozdobę, jej pochodzenie
do dziś pozostaje tajemnicą. Zestaw pierwotnie składał się z tiary, naszyjnika, pary
kolczyków, 3 broszek, grzebienia i 2 bransoletek (nie ma ich w zbiorach Luwru).

Para rubinowych i brylantowych bransoletek jest częścią serii klejnotów
skomponowanych z pierwszego zestawu wykonanego w 1811 roku dla cesarzowej
Marii Luizy. Ludwik XVIII nakazał unowocześnić klejnoty, dlatego rubiny i brylanty
zostały ponownie zmontowane w 1816 roku. Nowy komplet oprócz bransoletek
składał się z tiary, naszyjnika, grzebienia, pary kolczyków, paska i 3 zapięć.
Kupione przez Charlesa Tiffany'ego na aukcji w 1887 roku, zostały
przekazane Luwrowi w 1973 roku przez wielkiego
kolekcjonera Claude'a Menière'a.

Pod koniec 2019 roku Luwr nabył od londyńskiego jubilera element
pasa kompletu rubinowo – diamentowego. Ta plakietka dołączyła do pary
bransoletek oferowanych Luwrowi przez Claude Menière'a w 1973 roku.

Wśród wspaniałych klejnotów znajdujących się w Sali Apollina, nie zabrakło też
polskiego akcentu. Przedstawia on białego orła z czarnymi piórami, z rozpostartymi
skrzydłami i głową zwieńczoną koroną cesarską. W szponach trzyma regalia Królestwa
Polskiego, po prawej stronie złote berło, po lewej stronie przekreślony glob, emaliowany
na półprzezroczysty ciemnoniebieski kolor i otoczony granatami. Korpus ptaka stanowi
pocięty na fasety granat w kształcie serca. Inne, mniejsze granaty są inkrustowane
na powierzchni skrzydeł i ogonie, z którego zwisa okrągła perła. Orzeł pochodzi
z kolekcji Ludwika XIV, który nabył go od Ludwiki Marii Gonzagi, żony
Władysława IV Wazy, na polecenie którego klejnot wykonano.

Spinel (czerwony szlachetny kamień używany w biżuterii, od dawna mylony z rubinem)
przybrał swoją formę dopiero za Ludwika XV. Jest to jedyny zachowany przez państwo
kamień z listy, którą król ustanowił w 1530 roku dla swojej kolekcji diamentów z Korony
Francuskiej. Jest także najsłynniejszym zachowanym kamieniem skarbu książąt Bretanii.
Ten klejnot w kolorze amarantowym przerobiono w XVIII wieku na kształt smoka oraz
oprawiono na Orderze Złotego Runa w diamenty i kolorowe kamienie. Skradziony
w 1792 roku, został odzyskany przez Ludwika XVIII około 1796 roku i przekazany
do odtworzonego funduszu klejnotów koronnych w 1824 roku. Kiedy
w grudniu 1886 roku uchwalono ustawę o alienacji klejnotów,
III Republika postanowiła zachować klejnot koronny Bretanii
oraz wystawić go w Galerii Apollina w Luwrze.
Poniżej jego dawny i aktualny wygląd.


                                            źródło

Dziś Galeria Apollina jest domem dla francuskich klejnotów koronnych.
Od 1852 roku przechowywana jest tu korona Ludwika XV – insygnium wykonane
w 1722 roku na uroczystości koronacyjne króla Francji. W 1729 roku korona została
przekazana do opactwa Saint-Denis. W 1793 roku została skradziona ze skarbca
wraz z innymi insygniami królewskimi. Jako jedyna korona królów francuskich
przetrwała zawirowania dziejów – uniknęła zniszczenia i przetopienia.

W Galerii podziwiać możemy również królewską kolekcję naczyń
z twardego kamienia, wyroby z emalii limuzyjskiej, kości słoniowej…



oraz inne wspaniałe eksponaty wykonane m.in. z kryształu górskiego często
o fantazyjnych kształtach, otoczone bardzo ozdobnymi uchwytami i podstawami.



Uwagę przykuwa Nawa w lapis lazuli z XVI wieku. To duża misa w kształcie
wąskiej i wydłużonej muszli. Na jej końcu znajduje się pozłacana srebrna
statuetka Neptuna osadzona na białej emaliowanej muszli. Ozdobiona
została dwoma maszkaronami i emaliowanymi girlandami .

Dział Rzemiosła Artystycznego mieści się w ciągu sal poświęconych kolejnym epokom
i stylom. Są tu cenne egzemplarze mebli, przedmioty z brązu, ceramika i tkaniny.

Galeria Apollina sama w sobie godna jest uwagi. Król Ludwik XIV, który utożsamiał się
z bogiem słońca Apollem, do stworzenia tego arcydzieła dekoracji architektonicznej
zwołał największych malarzy, złotników oraz rzeźbiarzy tamtych czasów.

Galeria Apollina przypomina Salę Lustrzaną w Wersalu (na której zresztą była wzorowana).


Kolejne zmiany architektoniczne odbiły się na wyglądzie wnętrza.
Ostatecznie dekorację galerii ukończono w połowie XIX wieku, w tym
dekorację ścian, obejmującą gobeliny z portretami 28 monarchów i artystów,
którzy na przestrzeni wieków budowali, a także upiększali pałac w Luwrze.


W zborach Luwru znajdują się eksponaty z różnych epok i krajów.
Przedmioty sztuki zdobniczej obejmują różne dziedziny rzemiosła artystycznego:
biżuterię, meble, zegarki, zegary słoneczne, tkaniny, miniatury, srebra i szkło, sztućce,
drobne brązy włoskie i francuskie, bizantyjskie i perskie wyroby z kości słoniowej, emalie
z Limoges, porcelanę, ceramikę, tkaniny, dywany, tabakierki, instrumenty naukowe, broń
oraz insygnia królewskie. Wiele z tych kosztowności było przechowywanych niegdyś
w Opactwie Saint-Denis. Na długo przed Rewolucją, nieustające rzesze ciekawych
sprawiły, że opactwo przekształciło się w regularnie odwiedzane muzeum.
Po Rewolucji naród przejął pieczę nad królewskimi skarbami – część
z nich zaginęła, część rozkradziono, ale to, co pozostało
zawiera eksponaty o najwyższej jakości.
Zachwycona ich kunsztem –
ślę moc uścisków.
Anita

Komentarze

  1. Dzięki za tego posta, aż zaniemówiłam od tego splendoru! Super, że przy każdym z klejnotów dodałaś wyczerpujący opis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci bardzo dziękuję! Tak miło usłyszeć, że ta pisanina ma sens ;-)) Staram się, by w moich postach się oprócz zamieszczonych fotografii, znalazła się też rzetelna wiedza :-))
      Serdeczności zasyłam!

      Usuń
  2. Byłam w Luwrze w 2015 roku, zwiedziliśmy większość sal. Podobały mi się zgromadzone tam dzieła, więc w pełni podzielam Twój zachwyt nimi. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, że miałaś możliwość osobiście zwiedzić wnętrza Luwru.
      Uważam, że wizyta w takim miejscu to niezapomniane przeżycie!
      Pozdrawiam ciepło :-))

      Usuń
  3. Anitko, oglądałam te zdjęcia kilka razy... I jestem zachwycona. Nie będę ukrywać, że najdłużej zatrzymywałam się przy tych wyrobach biżuteryjnych, a bransoletkę z rubinów chętnie umieściłabym w swojej biżuteryjnej toaletce.
    Przepiękne eksponaty... jaka precyzja, finezja i dbałość o szczegóły. I jakie bogactwo, wygląda to niesamowicie elegancko i kunsztownie.
    Bardzo Ci dziękuję za tę wycieczkę, sama nigdy tam nie byłam i pewnie już nie będę.
    Serdeczne pozdrowienia przesyłam Ci, Anitko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, ze mnie jest sroka, która lubi świecidełka ;-)) Największą słabość mam do broszek, dlatego te, które zaprezentowałam, pozostaną już ze mną na zawsze... na zdjęciach!
      Ta kunsztowna biżuteria nie tylko na mnie wywarła wielkie wrażenie, inne zwiedzające panie też rozpływały się w zachwytach :-)) Cóż... wszak to klejnoty koronne Francji!
      Cieszę się, że sprawiłam Ci przyjemność tym wpisem i odwzajemniam serdeczne pozdrowienia!

      Usuń
  4. Ileż tam bogactwa. Jestem zachwycona. Powiem szczerze, że oglądałam z przyjemnością tę jakże piękną i bogatą biżuterię, ale nie chciałabym jej nosić. Trochę mnie przytłacza. Natomiast chętnie przygarnęłabym te piękne naczynia z kryształu górskiego. Na ten moment wystarczy mi jednak naszyjnik i kolczyki z kryształu górskiego, które wykonała dla mnie córka. Są piękne. Dziękuję za wspaniały post z kolejną porcją wiedzy. Myślałam, że kiedyś odwiedzę Luwr z moimi dziećmi, bo często bywają w Paryżu ale nie stanie się to szybko, a być może w ogóle. Tym bardziej jestem Ci wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Janeczko, w minionych wiekach Cesarzowe Francji nosiły biżuterię najwyższej klasy! Cieszę się, że można podziwiać te klejnoty w Luwrze, bo samo ich oglądanie to niesamowite doznanie! I popatrz, każda z nas dostrzegła coś wyjątkowo urzekającego... dla Ciebie były to kryształowe naczynia, a mnie zachwyciły broszki, które lubię nosić ;-)) Ze swej strony życzę, aby udało Ci się jednak odwiedzić Paryż (w którym, ja się zakochałam) a w szczególności Luwr - bo tam obcować można z wybitną sztuką!
      Przesyłam moc najserdeczniejszych pozdrowień!

      Usuń
  5. No i to się nazywa biżuteria! 😲😮😯 Prawdziwie skarby świata. A w takiej koronie, to musi boleć głowa 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królowie to mają rozmach! I choć korony oraz diademy bym im zostawiła, to z rozkoszą przytuliłabym broszki. Nie jednemu nudnemu swetrowi przydałyby szyku 😉

      Usuń
  6. What wonderful works of art! I have never been to the Louvre and thank you for sharing your impressions and photographs, Anita. Hugs!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dear, the crown jewels of France also made an incredible impression on me! You're right, these are real works of jewelry art. It's great that they are displayed in the Louvre so that future generations can admire their craftsmanship.
      Have a nice weekend!

      Usuń
  7. Brak mi słów z zachwytu! Dawni jubilerzy nie dysponowali takimi urządzeniami, a wykonywali kunsztowne dzieła. Podobnie, jak budowniczowie. Biżuteria jest cudna, mnie też zachwyciła brosza cesarzowej Eugenii.
    To uczta dla oczu, ostatecznie to jedno z najbardziej znanych muzeów na świecie.
    Dzięki Anitka za Luwr:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, wielokrotnie odnoszę podobne wrażenie do Twojego! W szczególności dotyczy ono architektury minionych wieków, gdy powstały najwspanialsze budowle, którymi zachwycamy się do dziś... a dziś architekci dysponując cyfrowymi technologiami proponują jakieś "koszmarki" ze szkła i stali. Cóż mój gust i poczucie estetyki należy do minionych epok ;-))
      Co się zaś tyczy klejnotów koronnych Francji, to cieszę się, że są wyeksponowane w Luwrze, dzięki czemu kolejne pokolenia mogą podziwiać ich kunszt :-))
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego weekendu!

      Usuń
  8. Przyznam się, że mogłabym nosić te klejnoty:-) i inne śliczności też by mi się przydały:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Basiu... i mnie urzekły! Dlatego najpiękniejszą pamiątką z podróży są dla mnie
      fotografie, ponieważ to, co zatrzymam w kadrze, pozostanie ze mną na zawsze ;-))
      Przesyłam moc pozdrowień!

      Usuń
  9. Co za kunszt... te cudeńka to prawdziwe dzieła sztuki, nawet nie wiedziałam, że jest taki minerał, jak spinel... świetny post! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja również nie wiedziałam... sprawdzałam w kilku źródłach, czy istnieje coś takiego jak spinel, a okazało się, że ten rzadki minerał należy do drogocennych kamieni szlachetnych! Dlatego sporo przyjemności sprawia mi poszukiwanie wiedzy o różnych, miejscach czy obiektach, które odwiedziłam i zamieszczanie jej w postach. Choć dla moich Czytelników zbyt długie opisy mogą być nużące, sama w ten sposób sporo się uczę, ponieważ podczas podziwiania eksponatów w muzeum nie ma na to czasu. Zwiedzanie z przewodnikiem ma swoje dobre, ale i złe strony, bo choć otrzymujemy sporą dawkę informacji (niestety wiele mi umyka, gdyż jestem zajęta fotografowaniem), to czas na podziwianie kolejnych eksponatów jest bardzo ograniczony ;-))
      Dziękuję Ci za miłe odwiedziny i dołączam weekendowe pozdrowienia!

      Usuń
  10. Biedne te królowe, dźwigać takie ciężary na sobie, przecież to wszystko waży, i korona, i naszyjniki, brosze, bransoletki; może nosiły je tylko okazjonalnie:-) a swoją drogą ozdoby są prześliczne, kunszt złotników, rzemieślników niewyobrażalny, i to wszystko zrobione w warsztatach bez elektronicznego wyposażenia w narzędzia. I pomyśleć, że niektóre ozdoby, klejnoty okupione śmiercią, ktoś tracił życie dla żądzy ich posiadania. Pięknie opracowałaś post, tyle wyczerpujących wiadomości, historii, dzięki wielkie; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, przyznam szczerze, że chyba bardziej uwierałyby mnie ówczesne, ciasne gorsety strojnych sukien, czy piętrowe peruki dam z epoki ;-)) Myślę, że ciężar biżuterii byłby dla mnie do udźwignięcia, bo ja "sroczka" jestem... lubię świecidełka, a te szlachetne kamienie w tak artystycznych oprawach, to dzieła sztuki biżuteryjnej. I dotknęłaś ważnego wątku, iż żądza posiadania tak drogocennych klejnotów, mogła spowodować na przestrzeni lat wiele nieszczęść...
      Dziękuję Ci za serdeczne odwiedziny i tak miłe słowa :-)) Dołączam moc pozdrowień!

      Usuń
  11. Anitko, co prawda byłam kiedyś w Luwrze, ale dzięki Tobie mogłam zobaczyć te biżuteryjne cudowności. Czy masz tak, żę oglądając te wspaniałości, chciałabyś mieć jakiś "drobiazg"?
    Pozdrawiam Cię serdecznie.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu, to super, że mogłaś być w Luwrze osobiście. Mnie udało się raz, lecz moc wrażeń
      z tamtej wizyty, pozostanie we mnie na zawsze! Klejnoty w tak artystycznym wydaniu
      sprawiły, że serce mocniej zabiło ;-)) Mam słabość do broszek, dlatego ich misterne
      i mistrzowskie wykonanie uwiodło mnie najmocniej.
      Przesyłam najcieplejsze pozdrowienia!

      Usuń
  12. Oczy przecieram ze zdziwienia oglądając to bogactwo. Nie mogę przeboleć dlaczego ja tam nie dotarłam i nie widziałam tych skarbów a przecież w Luwrze byłam dwa razy. Te klejnoty to arcydzieła, one prawdopodobnie urzekły każdą kobietę, która je oglądała.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo Kochana! Nie jestem pewna, czy cały dzień wystarczyłby do choćby pobieżnego obejrzenia zgromadzonych we wnętrzach Luwru dzieł. Dlatego trudną sztuką kompromisu, jakaś część kolekcji zostanie pominięta. Wiem również, jak wiele czasu zajmuje sfotografowanie podziwianych zbiorów, by choć w ten symboliczny sposób "zabrać" je ze sobą do domu... tak jak ja - te fenomenalne klejnoty korony francuskiej ;-))
      Przesyłam uściski i pozdrowienia!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

TK Maxx – wielkanocne i wiosenne propozycje

Jaskinie Kefalonii: Drogarati – monumentalne dzieło natury.

TATRY – Z Kasprowego na Giewont zimą

Życzenia nadziei, wiary i miłości w epidemii bezsilności…

Kanon kobiecego piękna – każda epoka ma swój własny…

Zamek w Łańcucie – zapraszam do książęcych komnat.

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Jaskinie Kefalonii: Melissani – najsłynniejszy, naturalny skarb wyspy.

Malownicze stawy w Parku Krajobrazowym Lasy Janowskie.