Choinka w starym stylu…

 

Muszę przyznać, że już jako małe dziecię uwielbiałam stroić choinkę.
Każdego roku wraz z nadejściem grudnia stawałam się namolnie nieznośna
w tej kwestii. Rodzice ulegali dopiero wtedy, gdy pokazałam im rozbłyśniętą
światełkami choinkę w jakimś innym domu… To teraz wyobraźcie sobie
małą dziewczynkę, która codziennie z nosem przyklejonym do szyby
wypatrywała gdzieś blasku choinkowych światełek…

Moi rodzice nie mieli więc możliwości kultywowania tradycji ubierania
drzewka w dzień wigilijny. Mieli za to szczęśliwe dziecko z dumą gapiące się
na własnoręcznie przystrojoną choinkę … na wiele dni przed świętami.

Niegdysiejsze, sztuczne choinki były dość wątpliwej urody…
Pamiętam, jak okrywałam gałązki watą, która udawała śnieg oraz
włosami anielskimi, by sprytnie ukryć mankamenty drzewka m.in.
przerzedzone igliwie. Kreatywność była wówczas mile widziana,
więc z papieru kolorowego wykleiłam sporo łańcuchów.
Z chęcią wykonywałam też inne ozdoby.

Od tamtego czasu minęło tyle lat, a ja wciąż odnajduję
dziecięcą radość w przystrajaniu choinki i chyba nie muszę
dodawać, że nie czekam z tą tradycją do wigilijnego poranka…

Staram się, by żywa choinka co roku zdobiła któryś zakątek domu.
Żywe drzewko stało się w chrześcijaństwie symbolem Chrystusa jako
źródło życia a ponadto zapachu i wyglądu prawdziwej nie doścignie
żadna sztuczna… chociaż taką i to ogromną też ubieram 🌲

Cudowne wspomnienia z dzieciństwa sprawiły, że czuję niezwykle
silny sentyment do starych ozdób choinkowych. Mogą być spatynowane
przetarte. Najważniejsze, by były oryginalne – wydmuchiwane ze szkła,
ręcznie malowane. Niezapomniane kolorowe reflektorki, mikołaje,
muchomorki, szyszki, bałwanki, sople. Pamiętam też pajacyki
z drucików, ale te nie przetrwały do dziś.
 Przetrwały za to
cudne dzwonki. 
Za rok stuknie im 40-stka...


Nadszarpnięte upływem czasu i niedociągnięciami w wyglądzie
sprawiają, że dla mnie w tej niedoskonałości tkwi ich piękno.


Wiem, że część z Was uzna je za brzydkie, nieestetyczne, kiczowate
i zniszczone i ja to zrozumiem, ale… jestem odporna na trendy i style
w dekorowaniu. To rodzaj nostalgii, którą w sobie noszę, dlatego
dla mnie te stare bombki są wyjątkowe i niepowtarzalne.














Każdego roku ubieram więc jedną choinkę w takim 
właśnie starym stylu, mieszance PRL, retro i vintage.




Nieodłącznym elementem dopełniającym bombkowe stylizacje są lampki 
choinkowe. Te stare, w kształcie świec zachowałam wyłącznie z sentymentu.


Pomimo, że wciąż są sprawne nie zdobią już drzewka. Nie są ekologiczne,
są nieekonomiczne, a gałązki uginają się pod ich ciężarem. Aby jednak nie
utracić klimatu starego drzewka przypięłam podrdzewiałe klipsy ze
świeczkami. Świetlną iluminację zapewniają lampki ledowe.

Gdy choinka rozbłyśnie kolorowo,
w domowym zaciszu robi się przytulnie i nastrojowo…


Takie są moje fascynacje, a jak Wy przystrajacie swoje choinki?

***

Dzieląc się z Wami tym przedświątecznym nastrojem –

pozdrawiam weekendowo.

Anita

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobają Agnieszko :-))
      Przesyłam pozdrowienia.

      Usuń
  2. Bardzo piekne masz drzewko, tyle w nim wspomnien i nostalgii. W tamtym roku odwiedzilam dworek Andrzeja Czechowskiego w Trabkach kolo Garwolina, ktory lat temu produkowal bombki szklane i malowane recznie i ma ich jeszcze cala kolekcje, jego zona plastyczka przepieknie je malowala . Nigdy nie widzialam tak pieknych bombek, prawdziwe dziela sztuki....wysylano je na swiat, mialy duze powodzenie...szkoda, ze juz takich dziel sztuki sie nie oplaca produkowac.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, witam serdecznie!
      Dotknęłaś istoty sprawy, ponieważ poza urodą bombek, dostrzegam w nich
      siłę cudownych wspomnień i stąd nostalgia do tamtych, minionych lat i chwil...
      Podzieliłaś się ciekawą historią dworku i jego utalentowanych mieszkańców.
      Myślę, że w obecnych czasach małe, rodzinne manufaktury nie przetrwałyby
      konkurencji z potężnymi firmami nastawionymi na zysk produkującymi masówkę
      dostępną w hipermarketach i mniejszych sklepach... Dlatego, nie kupuję takich "wyrobów."
      Dziękuję za odwiedziny i ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  3. Bardzo znajomo wyglądają Twoje ozdoby choinkowe. Podobne były i u nas. I taki sam zegar wisiał w moim rodzinnym domu, zachowany zresztą czeka na powieszenie. Kilka takich szklanych ozdób zachowałam. Mam też misternie robione przez moją Ciocię zabawki choinkowe z tektury złotek, drucików koralików..., które mają więcej niż 70 lat. fajny, inspirujący wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wzory ozdób w minionych czasach potarzały się i zdobiły choinki w wielu domach. Teraz są już coraz rzadsze, trudniej dostępne a dzięki temu oryginalne i tak wyjątkowe wobec masówki, która dostępna jest w sklepach, że o plastiku z Chin nie wspomnę. Ismar domyślam się, jak piękne muszą być zabawki choinkowe, które wykonywała Twoja Ciocia i do tego przetrwały tyle lat! Wspaniała, rodzinna pamiątka!
      Przesyłam moc pozdrowień :-))

      Usuń
  4. O jak miło, że nie tylko u nas w domu używa się starych bombek i światełek. W zeszłym roku znajoma określiła naszą choinkę jako choinkę retro. Z każdą bombką wiąże się jakieś wspomnienie czy historia, są bombki naszych rodziców i naszych córek. Po Twoim poście poczułem już nastrój świąteczny, u nas choinkę ubiera się tuż przed wigilią. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sentymentalna ze mnie dusza, dlatego z ogromnym pietyzmem dbam o te rodowe pamiątki z minionych lat ;-)) Cieszę się, że więcej jest takich romantyków jak ja, którzy widzą niematerialną wartość w tej cennej, bo rodzinnej schedzie.
      Zawsze ubieram wcześniej choinkę (tak naprawdę dwie), bo praca zawodowa zabiera sporą część dnia, a tuż przed świętami mam na głowie zakupy, porządki domowe, kulinarne poczynania i inne drobiazgi. Dlatego nastrój już jest i oczekiwanie tym milsze...
      Najcieplej pozdrawiam!

      Usuń
  5. Draga Anita,
    Este foarte frumos sa poti rascoli emotii dragi pentru perioada Craciunului.
    Tu ai reusit acest lucru, cu felurite ornamentele, lumini si miros de cetina verde.
    Stralucire speciala, pentru un suflet special!
    Multe salutari,
    Mia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mulțumesc, dragă Mia, pentru comentariul tău cordial. Deși mai este ceva timp până la Crăciun, mereu împodobesc bradul ceva mai devreme. Această atmosferă caldă, confortabilă, atmosferă cordială și bucuria de a aștepta Crăciunul sunt transmise membrilor gospodăriei.
      Trimit salutări calde!

      Usuń
  6. Hej Anitko, my co prawda choinkę ubieramy kilka dni przed Wigilią, ale zawsze cieszę się przy tym jak dziecko. Też mam trochę ozdób z dzieciństwa - mikołaje, szyszki, rybki, dzwonki i muchomorki i są one dla mnie bardzo cenne. Są jeszcze starsze niż Twoje, bo mają ponad 50 lat. Ale każdego roku wieszam je z ogromnym pietyzmem na choince, tym bardziej że moi rodzice już nie żyją i to jest taka symboliczna łączność z nimi. Zresztą ja w ogóle lubię starocie, bo są to przedmioty z duszą.
    Cieszę się że mamy podobne odczucia. Oprócz tego na naszej choince jest sporo wytworów rękodzieła współczesnego - mojego i moich koleżanek lub innych rękodzielników. A dziś, w trzecią niedzielę adwentu GAUDETE, życzę Ci jak najwięcej radości w związku z nadchodzącymi Świętami :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Lusi, że podzieliłaś się swoimi wspomnieniami i opowiedziałaś jak ważną, rodzinną pamiątką są dla Ciebie te stare ozdoby choinkowe. To niesamowite jak silnie sentymentalną wartość mogą mieć tak kruche i delikatne przedmioty...
      Wiem, jak wielkie posiadasz zdolności rękodzielnicze, bo podziwiałam u Ciebie wspaniałe pisanki, bombki i inne przedmioty. Wyobrażam sobie jak piękna i oryginalna musi być Wasza choinka ozdobiona starymi bombkami i rękodziełem.
      Dziękuję Lusi za serdeczne życzenia :-)) Pozdrawiam czule i niech ten czas radosnego oczekiwania przepełniony będzie spokojem i rodzinnym ciepłem.

      Usuń
  7. Ojejuniu! Jaki piekny post! Przywołałaś wspomienia z mojego dzieciństwa. Stroiłam tak samo- tą watą i jeszcze tzw. anielskie włosy się na koniec zakładało. Jaikieś to było cudowne! I podziwiam, że udało Ci się jeszcze zachować ozdoby z tamtych czasów. U moich rodziców były jeszcze do niedawna, ale chyba juz ich nie ma.
    Cudny klimat stworzyłaś, Anitko w swoim domku!
    U nas też już choinka ubrana ( kocham ten klimat), tylko ja teraz ( synowie już na swoim) kupuje mniejszą choineczkę i stroję bardzo oszczędnie, ciut w stylu skandynawskim. Pozdrawiam i wiele radości z bożonarodzeniowego strojenia domu życzę! :) No i oczywiście zdrowych i radosnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu, tak się cieszę, że snując własne reminiscencję, mogę u Kogoś jeszcze przywołać radosne wspomnienia :-)) Moi Kochani Rodzice oddali mi swe wszystkie stare bombki, a niektóre z kolekcji udało mi się upolować na aukcji w necie albo wyszperać w sklepie ze starociami. Dbam o te cudeńka, by przetrwały jak najdłużej. O klimat domowy również dbam pomimo, że mąż i syn to minimaliści, ale ze zrozumieniem przyglądają się kolejnym świątecznym aranżacjom widząc, jak wiele radości mi to sprawia.
      Dziękuję Polu za ciepłe słowa i życzenia :-)) Odwzajemniam i wszystkiego, co najpiękniejsze i najważniejsze dla Ciebie!

      Usuń
  8. Podziwiam Twoją już ubraną choinkę. Oglądam stare bombki i tym samym odbywam sentymentalną podróż do przeszłości. Też mam bardzo podobne ozdoby choinkowe, które zabrałam z domu rodzinnego. Są wśród nich muchomorki, pajacyki, sople, szpice, dzwoneczki. Brakuje mi uchwytów na świeczki, gdzieś zostały schowane a być może wyrzucone po pożarze choinki, która zapaliła się od lamety. W moim rodzinnym domu była zawsze żywa choinka. Mój wuj był maszynistą parowozu i każdego roku przywoził jodłę z lasów w Suchej Beskidzkiej. Była piękna, wysmukła i bardzo delikatna. Nigdy nie gubiła igieł a jej igliwie pachniało górskim powietrzem bo była wycięta w Beskidzie Makowskim. Droga Anito, bardzo dziękuję za ożywienie moich wspomnień z przeszłości. Być może i ja w tym roku ubiorę w ozdoby z dawnych lat.
    Życzę Ci dużo radości w adwentowym czasie.
    Ślę moc uścisków i pozdrowień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo! Poczucie, że wywołałam swoimi wspomnieniami Twoje tak pozytywne emocje i sentymentalną podróż do przeszłości cieszy podwójnie! Dziękuję, że podzieliłaś się swą osobistą opowieścią. Tyle pięknych wspomnień człowiek nosi w sercu! Warto pielęgnować w sobie tę pamięć, bo zawsze a zwłaszcza w trudnych chwilach możemy czerpać siłę z tej rodowej spuścizny.
      Dziękuję ślicznie za życzenia i pozdrowienia! Od siebie przesyłam moc serdeczności :-))

      Usuń
  9. Anitko, nawet nie wiesz jak cudowne wspomnienia przywołałaś swoim postem. O tych świątecznych mogę mówić godzinami. Nie pamiętam kiedy ubieraliśmy choinkę, ale pamiętam doskonale, że kiedy już byłam odświętnie ubrana i czekałam przebierając nogami, aż mama skończy gotowanie - zamykałam się w dużym pokoju, siadałam przy choince i śpiewałam cicho wszystkie znane mi piosenki o choince i mówiłam wierszyki :) taka moja dziecięca tradycja.
    Mieliśmy też mnóstwo kolorowych bombek... I tradycyjny grzybek - który zawsze musiał wisieć - zbił się kilka lat temu (kot wywalił choinkę) ;)
    U nas zawsze była żywa choinka i doskonale pamiętam jej zapach.... Magia.... Teraz już tak nie pachną :( W piątek poczułam tak intensywny zapach choinki z mojego dzieciństwa, kiedy przechodziłam obok samochodu, z którego właśnie rozładowywano choinki na sprzedaż.
    Ja w tym roku u siebie nie stawiam... Nie mam jakoś nastroju. Dziś postawiłam dwie gałązki w wazoniku. I jeszcze może kupię jaką wiązankę większą gałęzi przed samymi świętami, udekoruję białymi elementami ostatnio właśnie takie mi się podobają. Kilka plastrów suszonych pomarańczy... Światełka już są, dodam jeszcze jedne.

    Dziękuję za sentymentalną podróż :) <3

    Ściskam mocno!!
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu! Z największą przyjemnością wsłuchuję się w opowieści sprzed lat moich miłych Gości. To niesamowite, jak cudowne wspomnienia budzi w nas ten przedświąteczny czas. Tyle wzruszeń kryje się w tych pięknych historiach pełnych rodzinnych tradycji. Czasem też jakieś małe katastrofy o wywróconych choinkach i potłuczonych bombkach za sprawą kociaków. My jako miłośnicy psów mieliśmy więcej szczęścia, bo nasi czworonożni przyjaciele nigdy nie interesowali się choinką, to i stare ozdoby przetrwały.
      Najważniejsze Madziu, by nie poddać się presji, że coś trzeba lub wypadałoby...
      Wiem jak ważny jest stan ducha i emocje, jakie nam aktualnie towarzyszą, dlatego to zrozumiałe, że będziesz w sposób symboliczny tworzyć u siebie ten świąteczny klimat.
      Dlatego, tym bardziej dziękuję Ci, że podzieliłaś się ze mną swoimi wspomnieniami i refleksją na ten nadchodzący czas.
      Przesyłam najcieplejsze pozdrowienia, moc pozytywnych myśli i czule tulę :-))

      Usuń
  10. Lubię tak jak Ty, stare, sentymentalne bombki, mieszaninę różności, zgodnie z powiedzeniem " wystroiłaś się jak choinka". Musi być kolorowo, ciepło, radośnie. Jako dziewczynka, robiłam to samo, już chciałam ubierać choinkę, a dopóki znajomy Rodziców nie przywiózł jej z gór, musiałam ćwiczyć cierpliwość, ale wszystko czekało gotowe w szufladzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, bo ja bardzo sentymentalna jestem i takie właśnie kolorowe choinki pamiętam od najdawniejszych lat. Z przyjemnością kultywuję tę tradycję... Jako dziecko cieszyłam się z naszej sztucznej, rachitycznej choinki. Nie umiałam być cierpliwa wiedząc, że stoi złożona w piwnicy...
      Dziękuję Ci za Twoją opowieść i serdeczne odwiedziny!
      Pozdrawiam ciepło :-))

      Usuń
  11. Ja również uwielbiam do teraz uwielbiać choinkę. Uwielbiam ten klimat w domu, gdy jest choinka. Twoja wygląda prześlicznie. Bombki są świetne. Uwielbiam takie stare bombki. Kiedyś też kładłam watę na choinkę jako śnieg :) Ja planuję na dniach ubrać choinkę u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy tak szaro, ponuro a dzień krótki, rozświetlona, kolorowa choinka wprowadza do
      domowych wnętrz radośniejszy nastrój. To super, że podobają Ci się te stare ozdoby,
      że również dostrzegasz ich oryginalny urok.
      Serdeczności zasyłam ;-))

      Usuń
  12. Pięknie ubrana choinka, takie ozdoby to skarb... przywołują ciepłe wspomnienia z dzieciństwa. Niestety wszystkie szklane bombeczki, które miałam na posiadaniu straciłam przed laty, stłukła je moja koteczka... jej fascynacja i ciekawość choinką była tak silna, że nic się nie uchowało:))) Ze względu na zwierza poszłam w kierunku ozdób rustykalnych z drewna, słomy i filcu, ale cały czas marzy mi się choinka ze szklanymi ozdobami w stylu retro:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu! Miałam sporo szczęścia, że te szklane cacka przetrwały tyle lat... pewnie dlatego też, że nigdy nie miałam kociaka ;-)) Mimo, że straciłaś swoje stare bombki, jestem przekonana, że rustykalne ozdoby, w które ubierasz choinkę są jego piękną, naturalną dekoracją.
      Przesyłam Ci moc pozdrowień!

      Usuń
  13. Piękna!!! Uwielbiam takie stare bombki. śliczne są.

    Aldona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldona! Witam Cię z radością po długiej przerwie :-))
      Dziękuję za odwiedziny i za chwilkę udaję się z rewizytą! Pa ;-))

      Usuń
  14. My tez jako dzieci ubieralismy choinke na wiele dni przed Wigilia. Pamietam te szklane, delikatne bombki w roznych kolorach i ksztaltach np. muchomorka czy krasnalka. Cala choinka byla roznokolorowa i obsypana tzw. anielskim wlosiem. Miala swoj urok i czar. Do dzis lubie gdy choinka jest barwna. Niestety zawsze mielismy sztuczna choinke. Nigdy zywej. Trudno. Twoja choinka wyglada przeslicznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Malwino!
      Dziękuję Ci za odwiedziny oraz podzielenie się własnymi wspomnieniami.
      Wiesz, choinka, którą pamiętam z dzieciństwa też zawsze była sztuczna, ale oryginalne
      bombki i własnoręcznie wykonane ozdoby dodawały jej urody. W tych czasach mamy
      ogromny wybór drzewek zarówno żywych, jak i sztucznych oraz stylów dekorowania...
      Pozdrawiam serdecznie :-))

      Usuń
  15. Piękny post, piękne bombki, które przywołały i moje wspomnienia o dawnych czasach. W moim rodzinnym domu ubieraliśmy choinkę i przygotowywaliśmy prawdziwie postną kolację w dzień Wigilii, teraz zaczynam przygotowania co najmniej tydzień przed, żeby móc się cieszyć świętami, a nie padać ze zmęczenia na nos.
    Obiecałam sobie, że nie będę kupować nowych ozdób, większość zrobiłam sama, ale takie bombki z chęcią bym przygarnęła, bo takie mieliśmy w rodzinnym domu, mają w sobie magię, której nic nie zastąpi.
    Pozdrawiam Cię serdeczni i zdrowia życzę, Anito.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu, to wspaniałe jak wiele cudownych wspomnień oraz miłych wzruszeń wywołuje pamięć z lat dzieciństwa. Rodziny kultywowały własne zwyczaje w oczekiwaniu na święta Bożego Narodzenia. Zarówno ubieranie choinki, przygotowywanie potraw na wigilijny stół oraz podział zadań. My też tak staramy się wszystko zorganizować, by każdy miał swój wkład w ten "święty czas."
      Dziękuję Ci za podzielenie się wspomnieniami i najpiękniej pozdrawiam!
      Trzymaj się zdrowo wraz z Najbliższymi oczywiście :-))

      Usuń
  16. Też jestem bardzo sentymentalna i chociaż nie mam żadnych ozdób choinkowych pamiętających czasy kiedy wszystkie choinki w każdym domu wyglądały tak samo to te, które mam też będą miały wartość za kilka lub kilkadziesiąt lat. Twoja choinka jest piękna i przywołuje wspomnienia. Pamiętam z jakim zapałem robiłam kiedyś ozdoby choinkowe, łancuchy, a wata zastępowała śnieg. Mieliśmy identyczne światełka, zresztą kto takich nie miał? U mnie w domu zawsze była świeża choinka i ten dzień kiedy tata miał przywieźć ją do domu był pełen magii już od samego rana. A kiedy stawał z nią w drzwiach to już w ogóle była radość i ekscytacja, i ta niepewność czy lampki się zapalą ha ha ha. Pamiętam też branie "na barana" aby umieścić czubek. Piękne to były czasy, dla odmiany w tym roku w ogóle się czuję Świąt a będą to Święta z dala od rodziny więc już w ogóle lipa...
    Uściski. Po wizycie u Ciebie zawsze robi się piękniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! W tamtych czasach nie tylko choinki miały identyczne bombki oraz światełka, ale mieszkania urządzane były m. in. takimi samymi sprzętami i meblami. Wyobraź sobie, że tapeta, którą mieliśmy w dużym pokoju, "zdobiła" kilka innych mieszkań w klatce. Taka sama "zagrała" nawet w serialu "Alternatywy" :-)) Ale odbiegłam od tematu...
      Dzięki, że podzieliłaś się ze mną swoimi wspomnieniami, tyle wzruszeń budzą te historie z lat dzieciństwa. Popatrz, jak chętnie sięgamy pamięcią do tak odległych chwil pełnych rodzinnego ciepła... Tym bardziej jest mi przykro, że nie możesz spędzić Świąt z rodziną i rozumiem, że nie czujesz tego klimatu... Głęboko jednak wierzę, że będziesz miała Kogoś bliskiego tuż obok... Tego Ci życzę i tego, czego tylko pragniesz!
      Ściskam mocno i serdeczności zasyłam :-))

      Usuń
  17. You have a wonderful collection of Christmas decorations, Anita. All these old baubles remind us of our childhood, despite the fact that they are old, some of them are damaged and look ugly. I have the same rusty candle clamps!
    Take care of yourself, I wish you peaceful Christmas days!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. These old, damaged Christmas balls have a great, sentimental value for me. It is a family memento of all happy holidays from my childhood. That is why I care for them so that they last as long as possible. I really like antiques, so these are my atmosphere.
      My dear, thank you for your wishes and may this Christmas time be free from worries and full of family warmth. Lots of health!
      Hugs!

      Usuń
  18. A my niestety mamy mala i gotowa. Nasz maly kotek juz kilka razy sie do niej przymierzal. Niezly z niego lobuz. Uwielbiam twoje zdjecia Kochana i opisy. Wspaniale sie prezentuje twoja choinka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu za miłe słowa :-)) Doskonale Cię rozumiem, że mając w domu kotka i to małego psotnego, nie sposób ustawić dużą, strojną choinkę. Oczami wyobraźni widzę, jaką miałby zabawę i ile bombek nie przetrwałoby kocich harców...
      Ślę moc serdecznych pozdrowień!

      Usuń
  19. Przypomniało mi się dzieciństwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzięki cudownym wspomnieniom z dzieciństwa czuję tak ogromny sentyment do tych starych ozdób choinkowych...
      Dziękuję Eva za odwiedziny i najcieplej pozdrawiam!

      Usuń
  20. Cudowne bombki.Ja również mam słabość do takich stareńkich ozdób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jowi!
      Przez wzgląd na ich wartość sentymentalną, są dla mnie wyjątkowe i bezcenne ;-))
      Dziękuję Ci za odwiedziny, obserwowanie bloga i najserdeczniej pozdrawiam!

      Usuń
  21. Witam, zajrzałam i co widzę? Takie same muchomorki i baby zdobią też moją choinkę :) Nie umiem nawet określić ile mają lat ale są pięknymi pamiątkami z dzieciństwa. Tworzą wyjątkową atmosferę, prawda? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie!
      Warto zadbać się o takie pamiątki z dzieciństwa, dzięki temu tak kruche i stare ozdoby choinkowe zdobią świąteczne drzewka przez kolejne pokolenia. Zdecydowanie bombki te tworzą wyjątkową atmosferę i miły sercu sentyment ;-))
      Dziękuję za odwiedziny i ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  22. Śliczna choinka i pięne dzwonki :) Również zbieram bombki z lat Prl prowadzę na grupę na facebooku Bombki z Prl może już pani jest na grupie ? Jak nie to zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że są osoby, które kolekcjonują stare, wyjątkowe bombki oraz dostrzegają wartość i piękno w tym, co minione...
      Za zaproszenie dziękuję, ale nigdy nie miałam i nie planuję mieć FB ;-))

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedz :)

      Usuń
    3. Nie ma sprawy ;-)) Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  23. Super wpis. Warto było tutaj zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kingo!
      Bardzo się cieszę i zapraszam częściej ;-))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Nastrajam się na jesień ;-))

Najwyższy czas, by zrozumieć ukryte aspekty rodzinnej opowieści każdego z nas… czyli o tym jak „Uzdrowić drzewo rodowe.”

Wrzesień w ogrodzie ´21

Stara Chata jak z baśni.

Otaczają mnie anioły…

Tarta dla miłych gości i … kamienie w piekarniku.

Grecja – kwiaty KEFALONII i malownicze Assos.

WŁOCHY – perły wybrzeża – Amalfi i Positano.

Gipsowych figur czar...