Maj w ogrodzie ´26
Ten
miesiąc wyróżnia się eksplozją soczystej zieleni, feerią barw
kwitnących kwiatów i krzewów oraz niepowtarzalnym zapachem.
Mimo
to zacznę nietypowo, bo od grzyba. Otóż miłym, majowym zaskoczeniem
okazał się smardz rosnący pod
porzeczką. To drugi raz, jak znalazłam te grzyby
w ogrodzie. Smardze pojawiają się w miejscach wyściółkowanych korą,
która bywa źródłem zarodników lub fragmentów grzybni.
Maj przynosi zawsze bzowe szaleństwo moich dwóch
odmian.
Lilak pospolity „Aucubaefolia” to małe drzewko o sercowatych,
pstrych liściach.
Jego niekwestionowaną ozdobą są bladoliliowe kwiaty o zniewalającym
zapachu.
Jest
bardzo dekoracyjną rośliną, a ponadto niezwykle łatwą w uprawie.
Odporny na suszę i zanieczyszczenia, idealnie nadaje się do miejskich ogródków.
Lilak
pospolity „Sensation” jest również efektowną odmianą słynącą
z unikalnych, dwubarwnych, mocno pachnących kwiatów, które wyróżniają ją
na tle innych lilaków. Purpurowo-fioletowe drobne kwiatuszki z wyraźną,
białą obwódką tworzą udany, kontrastowy efekt.
Odmiana
jest łatwa w uprawie, odporna na mróz i zupełnie niewymagająca.
U mnie wyrosła już w pokaźnych rozmiarów drzewo, dlatego nie wykonuję względem
niej żadnych zabiegów pielęgnacyjnych, a jednocześnie z każdym, kolejnym rokiem
jest mi coraz trudniej sfotografować jej piękne, oryginalne kwiatostany ;-)
Azalie
i różaneczniki zaliczane są do tego samego rodzaju Rhododendron.
Aby zrozumieć, dlaczego w nazewnictwie różaneczników i azalii funkcjonują aż
trzy nazwy, trzeba się cofnąć ponad 100 lat wstecz. To były czasy, gdy w
nieznane
zakątki świata wyruszali łowcy roślin. Ich ekspedycje często równie
niebezpieczne jak
poszukiwaczy złota i diamentów – finansowali bogaci mecenasi, zwłaszcza
angielscy.
Nowe gatunki roślin stały się wówczas bardzo dochodowym oraz modnym biznesem.
Nie brakowało zamożnych klientów, również z rodzin królewskich i książęcych,
którzy
pragnęli je mieć w swoich ogrodach. Wspaniale kwitnące krzewy odkryto w różnych
regionach świata. Nowemu rodzajowi roślin botanicy nadali nazwę Rhododendron.
W Polsce na przełomie XIX i XX wieku przyjęło się spolszczone miano
rododendron.
Nazwa ta ma jednak szersze znaczenie, gdyż do rodzaju rododendron zaczęto też
zaliczać azalie. Poza tym okazało się, że rośliny z rodzaju rododendron łatwo
się
krzyżują między sobą. Rododendrony to ogromna rodzina, w której ciągle
pojawiają się botaniczne niespodzianki. Włączono do niej m.in. dziko
rosnące w Polsce – bagno zwyczajne. Podsumowując: wszystkie
różaneczniki i azalie to rododendrony. Jednak nie każdy
różanecznik można nazwać azalią i odwrotnie.
Gatunki rododendronów, które mają skórzaste, zimozielone liście
nazywa się różanecznikami, zaś te, których liście są miękkie,
częściowo lub całkowicie opadające na zimę – azaliami.
Poniżej
moja kolorowa, azaliowa kolekcja…
oraz
dwie odmiany różaneczników o fuksjowym wybarwieniu.
Ubiegłoroczny
nabytek, który zakwitł po raz pierwszy to różanecznik
„Cunningham´s White.” Urzekające są jego kwiaty – w pąkach jasnoróżowe, a
po
rozwinięciu czysto białe – oraz ciemnozielone liście, które zdobią go przez
cały rok.
A
teraz zapraszam na rabatę bylinową, gdzie pierwsze skrzypce grają orliki.
Daruję sobie i Wam opisywanie ich odmian. Najważniejsza jest dla mnie ich gama
kolorystyczna – od bladoliliowych po mocny fiolet. Urokliwe są też ich
finezyjne
kwiaty zwisające główkami w dół na delikatnych, wzniesionych, licznych
łodygach.
Orliki
mają cudowną cechę polegającą na odstraszaniu ślimaków, dzięki czemu nie są
atakowane przez te intruzy, a rośliny rosnące w pobliżu nie są narażone na
obgryzanie.
Jednak tak, jak są piękne i użyteczne, tak też potrafią być mocno ekspansywne.
Wysiewają się samoistnie, dlatego usuwam nowo pojawiające się siewki.
Kolejna,
niezawodna bylina, która wspaniale ożywia wiosenny ogród
to floks szydlasty. Ceniony jest za tworzenie gęstych kobierców,
które wiosną zamieniają się w barwne morze kwiatów.
Na
zakończenie majowej opowieści, urocza kalina koralowa „Roseum.”
To jedna z najpiękniejszych i najbardziej efektownych odmian. Jest ceniona
za niezwykle dekoracyjne, kuliste kwiatostany, które w czasie
kwitnienia czynią ją reprezentacyjną rośliną ogrodu.
I
tak oto wiosenny ogród wciąga mnie bez reszty, bo susza nie odpuszcza.
Okazjonalne i skąpe opady nie zrównoważą coraz mocniej grzejących
promieni słońca, a także silnych wiatrów wysuszających glebę,
a kwitnienie rozpoczynają już kolejne wspaniałe byliny
z piwoniami na czele, o czym opowiem w czerwcu
Pozdrawiam weekendowo… Anita 💗























































































Komentarze
Prześlij komentarz