Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2020

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Obraz
czyli jak wyhodowałam te dekoracyjne ślicznotki. Kalendarzowa jesień stała się faktem, dlatego witam ją najpiękniejszymi dyniami. Dekoracyjna odmiana Baby Boo już od dawna niezmiennie budzi mój zachwyt. Jej niewielki rozmiar i subtelny kolor w odcieniu śmietankowej bieli sprawia, że jest idealną bazą do jesiennych dekoracji. Gdyby nie jeden malutki problem… otóż u mnie na prowincji jest niemal niedostępna :-( Po tym, jak ubiegłej jesieni upolowałam te cudne dyńki w stylowej  kwiaciarni (po 10 zł./szt.!!!) uznałam, że taka cena to przesada, ale zarazem  był to jedyny sposób na pozyskanie nasion (których nawet w internecie  nie znalazłam) i posadzenie dyni Baby Boo we własnym ogródku. Pomimo braku doświadczenia w uprawie warzyw dyniowatych, postanowiłam spróbować tym bardziej, że w planach mieliśmy wówczas budowę warzywnika. Gdy zgłębiłam temat okazało się, że siew dyni jest dość prosty, więc słowo się rzekło...  Zimą (nie bez żalu) pocięłam malutkie Baby Boo i pozyskałam nasiona. 

Los posiadacza ogrodu nie jest usłany różami, dlatego o porażkach słów kilka…

Obraz
zwłaszcza jednej - tak nagłej i spektakularnej. Chcę podzielić się z Wami refleksją, iż mimo kilku nowych, udanych projektów w ogrodzie (warzywnik –  TUTAJ oraz kącik ogrodnika – TUTAJ ) odniosłam też tego lata spektakularną porażkę. Cóż, pewnie słaby ze mnie ogrodnik (bo samozwańczy) ale jedyny, jakiego mają rośliny w moim ogrodzie… zatem do sedna. We wcześniejszym poście wspomniałam o mączniaku prawdziwym,  który co roku, z różnym nasileniem nawiedza mój ogród. Nakreśliłam nieco  problem, dlatego nie będę kontynuowała tutaj tego wątku. To tyle w temacie  chorób grzybowych, które bez wątpienia można zaliczać do utrapień ogrodnika. Ten rok obfituje nie tylko w pandemię, ale też i inne zarazy. Na wielu blogach zatroskani posiadacze ogrodów dzielili się informacjami o tym, co aktualnie atakuje ich rośliny: plaga mszyc, ślimaków lub innych szkodników, choroby grzybowe, zaraza ziemniaczana czy inwazja ćmy bukszpanowej. Właśnie na tej ostatniej chciałabym się skupić… Tematem d

Wieści z letniego ogrodu…

Obraz
czyli nowa rabata bylinowa.   Uwieczniłam na blogu wiosenny ogród tutaj , dlatego zanim lato stanie się wspomnieniem, postanowiłam uchwycić w kadrach kwiaty, które w tym  roku pojawiły się w ogrodzie i czarowały swym kwitnieniem. Nowością w ogrodzie jest długa rabata bylinowa założona  na wiosnę w nasłonecznionym miejscu, pod kamiennym murem sąsiadów.  Kluczem w doborze kwiatów była najmilsza memu sercu kolorystyka – od bieli  po wszelkie odcienie różu, fioletu i niebieskości. Do pełni kompozycji, brakuje mi jeszcze trochę roślin, ale z tym zamierzam poczekać do przyszłego, wiosennego sezonu. Chcę poprzyglądać się tym, które posadziłam. Już poczyniłam pewne obserwacje, więc jestem bogatsza o te doświadczenia. Zależało mi, aby rabata obsadzona była roślinami o różnej wysokości, pokroju i nie tylko kwitnącymi. Dlatego zdecydowałam się na kilka traw, które w moim odczuciu są świetnym tłem dla kolorystyki kwiatów, czyli… miskant Giganteus … miskant Malepartus … rozplenica japońska … w