W sercu Krety… CHANIA, czyli tam gdzie czas zwalnia…

 

U schyłku kalendarzowego lata wracam wspomnieniami na Ketę.
To już ostatnia relacja z tego krańca południowej Europy, na którym
przed wiekami wiele potęg połamało sobie zęby. I choć dawno opadł
już bitewny kurz, wciąż trwają tu zmagania wielkich imperiów, bo Kreta
jest miejscem spotkań różnych narodów oraz tyglem trzech kultur:
weneckiej, osmańskiej i tureckiej. Tak zróżnicowane wpływy
przekładają się na bogactwo architektoniczne tej
największej z greckich wysp.


Chania jest jednym z najpiękniejszych miast Krety, która swoją
niepowtarzalną atmosferą przyciąga od lat turystów z całego świata.
Jej największą atrakcją jest charakterystyczny port z zabytkową
latarnią morską, urokliwa starówka i malownicze budynki
Dzielnicy Weneckiej odbijające się w toni wodnej.








Jednak nie tylko Wenecjanie zaznaczyli tu swoje panowanie.
W portowej zabudowie wyróżnia się krągłość kopuł Meczetu Janczarów –
pamiątki po tureckiej hegemonii, jaka nastała po zdobyciu Chanii w 1645 roku.
Turcy chcąc podkreślić dominację swojej kultury, wznieśli meczet w miejscu kościoła
chrześcijańskiego. Do dziś to najważniejsza w mieście świątynia, która na przestrzeni
lat służyła za siedzibę: Muzeum Archeologicznego, Muzeum Folkloru czy punktu
informacji turystycznej. Obecnie w obiekcie mieści się galeria sztuki, a tuż 
przed nim stacjonują białe dorożki, którymi można zwiedzać miasto. 







Kierujemy się w stronę portu, wzdłuż którego ciągnie się
długa promenada. Obiekt wybudowali Wenecjanie w XIV wieku.



Z czasem postawili na jego terenie jeszcze 23 arsenały – sąsiadujące
hale z kamienia wykorzystywane do budowy i przechowywania
galer zimą. Do dziś zachowało się ich zaledwie 9.



Docieramy do celu. Na cyplu zamykającym port znajduje się latarnia morska,
a obok Bastion św. Mikołaja. Zatokę portową warto odwiedzić o różnych porach dnia,
gdyż potrafi zmienić się od spokojnej cichej zatoczki, po tętniące życiem miejsce.
 





W samym sercu Starego Miasta, u zbiegu trzech ulic docieramy
do miejsca nazywanego placem Fontanny. Ta prosta, marmurowa konstrukcja
z czasów weneckich stanowi kultowy punkt orientacyjny i miejsce spotkań.
Plac wokół fontanny tętni życiem, jest otoczony kawiarniami,
restauracjami oraz sklepami z pamiątkami.


Dalszy spacer doprowadza nas do labiryntu wąskich uliczek, przejść i schodków.
Nadgryzione zębem czasu kamienice i obdrapane mury mają tu swój klimat.
Podziwiamy architekturę miasta, chłoniemy jego atmosferę.
 








Nazwa pensjonatu w Chanii nie brzmi zachęcająco…

 

Tymczasem, na zastygłych w upale uliczkach wylegują się czworonogi 😉 



Chania przypadnie do gustu wszystkim romantykom. Malownicze, pocztówkowe
miasto portowe z charakterystyczną, wenecką zabudową jest idealnym wyborem
na długie spacery. Bogata historia, wspaniałe zabytki z różnych epok, lazurowe
morze, klimatyczna starówka oraz nastrojowa dzielnica portowa sprawiają, że
odpoczynek tutaj zachwyci nie tylko pasjonatów odkrywania historii Grecji.


Mnie zauroczyła, dlatego pozostanie w najmilszych wspomnieniach…
lecz, aby Was nie zwiodły zdjęcia – w szczególności autorki posta –
tak rzadko tu publikowane, spieszę wyjaśnić, że uliczkami Chanii
przechadzaliśmy się rodzinnie w 2018 roku… 8 lat temu 😊
Pozdrawiam Was wrześniowo, już prawie jesiennie…
Anita

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sierpień w ogrodzie ʹ26

Wysychające „Malediwy.”

Maj w ogrodzie ´26

Choinka w starym stylu…

Moje torty: chałwowy z warstwą rafaello ;-)

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Lipiec w ogrodzie ´25

TK Maxx z ofertą na Boże Narodzenie 2025

Czerwiec w ogrodzie ´23

Lipiec w ogrodzie ʹ26