Najwyższy czas, by zrozumieć ukryte aspekty rodzinnej opowieści każdego z nas… czyli o tym jak „Uzdrowić drzewo rodowe.”

Prawdziwa pomyślność zaczyna się wraz z poznaniem tego, co stoi
u podstaw naszego pochodzenia. Istotna jest bowiem świadomość, że
drzewo genealogiczne każdego z nas jest tylko hipotezą, niczym więcej.
Nikt nie może być zupełnie pewien powiązań rodzinnych, które są mu
prezentowane, ponieważ we wszystkich drzewach genealogicznych
istnieją sprawy powszechnie uznawane za trudne.

Sekrety mogą łączyć ludzi przez całe życie, tak samo jak sekret rodzinny
może szkodzić przez wiele pokoleń, ponieważ pozbawia nas elementów
koniecznych do zbudowania własnej tożsamości. Sprawia, że szukamy tych,
którzy w przeszłości coś zataili, czyli naszych bezpośrednich przodków.

Sekrety zbudowane są z wypartych emocji dotyczących sytuacji,
o których wolimy nie mówić, bo są zbyt poruszające dla psychiki.
W przypadku, gdy informacja zostaje przemilczana, bo jawi się
jako raniąca lub wstydliwa, potomkowie będą ją dziedziczyć.
To niewidoczne dziedzictwo, które stanowi trzon
przekazu międzypokoleniowego.

Metodą pozwalającą odkryć tajemnice jest rozpisanie
drzewa na przestrzeni 100 lat. Zapisując imiona i nazwiska rodzinne,
odkryjemy różne ukryte aspekty. Zwłaszcza, że potomkowie ponoszą skutki
błędów swoich bezpośrednich przodków, a gdyby dodać do nich własne
błędy, nagromadzona niesprawiedliwość zmienia się w zły los.

Wobec takiej świadomości znaczenia nabiera fakt, że potomkowie
są w stanie zrekompensować błędy przodków i uzdrowić drzewo rodowe,
czyli coś, co nazwiemy prawdziwym przekazem międzypokoleniowym.

Z nieskrywanym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę „Uzdrowić drzewo rodowe”
 Elizabeth Horowitz
. Niniejsza publikacja porusza fascynującą dla mnie tematykę
łączącą psychologię z genealogią. To nowość Wydawnictwa Virgo, które
niegdyś zaciekawiło mnie swym bestsellerem „Psychogenealogia
w praktyce” Anne Ancelin Schützenberger
. Tej publikacji
poświęciłam tutaj odrębny post.

Wracając zatem do Elizabeth Horowitz, która skupiając się w swej książce
na pomyślności życiowej wyjaśnia przywołując liczne przykłady, że nasze
problemy, czy to natury materialnej, społecznej czy uczuciowej, mają
swe korzenie w drzewie genealogicznym – dwa, trzy
a nawet cztery pokolenia przed nami.

Wskazuje, że genetyka oraz genealogia są dwoma systemami,
które są dla nas jak labirynt, dopóki nie mamy do nich klucza.

Elizabeth Horowitz od ponad dwudziestu lat specjalizuje się w badaniu oraz
analizie drzewa genealogicznego i historii rodzinnych. Według słów tej znanej
terapeutki, wykładowczyni Francuskiego Towarzystwa Psychogenealogicznego:
„Każda osoba ma w swoich korzeniach skarb. Na ten skarb składają się wszystkie
pozytywne doświadczenia, które przodkowie z naszego drzewa genealogicznego
chcieliby nam przekazać, abyśmy żyli dostatnio, mogli spełniać się w miłości,
realizować intelektualnie oraz twórczo a także byli zdrowi.”

Każdy, kto podejmie trud „dokopania się” do tego skarbu, może z pomocą autorki
książki rozrysować drzewo genealogiczne, umieszczając na nim swych przodków
i każdą istotną dla przekazu międzypokoleniowego informację. To źródło wiedzy
na temat tego, kim jesteśmy, skąd pochodzimy oraz świadomość, że drzewo
genealogiczne jest kompozycją linii rodowych, z których wypływają
siły przenikające nas od momentu poczęcia…

Z czytelniczym pozdrowieniem – Anita 

P.S.

Pragnę zapewnić, że żadne drzewo nie ucierpiało podczas sesji zdjęciowej ;-))
Ta malutka samosiejka dębu zapragnęła zapuścić u nas korzenie... Niestety nasz ogród jest
zbyt mały, dlatego trafi do gruntu w innym miejscu. Sadzonka dębu wraz z silnym systemem
korzeniowym, wydała mi się idealną ilustracją tematu książki Elizabeth Horowitz.

Komentarze

  1. Każdy może pomóc potomnym spisując historie rodzinne, warte zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniały pomysł! Taka niematerialna spuścizna mogłaby okazać się najcenniejszym darem pozostawionym kolejnym pokoleniom!

      Usuń
  2. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, myślę że by mi się spodobała.Niestety, nie znam jej. Przypuszczam, że samosiejka dębu to zasługa sójek. U mnie w ogrodzie też ich sporo wyrasta. Sójki przygotowując zapasy na zimę, w locie gubią żołędzie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd właśnie, Droga Łucjo mój czytelniczy wybór! Bardzo interesują mnie książki (nie mylić
      z pseudo poradnikami) o podłożu psychologicznym. To źródło wartościowej wiedzy o nas...
      Co się zaś tyczy samosiejki, to zapewne masz rację, że to sprawka sójki, ponieważ w naszej najbliższej okolicy nie rośnie żaden dąb ;-))
      Przesyłam najcieplejsze, weekendowe pozdrowienia!

      Usuń
  3. Zaczyna się czas lektur, jesień i zima sprzyjają czytaniu. Historie rodzinne mogą okazać się całkiem ciekawe, a może ciekawsze bo dotyczą w pewnym sensie nas. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień oraz zima to dla mnie idealny czas, by sięgnąć po ciekawe i wciągające książki, które będą nie tylko umilały długie wieczory, ale też uczyły i rozwijały ;-))
      Ślę pozdrowienia i życzenia udanego weekendu!

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa skrywanych tajemnic moich przodków. Czy takie istnieją? Nie wiem. Pamiętam dokładanie opowieści moich Babć i Dziadków i bezcenne chwile, które z nimi spędziłam. To piękne wspomnienia... Chcę pamiętac je zawsze, bo one dają mi siłę i szczęście. Uważam, że nasza "podbudowa" jest bardzo istotna dla budowania przez nas swojego życia. I od tego jakich warunkach odbywało nasze dojrzewanie, zależy nasze szczęście , relacyjność i umiejętność życia w społeczeństwie...
    Anitko, poruszyłaś bardzo ciekawy temat, w sam raz na długie, jesienne wieczory...
    Serdeczności zostawiam, życząc dobrego nowego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu, ogromnie pociąga mnie tematyka psychologiczna pochodząca ze sprawdzonych źródeł. Uważam za cenne pozyskiwać wiedzę przydatną w życiu i pomagającą rozumieć ludzkie zachowania, przekonania, wybory... Powróciłam (dzięki nowości wydawniczej) do problematyki łączącej genetykę z genealogią, bo poruszająca do głębi jest świadomość powiązań (popartych doświadczeniami autorki - terapeutki) i wpływu minionych pokoleń na nasze obecne życie...
      Pięknie dziękuję Ci za osobistą refleksję.
      Ślę moc pozdrowień!

      Usuń
  5. Któż z nas w dzieciństwie nie słuchał z wypiekami na twarzy rodzinnych opowieści? Ale przekaz ustny ma to do siebie, że niejednokrotnie jest ubarwiany, modyfikowany, rozbudowywany, itp. Sięganie do dalszej przeszłości niesie za sobą ryzyko odkrycia tych mroczniejszych, skrywanych, przemilczanych kwestii... Jestem bardzo związana emocjonalnie ze swoją rodziną...znam mniej więcej koleje jej losów począwszy od moich pradziadków i taka wiedza w zupełności mi wystarcza. Choć temat, o którym piszesz jest bardzo ciekawy... traumy, pamięć komórkowa, wpływ na geny...
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bardzo Ci dziękuję za merytoryczny komentarz nawiązujący do osobistych doświadczeń. Doskonale Cię rozumiem, bo mnie również wystarcza "spuścizna" otrzymana od moich przodków. Jednak niesamowicie fascynuje mnie moc tkwiąca w minionych pokoleniach i jej nieunikniony wpływ na potomnych. Chętnie zgłębiam wiedzę o psychologicznej podbudowie, ponieważ takie mam czytelnicze zainteresowania ;-))
      Wartością dodaną jest fakt, że okazuje się ona bardzo pomocna nie tylko w życiu osobistym, ale również w zawodowym...
      Ściskam mocno i pozdrawiam gorąco :-))

      Usuń
  6. Anitko, ciekawą książkę zaprezentowałaś - rodzinne tajemnice, międzypokoleniowa wymiana informacji, wspomnienia, dotarcie do korzeni na pewno są ważne w całym naszym życiu. Jesienne wieczory sprzyjają czytaniu, więc i tej lekturze na pewno warto poświęcić czas. Pozdrawiam Cię słonecznie w pierwszy dzień nowego tygodnia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Lusi! Interesują mnie książki psychologiczne sprawdzonych autorów i napisane w
      przystępny sposób. Chętnie też dzielę się własną refleksją na temat konkretnej publikacji.
      Być może komuś, taka wiedza pomoże w zrozumieniu sieci zależności. Być może okaże się bodźcem do poszukiwań, do zmian, które w konsekwencji mogą "wyprostować
      niejedną, krętą życiową ścieżkę."
      Przesyłam serdeczne pozdrowienia i życzenia miłych, jesiennych dni ;-))

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy temat na książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam podobnie, dlatego chętnie podzieliłam się refleksją na temat tej nowości wydawniczej.
      Dziękuję Jula za odwiedziny! Ślę gorące pozdrowienia ;-))

      Usuń
  8. Anita, I think that it's very important to know your own ancestors. To know not only their names but also their lives.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes, my dear, you are right! It is worth knowing the history of our ancestors,
      because it influences the fate of the next generations...
      I send warm regards!

      Usuń
  9. Oj, jaki fajny post :)
    Nigdy nie miałam na tyle samozaparcia, żeby szukać własnych korzeni, niewiele wiem o moich przodkach, ale wiem, że historia rodziny ma wpływ na to, kim jestem i daje podwaliny pod to, jak buduję swoje własne życie. Może jest we mnie jakiś lęk przed tym, co mogłabym odkryć zagłębiając się w historii swojej rodziny...
    Zdaję sobie sprawę, że historia moich przodków w jakiś sposób może wpływać na moje życie.
    Moi rodzice dali mi solidne podstawy, morze miłości i wsparcia <3
    Dziękuję za ciekawy wpis kochana :)
    U mnie na półce czeka cała masa książek na jesienne wieczory, te poważniejsze, trudniejsze, przeplatam łatwą i lekką lekturą - dla balansu ;)
    Wspaniałej niedzieli :))
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałam podzielić się tą propozycją wydawniczą. Autorka swą wiedzę wzmacnia licznymi przykładami z długoletniej praktyki terapeutycznej. Tymczasem mnie fascynuje moc, która tkwi w przekazie międzypokoleniowym. Myślę, że to niezwykle ważne, by mieć tego świadomość (sama pięknie o tym napisałaś). I tylko od nas samych zależy czy chcemy i czy czujemy potrzebę, by podążać za tym dalej i zgłębiać wiedzę o naszych przodkach.
      Dziękuję Madziu za odwiedziny i Twoją osobistą refleksję :-))
      Życzę Ci pięknego tygodnia i samych dobrych chwil !

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Nastrajam się na jesień ;-))

Wrzesień w ogrodzie ´21

Stara Chata jak z baśni.

Otaczają mnie anioły…

Tarta dla miłych gości i … kamienie w piekarniku.

Grecja – kwiaty KEFALONII i malownicze Assos.

WŁOCHY – perły wybrzeża – Amalfi i Positano.

Gipsowych figur czar...