Surrealistyczne pejzaże największego solniska na świecie – boliwijskie Salar de Uyuni.

Na całym świecie możemy znaleźć najróżniejsze formacje geologiczne –
od monumentalnych gór po rozległe pustynie. Część z nich jest bardzo znana,
a o innych słyszy się rzadko. Zapraszam dziś właśnie w takie miejsce,
jeden z przyrodniczych cudów Ameryki Południowej.

Największa solna pustynia świata – biały, hipnotyzujący bezkres
rozciągający się po horyzont. W porze deszczowej tworzy lustrzaną taflę
odbijającą niebo, a w porze suchej – krajobraz nie z tej ziemi. Nie trudno odnieść
wrażenie, że Salar de Uyuni jest wręcz kosmiczną planetą! Aż po horyzont ciągnie się
płaski teren, dzięki czemu nie mając horyzontalnego punktu odniesienia, możemy
robić zaskakujące ujęcia, które zdają się nie mieć żadnych proporcji.


Salar de Uyuni to solnisko położone na wysokości 3653 m n.p.m. w Andach,
na płaskowyżu Altiplano, w południowo-zachodniej części Boliwii. Obowiązkowy
punkt każdej podróży do kraju unikalnych i spektakularnych form krajobrazowych.


Historia Salar de Uyuni rozpoczęła się w momencie formowania płaskowyżu
Altiplano po tym, jak wypiętrzały się Andy.
W Chile czy Argentynie Andy stanowią
jeden, wąski łańcuch górski, tymczasem w Boliwii i Peru rozszerzają się do kilkuset
kilometrów. W efekcie doprowadziło to do powstania rozciągającej się od jeziora
Titicaca, aż do granicy z Argentyną – wielkiej równiny wysokogórskiej Altiplano.
Dziesiątki tysięcy lat temu obszar dzisiejszej pustyni był częścią jeziora, w którym
 zbierały się wody z otaczających je gór. Powstała w wyniku przekształcenia się
prehistorycznych jezior. Wzrastająca temperatura i zmieniający się klimat
doprowadziły do parowania wody z jezior, a wysoki stopień zasolenia
spowodował powstanie skorupy solnej.
Salar de Uyuni jest tak
unikalnym ekosystemem, że trudno znaleźć coś
podobnego gdzie indziej na Ziemi.

Ten niekończący się bezmiar bieli sprawia, że turysta traci orientację w terenie.
Tymczasem Boliwijczykom (poza kompasem) nie potrzeba żadnych znaków,
punktów odniesienia. Oni doskonale znają tę solną pustynię i zdumiewa,
z jaką łatwością przemierzają jej bezkresne tereny. Są też bardzo czujni
i uważni na ewentualne zagrożenia, bo podczas jazdy natknąć się
można na niebezpieczne wyrwy w skorupie solnej…


A teraz wyobraźcie sobie, że pośrodku solniska znajduje się wyspa porośnięta
liczącymi sobie po kilkaset lat gigantycznymi kaktusami. Gwarantuje Wam, że
człowiek przestaje wierzyć w to, co widzi. Bo wyspa kaktusów na solnisku
brzmi tak samo wiarygodnie, jak jezioro na pustyni. Brzmi jak iluzja, czy
fatamorgana, jak skutek uboczny przebywania w nieprzyjaznym
terenie, w którym gdzie nie spojrzysz, to biel wokół…

A jednak… na obszarze solniska znajduje się kilka wysp będących pozostałościami
po wulkanach. Nie mogłam sobie odmówić wędrówki, dlatego wybrałam się
z grupką chętnych na wycieczkę po Wyspie Incahuasi. Oto, co ujrzałam…





Najstarsze kaktusy podobno dorastają do 12 metrów wysokości.
Niektóre z nich mają dość fikuśne kształty
😉







Poza kaktusami na wyspie oglądać można liczne formacje skalne
b
ędące pozostałościami po kominach wulkanicznych. Składają się one ze
szcz
ątków roślin, koralowców, skamielin i oczywiście kryształów soli.




Poza wyspami pustkowie jest pozbawione roślinności. Tylko w okolicach
otaczających je gór można napotkać trawy, krzewy, czy pojedyncze rośliny.
Tego dnia doświadczyłam wielu surrealistycznych wrażeń. Łącznie z tym, że wyspa
kaktusów okazała się tak naprawdę… górą do zdobycia😩
 Uwierzcie, że na tych
wysokościach każdy krok wspinaczki to spory wysiłek z uwagi na odczuwalnie
mniejszą ilość tlenu, niż w normalnych warunkach. Dlatego poruszałam się
powoli, aby uniknąć objawów choroby wysokościowej.




Gdy wraz z grupą śmiałków wędrowałam po wyspie, tzn.
wspinałam się jakbym zdobywała swój kolejny życiowy szczyt –
nasi kierowcy przygotowywali piknik pośrodku solniska.

Okazało się, że przed wyprawą zapakowali na terenówki
rozkładane stoły, krzesła i co najważniejsze przygotowane wcześniej
przez ich żony potrawy. Oto, jak pięknie zaprosili nas do stołów…


Uśpiony wulkan Tunupa (ok. 5300 m n.p.m.) na północnym krańcu Salar de Uyuni
góruje nad krajobrazem wznosząc się około 1,5 km ponad taflę solniska.





Pustynia solna jest popularnym celem wycieczek organizowanych jeepami przez lokalne
firmy. To dlatego na Salar de Uyuni zbudowano hotel cały z bloków solnych. Sądząc po
pokryciu dachowym i surowym wnętrzu restauracji, nie spodziewałabym się wygód.





Przed obiektem wita nas kiczowata sceneria z plastikowymi flamingami w roli głównej.
Te elementy dekoracji mają tu jednak swe uzasadnienie, bo podczas pory deszczowej,
kiedy salar pokrywa się cienką warstwą wody, obszar staje się lęgowiskiem dla trzech
gatunków flamingów: chilijskich, andyjskich i najrzadszych – flamingów Jamesa.
Co je tutaj przyciąga? Przede wszystkim obfitość pożywienia, w tym artemii –
skorupiaków, które preferują silnie zasolone środowiska do życia.

Salar de Uyuni leży na terenie tzw. Trójkąta Litowego, a znajdująca się tam
sól zawiera duże ilości sodu, potasu, litu, magnezu, a także boraks. Głębokość
zalegania płynnej solanki będącej węglanem litu sięga 40 m. Ma ona większą gęstość
od pokrywającej ją halitowej skorupy solnej, stanowiącej chlorek sodu. Właściwością
litu jest to, że posiada zdolność do magazynowania energii elektrycznej. Dlatego jest
kluczowym komponentem baterii oraz akumulatorów litowo-jonowych. Dodatkowo
ma on zastosowanie w przemyśle lotniczym i farmaceutycznym. Boliwijskie złoża litu
zaliczane są do największych na świecie. Szacuje się, że w tej solance znajduje się od
50% do nawet 70% światowych zasobów litu. W skali globalnej Boliwia ma dzięki temu
znaczenie strategiczne. Zapotrzebowanie na lit rośnie w szybkim tempie z powodu
rozwijającego się światowego trendu na samochody elektryczne z akumulatorami
litowo-jonowymi. Zasoby na boliwijskim salarze ciągle są nieruszone… choć
nie wiadomo na jak długo, a eksploatacja litu bywa kontrowersyjna –
istnieją wyzwania związane z ochroną środowiska, interesem
lokalnych społeczności i technologiami wydobycia.
 

Na koniec kilka ciekawostek dotyczących solniska…

·        Każdego roku z Salar de Uyuni wydobywa się około 20 tys. ton soli.

·        Szacuje się, że na obszarze Salar de Uyuni może znajdować się około
50% zasobów całej soli na świecie; mieści w sobie około 10 miliardów ton soli.

·        Obszar solniska odznacza się stosunkowo niewielkimi wahaniami temperatury
w ciągu dnia od 13 ̊C do 21 ̊C, gdy tymczasem nocą może spadać nawet do -15 ̊C.

·        Unikatową cechą Salar de Uyuni jest niemal idealne wypoziomowanie terenu -
różnice wysokości na przestrzeni tysięcy kilometrów nie przekraczają 1 metra.
To sprawia, że solnisko bywa wykorzystywane jako naturalne “laboratorium” do
kalibracji wysokościomierzy i czujników satelitarnych.
Powody tego stanu są dwa.
Pierwszy z nich to wysoki współczynnik odbicia światła. Przyczynia się do tego biel
soli, która potrafi działać niemal jak lustro dla promieni słonecznych. Drugi powód
to praktycznie zerowa różnica terenu, bo Salar de Uyuni jest kompletnie płaskie.

·    Domy na obrzeżach Salar de Uyuni zbudowane są z bloków solnych wyciętych
w twardej skorupie solniska. Następnie ich „mury” spaja się ciekłą, zagęszczoną
solanką. Jest to budownictwo jednokondygnacyjne z dachem pokrytym blachą.

·        W latach 2014-2018 trasa słynnego rajdu Dakar przebiegała przez tereny Salar de
Uyuni. Na cześć tego wydarzenia, wykonano tutaj pomnik z soli przedstawiający
Beduina – bo tego typu statuetka (odpowiednio mniejsza i nie z soli) stanowi
nagrodę główną za zwycięstwo w rajdzie. Od 2019 roku rajd wrócił do Arabii
Saudyjskiej.
Na solnisku wzniesiono symboliczne stanowisko otoczone
flagami państw, których zawodnicy wzięli udział w rajdzie.
Flaga polska oczywiście też tu powiewa!




W drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu, w którym zakupić można było sól
w różnych odmianach i z niezliczoną ilością dodatków oraz obejrzeć solne rzeźby.


Salar de Uyuni to fenomen geologiczny. Stanowi wyzwanie dla naukowców,
a przede wszystkim szansę dla regionu poprzez zrównoważony rozwój
turystyki oraz odpowiedzialną eksploatację zasobów mineralnych.
Wraz z powiewem wiosny w tych pierwszych dniach
marca, posyłam najcieplejsze pozdrowienia…
Anita 💖

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

BOLIWIA - kraj surowego piękna, mistycznych krajobrazów i kultury andyjskiej.

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Najdłuższy zrekonstruowany dom w Norwegii… Muzeum Wikingów na Lofotach.

Park Narodowy Krka - zielona idylla pośród kanionów, jezior i wodospadów.

Nowy Rok pełen symboli szczęścia na pocztówkach z minionej epoki.

TATRY – zimowy Grześ, Rakoń i… Wołowiec na wyciągnięcie ręki.

Sierpień w ogrodzie ´25

Park Narodowy Jezior Plitwickich… tam, gdzie lasy, woda i dzika przyroda stworzyły epicki krajobraz.

Klejnoty Luwru – Dział Rzemiosła Artystycznego.

„Albańska Tajlandia i Góry Przeklęte…”