Surrealistyczne pejzaże największego solniska na świecie – boliwijskie Salar de Uyuni.
Na
całym świecie możemy znaleźć najróżniejsze formacje geologiczne –
od monumentalnych gór po rozległe pustynie. Część z nich jest bardzo znana,
a o innych słyszy się rzadko. Zapraszam dziś właśnie w takie miejsce,
jeden z przyrodniczych cudów Ameryki Południowej.
Największa
solna pustynia świata – biały, hipnotyzujący bezkres
rozciągający się po horyzont. W porze deszczowej tworzy lustrzaną taflę
odbijającą niebo, a w porze suchej – krajobraz nie z tej ziemi. Nie trudno
odnieść
wrażenie, że Salar de Uyuni jest wręcz kosmiczną planetą! Aż po horyzont
ciągnie się
płaski teren, dzięki czemu nie mając horyzontalnego punktu odniesienia, możemy
robić zaskakujące ujęcia, które zdają się nie mieć żadnych proporcji.
Salar
de Uyuni
to solnisko położone na wysokości 3653 m
n.p.m. w Andach,
na płaskowyżu Altiplano, w południowo-zachodniej części Boliwii.
Obowiązkowy
punkt każdej podróży do kraju unikalnych i spektakularnych form krajobrazowych.
Historia
Salar de Uyuni rozpoczęła się w momencie formowania płaskowyżu
Altiplano po tym, jak wypiętrzały się Andy. W Chile czy Argentynie Andy
stanowią
jeden, wąski łańcuch górski, tymczasem w Boliwii i Peru rozszerzają się do
kilkuset
kilometrów. W efekcie doprowadziło to do powstania rozciągającej się od jeziora
Titicaca, aż do granicy z Argentyną – wielkiej
równiny wysokogórskiej Altiplano.
Dziesiątki
tysięcy lat temu obszar dzisiejszej pustyni był częścią jeziora, w którym
zbierały się wody z otaczających je gór.
Powstała w wyniku przekształcenia się
prehistorycznych jezior. Wzrastająca temperatura i zmieniający się klimat
doprowadziły do parowania wody z jezior, a wysoki stopień zasolenia
spowodował powstanie skorupy solnej. Salar
de Uyuni jest tak
unikalnym ekosystemem, że trudno znaleźć coś
podobnego gdzie indziej na Ziemi.
Ten
niekończący się bezmiar bieli sprawia, że turysta traci orientację w terenie.
Tymczasem Boliwijczykom (poza kompasem) nie potrzeba żadnych znaków,
punktów odniesienia. Oni doskonale znają tę solną pustynię i zdumiewa,
z jaką łatwością przemierzają jej bezkresne tereny. Są też bardzo czujni
i uważni na ewentualne zagrożenia, bo podczas jazdy natknąć się
można na niebezpieczne wyrwy w skorupie solnej…
A teraz
wyobraźcie sobie, że pośrodku solniska znajduje się wyspa porośnięta
liczącymi sobie po kilkaset lat gigantycznymi kaktusami. Gwarantuje Wam, że
człowiek przestaje wierzyć w to, co widzi. Bo wyspa kaktusów na solnisku
brzmi tak samo wiarygodnie, jak jezioro na pustyni. Brzmi jak iluzja, czy
fatamorgana, jak skutek uboczny przebywania w nieprzyjaznym
terenie, w którym gdzie nie spojrzysz, to biel wokół…
A
jednak… na obszarze solniska znajduje się kilka wysp będących pozostałościami
po wulkanach. Nie mogłam sobie odmówić wędrówki, dlatego wybrałam się
z grupką chętnych na wycieczkę po Wyspie
Incahuasi. Oto, co ujrzałam…
Najstarsze
kaktusy podobno dorastają do 12 metrów wysokości.
Niektóre z nich mają dość fikuśne kształty 😉
Poza
kaktusami na wyspie oglądać można liczne formacje skalne
będące
pozostałościami po kominach wulkanicznych. Składają
się
one ze
szczątków
roślin,
koralowców, skamielin i oczywiście kryształów soli.
Poza
wyspami pustkowie jest pozbawione roślinności. Tylko w okolicach
otaczających je gór można napotkać trawy, krzewy, czy pojedyncze rośliny.
Tego dnia doświadczyłam wielu surrealistycznych wrażeń. Łącznie z tym, że wyspa
kaktusów okazała się tak naprawdę… górą do zdobycia😩 Uwierzcie, że na tych
wysokościach każdy krok wspinaczki to spory wysiłek z uwagi na odczuwalnie
mniejszą ilość tlenu, niż w normalnych warunkach. Dlatego poruszałam się
powoli, aby uniknąć objawów choroby wysokościowej.
Gdy
wraz z grupą śmiałków wędrowałam po wyspie, tzn.
wspinałam się jakbym zdobywała swój kolejny życiowy szczyt –
nasi kierowcy przygotowywali piknik pośrodku solniska.
Okazało
się, że przed wyprawą zapakowali na terenówki
rozkładane stoły, krzesła i co najważniejsze przygotowane wcześniej
przez ich żony potrawy. Oto, jak pięknie zaprosili nas do stołów…
Uśpiony
wulkan Tunupa (ok. 5300 m n.p.m.) na północnym krańcu Salar de Uyuni
góruje nad krajobrazem wznosząc się około 1,5 km ponad taflę solniska.
Pustynia
solna jest popularnym celem wycieczek organizowanych jeepami przez lokalne
firmy. To dlatego na Salar de Uyuni zbudowano hotel cały z bloków solnych. Sądząc
po
pokryciu dachowym i surowym wnętrzu restauracji, nie spodziewałabym się wygód.
Przed
obiektem wita nas kiczowata sceneria z plastikowymi flamingami w roli głównej.
Te elementy dekoracji mają tu jednak swe uzasadnienie, bo podczas pory deszczowej,
kiedy salar pokrywa się cienką warstwą wody, obszar staje się lęgowiskiem dla
trzech
gatunków flamingów: chilijskich, andyjskich i najrzadszych – flamingów Jamesa.
Co je tutaj przyciąga? Przede wszystkim obfitość pożywienia, w tym artemii –
skorupiaków, które preferują silnie zasolone środowiska do życia.
Salar
de Uyuni leży na terenie tzw. Trójkąta Litowego, a znajdująca się tam
sól zawiera duże ilości sodu, potasu, litu, magnezu, a także boraks. Głębokość
zalegania płynnej solanki będącej węglanem litu sięga 40 m. Ma ona większą
gęstość
od pokrywającej ją halitowej skorupy solnej, stanowiącej chlorek sodu.
Właściwością
litu jest to, że posiada zdolność do magazynowania energii elektrycznej.
Dlatego jest
kluczowym komponentem baterii oraz akumulatorów litowo-jonowych. Dodatkowo
ma on zastosowanie w przemyśle lotniczym i farmaceutycznym. Boliwijskie złoża
litu
zaliczane są do największych na świecie. Szacuje się, że w tej solance znajduje
się od
50% do nawet 70% światowych zasobów litu. W skali globalnej Boliwia ma dzięki
temu
znaczenie strategiczne. Zapotrzebowanie na lit rośnie w szybkim tempie z powodu
rozwijającego się światowego trendu na samochody elektryczne z akumulatorami
litowo-jonowymi. Zasoby na boliwijskim salarze ciągle są nieruszone… choć
nie wiadomo na jak długo, a eksploatacja litu bywa kontrowersyjna –
istnieją wyzwania związane z ochroną środowiska, interesem
lokalnych społeczności i technologiami wydobycia.
Na
koniec kilka ciekawostek dotyczących solniska…
·
Każdego roku z Salar de Uyuni wydobywa się około 20 tys. ton
soli.
·
Szacuje się, że na obszarze Salar de Uyuni może znajdować
się około
50% zasobów całej soli na świecie; mieści w sobie około 10 miliardów ton soli.
·
Obszar solniska odznacza się stosunkowo niewielkimi
wahaniami temperatury
w ciągu dnia od 13 ̊C do 21 ̊C, gdy tymczasem nocą może spadać nawet do
-15 ̊C.
·
Unikatową cechą Salar de Uyuni jest niemal idealne
wypoziomowanie terenu -
różnice wysokości na przestrzeni tysięcy kilometrów nie przekraczają 1 metra.
To sprawia, że solnisko bywa wykorzystywane jako naturalne “laboratorium” do
kalibracji wysokościomierzy i czujników satelitarnych. Powody
tego stanu są dwa.
Pierwszy z nich to wysoki współczynnik odbicia światła. Przyczynia się do tego
biel
soli, która potrafi działać niemal jak lustro dla promieni słonecznych. Drugi
powód
to praktycznie zerowa różnica terenu, bo Salar de Uyuni jest kompletnie
płaskie.
· Domy na obrzeżach Salar de Uyuni zbudowane są z bloków
solnych wyciętych
w twardej skorupie solniska. Następnie ich „mury” spaja się ciekłą, zagęszczoną
solanką. Jest to budownictwo jednokondygnacyjne z dachem pokrytym blachą.
·
W latach 2014-2018 trasa słynnego rajdu Dakar przebiegała
przez tereny Salar de
Uyuni. Na cześć tego wydarzenia, wykonano tutaj pomnik z soli przedstawiający
Beduina – bo tego typu statuetka (odpowiednio mniejsza i nie z soli) stanowi
nagrodę główną za zwycięstwo w rajdzie. Od 2019 roku rajd wrócił do Arabii
Saudyjskiej. Na
solnisku wzniesiono symboliczne stanowisko otoczone
flagami państw, których zawodnicy wzięli udział w rajdzie.
Flaga polska oczywiście też tu powiewa!
W
drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu, w którym zakupić można było sól
w różnych odmianach i z niezliczoną ilością dodatków oraz obejrzeć solne
rzeźby.
Salar de Uyuni to fenomen geologiczny. Stanowi
wyzwanie dla naukowców,
a przede wszystkim szansę dla regionu poprzez zrównoważony rozwój
turystyki oraz odpowiedzialną eksploatację zasobów mineralnych.
Wraz z powiewem wiosny w tych pierwszych dniach
marca, posyłam najcieplejsze pozdrowienia…
Anita 💖





















































Przeglądam fotki, przeglądam i przeglądam... Fascynujące miejsce! I super przygoda Anitka. Najbardziej podoba mi się wyspa z kaktusami, ta oaza na białym tle. I oby ta biała pustynia trwała dalej. Nienaruszona przez łakomego człowieka.
OdpowiedzUsuńPiękny wpis, za który Ci bardzo dziękuję:)))
O tak, Ula! Tę podróż przez trzy kraje Ameryki Południowej zdecydowanie można określić: "na szlaku przygód." W Boliwii surowa i dzika przyroda kusi i zachwyca. Dlatego polecam wspaniałe, dziewicze walory naturalne i kulturowe tego kraju ;-)
UsuńDziękuję Ci za przemiłe słowa i najserdeczniej pozdrawiam!
Krajobrazy jak z innej planety. Zapierają dech i wzbudzają ogromne emocje. Z jednej strony podoba mi się ten krajobraz, z drugiej strony czuję lęk (nie przepadam za tak rozległymi otwartymi przestrzeniami). Mimo wszystko chciałabym to kiedyś zobaczyć na własne oczy, bo miejsce jest naprawdę wyjątkowe. I aż trudno uwierzyć, że znajduje się na takiej wysokości, skoro jest całkowicie płaskie :D Wspaniała musiała być to podróż.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Boliwia to najwyżej położony kraj w Ameryce Południowej (bywa nazywana "Tybetem Ameryk"), bo ponad połowa powierzchni to wysokie góry i wyżyny. Salar de Uyuni pomimo, że jest płaskim terenem, to jednak położonym na wysokości 3653 m n.p.m. Uznany za największe solnisko na globie, jest jednym z najbardziej niezwykłych i spektakularnych miejsc na świecie. Jego walory wynikają z unikalnych cech geologicznych, krajobrazowych oraz naukowych, które czynią to miejsce wyjątkowym na skalę światową. Dla mnie była to wspaniała przygoda i niezapomniana podróż pełna wrażeń. I właśnie przez wzgląd na te fakty oraz inne cenne przyrodniczo miejsca w krajobrazie Boliwii, życzę Ci Jula podróży do tego kraju :-)
UsuńDołączam najcieplejsze pozdrowienia!
Salar de Uyuni wygląda jak miejsce, w którym człowiek momentalnie czuje się jak na innej planecie. Te lustra w porze deszczowej i bezkres bieli w porze suchej – aż trudno uwierzyć, że to realne. Super, że udało Ci się wejść na Wyspę Incahuasi i zobaczyć te gigantyczne kaktusy – sama wyobraźnia już robi wrażenie, a wspinaczka na takiej wysokości to już wyzwanie na całego!
OdpowiedzUsuńDodatkowo te wszystkie ciekawostki o soli, litu i flamingach pokazują, że to miejsce jest nie tylko piękne, ale też niesamowicie ważne dla środowiska i gospodarki.
Salar jest dziełem natury, które zachwyca swoją rozległością, unikalną atmosferą, efektami optycznymi oraz bogactwem mineralnym. Jego rozległe, płaskie połacie solne rozciągają się na setki kilometrów, tworząc niemalże nieskończoną, jednolitą białą powierzchnię, która naprawdę przypomina inną planetę!
UsuńCiekawostki, które przytoczyłam dobitnie zaświadczają o niezwykłości solnej pustyni.
To miejsce stanowi nie tylko cenny zasób naturalny, ale także źródło inspiracji i podziwu dla odwiedzających z całego świata.
Serdeczności posyłam!
Widziałem kiedyś film zrobiony w tym miejscu, ale solnisko pokryte było warstwą wody, co sprawiało wrażenie wielkiego lustra. Dzisiaj u Ciebie widzę jak wygląda w porze suchej i też robi ogromne wrażenie. Miałaś niesamowitą przygodę mogąc widzieć to na żywo a w dodatku wspięłaś się na ciekawą górę, będącą oazą w tej wielkiej przestrzeni. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńWydawać by się mogło, że Salar to bardzo nudny i monotonny krajobraz. Jednak to tylko złudzenie, gdyż w dali majaczy sylwetka wulkanu, a te kilka wysp na solnej pustyni ożywia pejzaż. Wrażenia z ich eksploracji są niezapomniane!
UsuńWyłącznie podczas pory deszczowej - od listopada do marca - powierzchnia solniska pokrywa się cienką warstwą wody, tworząc niesamowity efekt lustra. Cały krajobraz zamienia się wówczas w olśniewające, naturalne zwierciadło, które odbija niebo i chmury, tworząc iluzję nieskończoności i zacierając granice między ziemią a niebem. To zjawisko przyciąga fotografów i turystów z całego świata.
Osobiście nie chciałam ryzykować pogodową ruletką i podróżą na ten fascynujący kontynent w porze deszczowej, aby zobaczyć "lustro" na salarze. Dlatego cieszę się, że wybrałam porę suchą (lipiec), bo przez cały dwutygodniowy pobyt towarzyszyło nam słońce i bezchmurne niebo :-)
Pozdrawiam ciepło i życzę miłego weekendu!
Ale niesamowite miejsce Anitko! 😍 Czytałam Twój wpis i momentami miałam wrażenie, jakbym oglądała krajobraz z innej planety. Ten bezkres bieli, odbicia nieba i jeszcze wyspa z gigantycznymi kaktusami pośrodku solniska – brzmi wręcz surrealistycznie!
OdpowiedzUsuńBardzo podobało mi się też to, jak opisałaś całą wyprawę – od wspinaczki na Incahuasi po piknik przygotowany przez kierowców. To chyba właśnie takie momenty zostają w pamięci najdłużej. No i ten widok wulkanu Tunupa w tle… musi robić ogromne wrażenie.
Dzięki za tę podróż w tak niezwykłe miejsce. Twoje zdjęcia i opowieść sprawiają, że aż chce się kiedyś zobaczyć Salar de Uyuni na własne oczy. Cudowna relacja! 💙
Aniu, Salar de Uyuni to zdecydowanie miejsce nieziemskie😊 Jest niezwykłym dziełem natury, które zachwyca swoją rozległością, bielą po horyzont, unikalną atmosferą, efektami optycznymi oraz bogactwem mineralnym. Solnisko stanowi nie tylko cenny zasób naturalny, ale także źródło inspiracji i podziwu dla odwiedzających z całego świata.
UsuńI dla mnie są to niezapomniane wrażenia! Najlepszą rekomendacją jest chyba to, że zamiast nasycić się podróżą przez trzy kraje Ameryki Południowej, moje pragnienie poznania kolejnych - mniej lub bardziej popularnych - destynacji kontynentu jest ogromne♥️
Dziękuję Aniu za serdeczne odwiedziny! Przesyłam moc ciepła i słonecznych pozdrowień!
Do dzisiaj przypominam sobie te Twoje wręcz księżycowe wpisy z wyprawy do Ameryki Południowej. Nie mogę wyjść z podziwu, że takie cuda możemy spotkać na naszej planecie, że jest ona tak różnorodna i zaskakująca. Co tu muszę mówić, to solnisko, te kształty jego tafli zrobiły na mnie ogromne wrażenie... jakbym miał gdzieś wyjechać w daleką podróż, to na pewno wziąłbym tamte strony pod uwagę. Chciałbym doświadczyć takich wrażeń na żywo, chwile do zapamiętania do końca życia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie, Anito!
Zobacz Maks, jak wiele absolutnie niezwykłych przyrodniczo miejsc skrywa fascynująca Ameryka Południowa. To różnorodność niespotykana na naszym kontynencie, dlatego tak intrygująca i kusząca. Salar de Uyuni to ogromne połacie terenu układające się w solne heksagony, ale przede wszystkim otwarta przestrzeń i znikająca perspektywa horyzontu, które czynią to miejsce niesamowitym plenerem fotograficznym ;-)
UsuńZ całego serca życzę Ci kiedyś wyprawy na ten kontynent pełen kontrastów, rozciągający się od tropików po lodowce!
Gorąco pozdrawiam :-)
Wow, ale widoki. Świetne zdjęcia. :) Bardzo ciekawe miejsce!
OdpowiedzUsuńTo prawda, miejsce jest ciekawe i zupełnie niezwykłe! Dlatego turyści przyjeżdżają tu nie tylko ze względu na unikalny krajobraz, ale też dla odbycia atrakcyjnych wycieczek terenówkami ;-)
UsuńDziękuję Ci za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!
The salt flats are truly mesmerizing; the cracks and furrows make you wonder about a natural phenomenon. A mountain with cacti is an unforgettable sight, Anita.
OdpowiedzUsuńOh yes, my dear! You rightly pointed out that the salt flat landscape is mesmerizing. And the cactus island, which turned out to be a mountain to conquer, provided me with many incredible experiences ;-)
UsuńWarmest regards!
Anitko, niesamowite miejsce odwiedziłaś i nam pokazałaś! Ten bezkres płaskowyżu w bieli pokryty wzorami przypominającymi ogromne kafle robi ogromne wrażenie. I kolejne zaskoczenie - że wśród tego solniska można spotkać wyspy, pokryte ogromnymi kaktusami rosnącymi wśród ciekawych formacji skalnych. Wspinaczka w takich warunkach to na pewno wyzwanie, ale potem w nagrodę poczęstunek przy tak pięknie przygotowanych stołach.
OdpowiedzUsuńWidziałam kiedyś w Tunezji słone jezioro Chott El Jerid, ale tam sól w połączeniu z wodą mieniła się wieloma kolorami, a tu ta biel jest niesamowita.
A swoja drogą jestem ciekawa, jak długo boliwijskie zasoby litu pozostaną nienaruszone...
Pozdrawiam w słoneczną sobotę :)))
To dlatego Lusi Ameryka Południowa tak mnie urzekła i uwiodła rozbudzając apetyt na więcej ;-) Sporo niezwykłych miejsc odwiedziłam, tak przyrodniczo i kulturowo odmiennych od tego, co oferuje nam ukochana przeze mnie Europa!
UsuńSolnisko w swym bezkresie gwarantuje hipnotyzujące wrażenia, a wzory w regularne heksagony pokrywające tysiące kilometrów kwadratowych, tworzą geometryczny krajobraz przypominający plaster miodu. Super, że miałaś okazję podziwiać tunezyjskie jezioro, które prezentowało tak wspaniałe efekty wizualne!
Co się zaś tyczy boliwijskich zasobów litu, to pewnie tak długo pozostaną nienaruszone, dopóki Donald Trump nie złoży temu krajowi oferty "nie do odrzucenia." Właśnie dziś media obiegła wiadomość, że nowy, prawicowy rząd Chile podpisał z USA deklarację dotyczącą "współpracy" w sprawie minerałów krytycznych. Cóż... światem rządzi tępa siła i pieniądz... niestety.
Niezależnie od mej smutnej refleksji przesyłam Ci Lusi uściski i gorące pozdrowienia.
Życzę też zdrówka, byś przepędziła jak najszybciej czyhające przeziębienie :-)
Pięknie, niesamowicie i różnorodnie. Takie cuda potrafi wyczarować tylko matka natura i żaden artysta jej nie dorówna. Przecież ten wzór na pierwszych zdjęciach to istny cud, od którego nie sposób oderwać oczu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
To prawda Karolino, bo i ja uważam, że natura tworzy najpiękniej!
UsuńZdumiewająco wyglądają te heksagonalne, powtarzalne wzory na skorupie solnej.
I wyspa kaktusów pośrodku solniska - choć brzmi nierealnie, to jest prawdziwa ;-)
Pozdrawiam ciepło i życzę Ci dobrego tygodnia.
Anitko! Twój post i zdjęcia oglądałam kilka razy gdyż oczarowało mnie Solnisko w Boliwii. Jest miejscem spektakularnym, surrealistycznym, cudem natury, które zachwyca nieziemskimi krajobrazami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)
To prawda Łucjo, że salar jawi się dość nieziemsko. Podobnie, jak wyspa kaktusów pośrodku tej solnej pustyni. Cieszę się, że mogłam obejrzeć te cuda natury, która zadziwia, zaskakuje, zdumiewa!
UsuńNiezwykłe krajobrazy, bogata historia i dziedzictwo kulturowe całego kontynentu zafascynowały mnie do tego stopnia, że pragnę powrócić kiedyś do Ameryki Południowej, by poznać jej kolejne kraje ;-)
Ściskam Cię mocno i pozdrawiam gorąco!
Niesamowita wycieczka i przepiękne widoki :) Nie mogłam się napatrzeć na zdjęcia, a co dopiero widzieć to na żywo! Takie kaktusy pośrodku pustyni solnej.. w życiu bym nie pomyślała. Widziałam takie tylko w Palmiarniach i wydawało mi się, że taka wyrośnięta roślina to ewenement, a tu proszę :D Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńO tak, to zupełnie niespotykany krajobraz i w dodatku na taką skalę! Wyspa kaktusów sprawia, że całe otoczenie nabiera dość nierealnego wymiaru i wyglądu.
UsuńPrzesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia :-)
Pokazałaś nam dzisiaj kolejne przepiękne miejsce na trasie Twojej niezapomnianej podróży. Pustynia solna robi niesamowite wrażenie a w fakt istnienia na niej góry porośniętej kaktusami aż ciężko uwierzyć bo takie połączenie wydaje mi się być mixem nie z tej ziemi. A to wszystko jeszcze z widokiem na wulkan. Uyuni to świetny przykład na to, że będąc w jednym miejscu można doświadczyć wielu różnych emocji i wrażeń poprostu obracając się wokół własnej osi. Piękne kadry a ja nie mogę uwierzyć że jakoś umknął mi ten wpis.
OdpowiedzUsuńCzwartkowe serdeczności i moc ciepłych myśli na kolejne dni.
Monia, podróży do Ameryki Południowej nie zapomnę do końca życia. Zaczęła się
Usuńz przytupem - od trzęsienia ziemi na Atakamie w Chile. Tamten kraj uwodził m.in.
marsjańskimi pejzażami pustyni, a Boliwia osobliwymi dziełami natury. Jakby wrażeń
i emocji było mało, również Peru urzekło mnie swym dziedzictwem, zabytkami przeszłości i cudem świata, bo miałam mnóstwo szczęścia wędrując po ścieżkach Machu Picchu
w towarzystwie wspaniałej pogody, co na tamtejszych wysokościach nie jest tak oczywiste!
Cieszę się, że mimo wszystko odnalazłaś moją opowieść o boliwijskim solnisku. Bo tego typu krajobrazy nie często można spotkać na szlakach nawet dość odległych podróży ;-)
Mam nadzieję, że przeziębienie minęło i czujesz się już lepiej, lecz i tak życzę Ci dobrego zdrowia i radości z wyczekiwanej, cudownej wiosny!
Uściski posyłam :-)