Nagi gigant z Cerne Abbas.

Południe Anglii i jego atrakcje.

Moi Drodzy!

Dzisiejszy post publikuję z dwóch powodów.
Po pierwsze pomyślałam sobie, że w obliczu przygnębiających
informacji na temat rozmiarów pandemii w kraju i za granicą, może
uda mi się wywołać na Waszych twarzach uśmiech i odsunąć choćby
na chwilkę takie emocje jak: bezsilność, strach, niepokój, niepewność.
Po drugie, chciałabym tym i kolejnymi wspomnieniami podróżniczymi
podziękować mojemu bratu ciotecznemu i Jego kochanej żonie za to,
że dzięki Nim poznałam piękno hrabstwa Dorset w południowej Anglii.


Basiu i Marku – dziękuję…  
              
Na swoich podróżniczych ścieżkach spotkać możemy czasem bardzo
osobliwe obiekty. Ten, który chcę Wam przybliżyć cieszy się niesłabnącym
 zainteresowaniem turystów. Dość toporny w swym wyglądzie 55 - metrowy
olbrzym wyryty w stromym zboczu w pobliżu wioski Cerne Abbas to geoglif,
który przedstawia nagiego mężczyznę z ogromnym fallusem i maczugą
w prawej ręce. Nie wiadomo, kto go stworzył, ale niewątpliwie włożył
w swoje dzieło sporo pracy. Figura jest regularnie konserwowana
przez pogłębianie, oczyszczanie i napełnianie rowków kredą.



Dotarłam do ciekawej opowieści, której autentyczności nie sposób potwierdzić…
 
Otóż św. Augustyn podczas swojej misji podróżował do granic dzisiejszej Kornwalii, Devon i Somerset nie ograniczając się tylko do obszaru Canterbury. W archiwach tamtejszego klasztoru przechowywana jest historia o chrystianizacyjnej wizycie arcybiskupa w Cerne Abbas w hrabstwie Dorset, przez wielu jednak traktowana jako legenda ludowa. Jej najwcześniejsza zachowana wersja pochodzi z 1091 r. i została spisana przez francuskiego mnicha o imieniu Goscelin przybyłego do Canterbury z Normandii w 1053 r. Św. Augustyn mógł odwiedzić Dorset w czasie jednej ze swych podróży do Aust, by rozprawić się z wyznawcami słynnego pogańskiego bożka – wykutego w kredowej skale giganta w Cerne Abbas. Odszedł stamtąd, bo został wyszydzony przez miejscową ludność. Św. Augustyn nie poddał się i wysłał do Cerne Abbas innych zakonników. Tu warto zaznaczyć, że papież Grzegorz przekazał arcybiskupowi Canterbury dokładne instrukcje,  jak postępować wobec obiektów kultu, takich jak gigant w Cerne Abbas. Stał na stanowisku, że świątynie bożków nie powinny być niszczone, bo takie postępowanie zraziłoby ludzi do katolicyzmu, a okazanie szacunku miejscom kultu, może ich przekonać do dobrowolnego nawrócenia. To wyjaśnia, dlaczego uczniowie św. Augustyna założyli klasztor na terenach pomiędzy gigantem w Cerne Abbas a świętym źródłem, które stało się znane jako źródło św. Augustyna. Misyjna aktywność pierwszego opata Canterbury i jego towarzyszy miała szczególny charakter. Zakładali oni kościoły, dali początek zorganizowanej strukturze duchownych oraz stopniowo anektowali pogańskie świątynie. Papież Grzegorz i jego wysłannicy do pogańskiej Brytanii osiągnęli swój cel. Niegdysiejszy obiekt kultu jest dziś tylko wzbudzającą uśmiech atrakcją turystyczną.


Wiele uwagi poświęciłam nagiemu bezwstydnikowi na zboczu
wzgórza, dlatego choć na chwilkę chciałabym skupić się na zabytkowej
i urokliwej wiosce Cerne Abbas, która powstała wokół
założonego w 987 r.
opa
ctwa benedyktyńskiego. Rozpad klasztorów w XVI w. doprowadził do
z
niszczenia opactwa. Jednak o jego istnieniu świadczy imponująca fasada
Abbey House, który stoi przy wejściu do niegdyś wielkiego opactwa.
Budynek niemal w całości strawił pożar, ale został zrekonstruowany
przy użyciu kamienia ze zrujnowanych budynków klasztornych.




W klimat tego miejsca wpisuje się dawny cmentarz opactwa.
Południowa strona cmentarza przylega do wysadzanego
drzewami stawu, zasilanego wodą ze studni św. Augustyna.






Pomimo, że opactwo popadło w ruinę, wiosce udało się nie tylko
przetrwać, ale nawet nieźle prosperować. Zaopatrzenie Cerne Abbas
w wody podziemne uczyniło wioskę słynną z jakości piwa sprzedawanego
aż po Londyn, a nawet eksportowanego do obu Ameryk. Energia wodna
dała także początek wielu innym, małym przemysłom w tym młynarstwu
i tkaniu jedwabiu. Rozwój kolei w XIX w., która swym szlakiem ominęła
wioskę sprawił, że Cerne Abbas chyliło się ku upadkowi. Liczba
ludności spadła o połowę a wiele domów popadło w ruinę.


Dziś dzięki gigantowi, Cerne Abbas przyciąga turystów 
z Wielkiej Brytanii oraz całego świata. Odwiedzający mogą
delektować się jedzeniem i piciem w restauracjach i pubach.


Mogą też zwiedzić malowniczą okolicę oraz przespacerować się
klimatycznymi uliczkami w otoczeniu zabytkowych, kamiennych domów.












Tego dnia towarzyszyła nam typowa angielska pogoda,
dlatego pomimo pełni lata i niezwykłego uroku Cerne Abbas,
jakość zdjęć 
pozostawia wiele do życzenia.




Zapraszam Was na kolejne podróżnicze wspomnienia z południa Anglii.

Dbajcie o siebie i trzymajcie się zdrowo!!!

Anita


Komentarze

  1. Znam z internetu tego golasa :), fajnie, że mogłaś go zobaczyć na własne oczy. Miasteczko wydaje się bardzo klimatyczne, bardzo lubię stare angielskie cmentarze i domy kryte strzechą. Anglia, ta poza największymi miastami, ma klimat i atmosferę, jaką bardzo lubię, podoba mi się małomiasteczkowość w brytyjskim wydaniu. I wszędzie są owce lub konie. Pozdrawiam i życzę Ci fajnego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten gigant był sporą niespodzianką. Myślałam, że wybieramy się na wycieczkę, by poznać starą, zabytkową wieś z klimatycznymi uliczkami i kamiennymi domami. Tymczasem dojeżdżając na miejsce oczom moim ukazał się ten oto wyciosany na wzgórzu olbrzym :-))
      Sama wioska wraz z historią opactwa i tym, co po nim pozostało to urokliwe miejsce, jakich wiele w krajobrazie Wielkiej Brytanii.
      Pozdrawiam ciepło. Dobrego weekendu również dla Ciebie :-))

      Usuń
  2. Fajna sielska atmosfera tego miasteczka, dużo zieleni, kwiatów i uroczych domów. A pogoda sama piszesz - angielska i tak ma być. A gigant to ciekawostka, o której nigdy bym pewnie się nie dowiedział gdyby nie Twój post. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-)) Klimat tego miejsca i pogoda - iście angielskie. Gdy jednak deszcz zamienia się w ulewę, trudno wówczas o dobre zdjęcia... Uznałam jednak, że mimo tych niedociągnięć zaprezentuję Wam nagiego giganta, jako ciekawy i osobliwy obiekt mych podróżniczych wspomnień. Cieszę się, że mogłeś go poznać :-))
      Wszystkiego dobrego! Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam na Wyspach Brytyjskich, ale niesamowicie pociaga mnie ich klimat. Wiejski-anielski charakter małych miejscowości oraz stare, klimatyczne miasta. Świetna wycieczka, świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pola mam dokładnie tak samo... Sielsko - anielski charakter brytyjskiej prowincji jest dla mnie bajecznie urokliwy. Stare, nierzadko kryte strzechą domy, kamienne murki, wokół naturalne ogrody (nie pod linijkę), ogrom zieleni to krajobraz bliski memu sercu.
      Cieszę się, że post się spodobał, ponieważ w kolejnych postaram się pokazać różne oblicza południa Anglii.
      Przesyłam moc pozdrowień :-))

      Usuń
  4. Ja też nigdy nie byłam w Anglii, ale podobnie jak Polę i Ciebie pociąga mnie klimat angielskiej prowincji - te kamienne domy, mury, zieleń i wspaniałe angielskie ogrody z kilkuwiekową historią. Ma się wrażenie że czas się tam zatrzymał... Tego giganta również nie znałam. Serdeczności i dobrego tygodnia dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Lusi!
      Mnie ta cząstka Anglii, którą mogłam poznać, absolutnie zachwyciła. Wioski i małe miasteczka są tak urokliwie wkomponowane w naturalny krajobraz. Podróżując wzdłuż wybrzeża, zachwyt budzi wzburzone morze kontrastujące z klifowym, urwistym zboczem. Uważam, że całe Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii ma tak wiele do zaoferowania. Marzy mi się jeszcze Walia i oczywiście Szkocja, które czarują wspaniałymi krajobrazami i niezliczoną ilością zamków... Może kiedyś, kto wie...
      Wszystkiego dobrego dla Ciebie. Gorąco pozdrawiam :-))

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję za ciekawą lekturę, okraszoną świetnymi zdjęciami. Przeczytałam z ogromnym zainteresowanim, nigdy tam nie byłam:)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness, cieszą mnie Twoje ciepłe i serdeczne słowa. Z tym większą przyjemnością zaprezentuję w kolejnych postach różnorodność krajobrazu i atrakcje południa Anglii.
      Przesyłam uściski i pozdrowienia :-))

      Usuń
  6. Dear Anita, you made mi smile, thank you. You tell us interesting history of an English village. Sure water from St. Augustin well is tasty and of good quality.
    I love your photo of the dressed horse, it looks really English one.
    Stay healthy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dear!
      Thank you so much for your kind comment. I am so happy that I managed to make you smile. I receive so much warmth and support from my readers that I also want to send you as much positive energy and optimism during this difficult health time as possible.
      Stay healthy, too! Take care of yourself.

      Usuń
    2. Wspaniały post, uwielbiam takie ciekawostki. dziękuję, ze mogłam zobaczyć tę część W.B. Kilka razy wpadałam do Ciebie i podziwiałam nagiego olbrzyma. Jest cudny!!!! W.B. ma wiele tajemniczych ciekawostek, ot choćby: Stonehenge, menhiry, kamienne kręgi The Hurlers, i oczywiście strome klify w Dover, Brighton, Birling Gap.

      Droga Anito!
      Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo zdrowia:)

      Usuń
    3. Łucjo, bardzo miło mi to słyszeć :-))
      Hrabstwo Dorset skrywa wiele skarbów natury, architektury oraz takie osobliwości, jak chociażby ten oto nagi olbrzym. Miałam okazję poznać część zachwycającego południowego wybrzeża W. B. oraz wiele ciekawych miejsc. W kolejnych postach podzielę się z Wami - moimi Szanownymi Czytelnikami - tym pięknem, które uwieczniłam w kadrach.
      Przesyłam uściski i pozdrowienia. Życzę Łucjo zdrówka, spokoju i optymizmu.

      Usuń
    4. Droga Anito!
      Bardzo dziękuję za zainteresowanie i troskę. W piątek wróciłam ze szpitala. To nie był związek z koronawirusem. Powoli przychodzę do siebie. Jutro odwiedzę Ciebie i poczytam zaległe posty.
      Całuję i serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
    5. Kochana dziękuję za ten znak. Właśnie tego się obawiałam, że coś jest nie tak, choć naiwnie chciałam wierzyć, że ta cisza jest Twoim wyborem. Absolutnie nie wywieram żadnej presji. Najważniejsze jest zdrowie i tego życzę Ci Łucjo jak najwięcej oraz siły do pokonania wszelkich przeciwności. Powolutku wracaj do siebie.
      Ściskam mocno i jeszcze raz zdrówka.

      Usuń
  7. Możesz być pewna że post ten przywołał uśmiech na moją twarz. Piękna klimatyczna Anglia. Będę się nią zachwycać bez końca. Dawna architektura fascynuje mnie od bardzo dawna. Mam nadzieję że kiedyś mi się uda odwiedzić to niesamowite miejsce. Ściskam Cię mocno. Bądź zdrowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu tym większa moja radość, bo sądzę, że zbyt dużo smutku wokół...
      Z całego serca życzę, abyś mogła odbyć kiedyś podróż do fascynującej Wielkiej Brytanii, bo ma ona tak wiele do zaoferowania, a architektura i natura to chyba największe atuty Zjednoczonego Królestwa.
      Wraz z pozdrowieniami przesyłam również życzenia zdrowia i niegasnącej nadziei.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Sierpień w ogrodzie ΄21

Grecja – kwiaty KEFALONII i malownicze Assos.

Stara Chata jak z baśni.

Greckie wyspy – na plażach LEFKADY.

KRETA – trekking przez Wąwóz Samaria.

Otaczają mnie anioły…

TATRY – Czerwone Wierchy w jesiennej szacie i dyskretnym towarzystwie kozic i świstaków.

Tarta dla miłych gości i … kamienie w piekarniku.

TATRY – szlak na Rysy.