Jesienne zachwyty…
sprawiły,
że postanowiłam zrobić krótką przerwę
w podróżniczych opowieściach o Chile. Czas bowiem wspomnieć
o ulubionej jesiennej aktywności, jaką są spacery po lesie. Gdy dodać do tego
obfitość Lasów Janowskich w borowiki i podgrzybki, to dla grzybiary pełnia
szczęścia.
Dwie kolejne niedziele spędziliśmy na rodzinnym grzybobraniu. Zapasy na cały
rok zrobione –
zamrożone, ususzone. Te przesmaczne dary lasu uwieczniłam w kadrze tylko
podczas
ostatnich zbiorów, bo w trakcie pierwszej wyprawy… telefon został w domu.
Zapraszam więc na krótki przegląd tego, co w mchu i igliwiu
„rzuca mnie na kolana” wywołując euforię!
Poza
tym, co trafia do koszyka grzybiary, nie sposób pozostać
obojętną na ujmujący urok grzybów niejadalnych i trujących, czyli tych,
które nietknięte pozostają w lesie. Oto kilka piękności rodem z leśnego
poszycia…
I
nasza kochana czworonożna piękność, która zawsze towarzyszy nam podczas leśnej
włóczęgi.
Czy
i Wy lubicie zbierać grzyby, czy tylko spacerować po lesie?
Z życzeniami pogodnych, jesiennych dni -
Anita
Sama jakoś nie lubię za bardzo chodzić po lesie, ale jego efekty (zebrane grzybki) już jak najbardziej :)
OdpowiedzUsuńTak też bywa, że leśne ścieżki nie dla każdego są kuszące, ale dary lasu, czy to grzyby, czy jagody mają wielu amatorów 😉
UsuńAle uczta dla oczu i podniebienia:):):) Zdjęcia są tak piękne iż poczułam się tak, jakbym właśnie miała je zebrać, a jednocześnie aż szkoda. Nigdy nie widziałam takiej obfitości grzybów, bo nasze lasy są ubogie w grzyby. Dodatkowo jest tylu amatorów grzybobrania, że trzeba się nieźle uchodzić, by wrócić do domu z grzybkami. Jest mi trudno pokonać te dystansy więc zadawalam się nawet kilkoma grzybkami. Jednak ostatnio udało nam się wspólnie uzbierać pełen koszyk. Uwielbiam spacery po lesie i niekiedy wyjeżdżamy w tym celu nie tylko w okresie grzybobrania do lasu, bo nie jest blisko, by być tam tak często jak ja bym chciała. Podobnie jak u Ciebie ja nie tylko skupiam się na grzybach jadalnych. Podziwiam naturę, zmieniające się kolory i te cudowne, choć niejadalne dary natury, które tam rosną i z pewnością spełniają jakąś rolę. Nie lubię, kiedy ludzie je niszczą, a takie obrazki są u nas częstym widokiem. Pozdrawiam serdecznie:):):)
OdpowiedzUsuńJaneczko, kocham naturę, dlatego każdy jej element potrafi ściągnąć mą uwagę i być obiektem obserwacji czy zdjęć. Przyznam szczerze, że moi bliscy odetchnęli z ulgą, gdy podczas pierwszego grzybobrania zapomniałam aparatu... bo wszystkich opóźniam, każdy musi na mnie czekać, przez wzgląd na moje nieustanne zachwyty i pasję fotografii w tak magicznym plenerze, jakim jest las (szczególnie w porze grzybobrania)😉
UsuńLasy Janowskie nie dość, że są piękne dzięki temu, że mają mieszany drzewostan, to ponadto każdego roku hojnie obdarzają swym leśnym runem (jagodami, grzybami, żurawiną). Podobnie jak Ty nie lubię, gdy ludzie niszczą przyrodę wokół której żyją. I nie chodzi tylko o "kopniętego trujaka." Zdarza się, że na leśnych ścieżkach ktoś wysypie domowy gruz lub znajdą się ignoranci wywożący do lasu śmieci. Podoba mi się więc pomysł montowania fotopułapek, by takich cwaniaków wyłapać i srogo karać!
Dziękuję za Twoją refleksję! Ślę moc pozdrowień!
Teraz to tylko wkoło wszędzie grzyby i grzyby. A ja mam dosyć tych , co autami wszędzie wjeżdżają, gdzie im się żywnie podoba, zastawiają drogi, gdy jadę dzieci odwieźć do szkoły, do przedszkola...i z pieskami nie takimi małymi. Spacerować spokojnie nawet nie można. Taka prawda. Choć grzybów dla własnych potrzeb już nazbieralismy. Mieszkam w głębi lasu i wiem jak jest. Straż leśna powinna już robić porządek. Śmiecą na potęge, jak jagody i grzyby to wiedzą gdzie las,a tak to w nosie mają. Wyzywać stan dróg tylko potrafią.Nielicznych widać zimą, na spacerach. Na palcach u jednej ręki można. Ludzi teraz masa, co z tego, że nie szanują przyrody. Widać zniszczenia nawet grzybni. Teraz nie ma upajania się powietrzem, grzybami , widokami, oderwaniem od mediow i tylko ten czas, czas z rodziną.tylko liczy się kasa. W naszych stronach na potęgę jak wspomniałam ...liczą się kilogramy, kto nazbiera najwięcej. Taka prawda. Rozpisalam się. UPS.
OdpowiedzUsuńAktywny czas za Wami, zapasy porobione, u Was inaczej. A zdjęcia grzybków fajne. Znam osoby co nawet te w czerwone kropki zbierają...również uważam , że to co rośnie. Rośnie po coś. Nie po to, że nie zbierać zostawić... To by się człowiek zdziwił ile dobroci w takim Muchomorku 😁
Agato, myślę, że wszędzie, gdzie pojawiamy się my – ludzie, to zawsze spodziewać się można różnych zachowań: od wzorowych do nagannych. Nie żyjemy w idealnym świecie i ja dałam sobie spokój z wychowywaniem innych ludzi. Od tego mieli swoich rodziców, ewentualnie pedagogów na etapie edukacji. To nie znaczy, że jestem obojętna, staram się jednak reagować i zmieniać to, na co mam wpływ.
UsuńMoi rodzice mieszkają w sercu Parku Krajobrazowego Lasy Janowskie. W ramach tego obszaru występują też rodzinne gospodarstwa rolnicze czy agroturystyczne. Wytyczono szlaki turystyczne i ścieżki dydaktyczne, organizację miejsc odpoczynku z wiatami, ławkami oraz rozbudowano system informacji turystycznej. Gdy przyjeżdżamy do rodziców parkujemy na prywatnej posesji. Myślę jednak, że nie każdy ma tyle szczęścia, by mieszkać w obrębie lasu lub mieć tam bliskich, a pragnie też z tego dobrodziejstwa skorzystać. Mam w sobie dużo wyrozumiałości dla ludzi, którzy przyjeżdżają do lasu, choćby tylko na grzybobranie. Uważam, że każdy ma równe prawo w dostępie do lasu, niezależnie czy zbiera grzyby dla własnych celów, czy dzieli się nimi z tymi, którzy osobiście nie mają możliwości wybrać się na grzybobranie, czy robią to w celach zarobkowych. Jestem więc daleka od oceniania innych ludzi. Z drugiej strony to szalenie miłe, usłyszeć wśród drzew radosny chichot dzieci. Należy się pochwała rodzicom, którzy w tak aktywny sposób spędzają czas ze swoimi pociechami, bo przecież mogliby zostać w domu, a nielaty siedzieć przed ekranami laptopów czy komórek. Tym bardziej, że nawet Park Krajobrazowy ma w swym planie ochrony udostępnianie obszarów dla celów naukowych, edukacyjnych, dydaktycznych i turystycznych. Odrębną kwestię stanowi infrastruktura, czyli dojazdy i miejsca parkingowe. I tu nie winiłabym ludzi, którzy nie mają wiedzy, czy las jest prywatny, czy „państwowy.” Na przykładzie Parku Krajobrazowego Lasy Janowskie uwzględniono wzrost ruchu samochodowego i wskazano, by w planach zagospodarowania przestrzennego uwzględniono rezerwy terenów dla organizacji parkingów. I tu pole do popisu dla władz gmin, by tereny około leśne uczynić bardziej przyjaznymi dla ich mieszkańców oraz gości, bo lasy to dobro wspólne…
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Lubię jesienny las i zapach grzybów, słońce prześwitujące przez liście, szuranie po opadłych liściach ale grzybów nie zbieram. Twoje okazy są niesamowicie apetyczne, ale nawet ja nie znający się na grzybach zauważyłem malownicze bardzo - muchomory. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńO tak, to cudowna magia lasu, o której napisałeś wywołując uśmiech na mojej twarzy. Może dlatego, że leśny ekosystem wpisany jest w moje DNA 😉 Już gdy byłam małą dziewczynką, Tato zabierał mnie na grzybobrania i zaraził tą pasją oraz nauczył odróżniać grzyby... a miłość do przyrody jest we mnie odkąd pamiętam...
UsuńWielu miłych chwil na kolejne październikowe dni!
Pozdrawiam ciepło!
Ja to się zawsze śmieje. Jestem miastowa i gubię się w mieście, a co dopiero w lesie. Na grzybach nie znam się kompletnie więc nie chodzę do lasu. Zwykły spacer czasami to tak ;)
OdpowiedzUsuńSylwio, u mnie z orientacją w lesie również bardzo kiepsko, dlatego bez rodziców, którzy doskonale znają lasy, w których mieszkają, sama bym się nie wybrała. A zbieranie grzybów to pasja, którą "zaraził" mnie Tato i nauczył, jak je rozróżniać...
UsuńDziękuję Ci za odwiedziny i pozostawione słowa!
Ja to tylko spacerowa jestem raczej. Na grzybach się nie znam, więc nie kręcą mnie zupełnie widoki pełnych koszy, jakich teraz pełno wszędzie.
OdpowiedzUsuńNatomiast Twoje zdjęcia, Anitko, to prawdziwe dzieła sztuki. Takie ujęcia... niesamowite. Miałam wrażenie oglądając je, że te grzyby wyrosły na moim monitorze od laptopa :) Takie są realne :)
Wiem, że ten rok jest wyjątkowo obfity w grzyby i powiem Ci szczerze, że wkurzam się trochę, widząc, jakie tabuny ludzi zadeptują nasze lasy. W lasach koło mnie, więcej jest teraz ludzi, niż drzew :) A jak wiadomo, człowiek to największy szkodnik, więc... sama rozumiesz :)
Pozdrawiam Cię cieplutko.
Iwonko, dziękuję za miłe słowa i Twoją refleksję.
UsuńTegoroczna jesień zaskoczyła mnie obfitością grzybów. Po długim i bardzo suchym lecie nie robiłam sobie większych nadziei na uzupełnienie zapasów. I tu muszę wyjaśnić, że dla mnie grzyby smaczniejsze są od mięsa, które jadam sporadycznie, a ulubione borowiki czy podgrzybki są składnikami wielu dań. Pewnie dlatego mam tak dużo wyrozumiałości dla osób odwiedzających lasy, czy to tylko w ramach spaceru, czy też zbierania leśnego runa. Mam w sobie przekonanie, że leśny ekosystem poradzi sobie, podobnie jak ogrom innych miejsc pełnych piękna natury, na które jest spora presja turystyczna. Myślę, że tego nie da się już powstrzymać. Chcemy podróżować, poznawać nowe miejsca. Dostrzegam pozytywy tego, że ludzie coraz aktywniej spędzają czas, a dla mieszkańców miast i blokowisk to zapewne miła odmiana pospacerować z rodziną na łonie natury i pooddychać świeżym powietrzem. Tak właśnie jest w naszym przypadku. Mieszkamy w mieście, w którym zatruwają nas wyziewy z kominów elektrociepłowni, huty czy produkty spalania z zakładu felg aluminiowych i kilku innych fabryk. Nie tylko ja, ale także mąż oraz syn, który studiuje i mieszka w Rzeszowie, zawsze z ogromną przyjemnością reagują na każdą propozycję wyjazdu do rodziców w Lasy Janowskie. Te spacery odbywamy przez cały rok. Najważniejsze w tym jest bycie razem... a grzyby to tylko wartość dodana do najcenniejszego czasu, jakim jest ten spędzony z najbliższymi...
Życzę Ci pięknych, jesiennych dni!
Nigdy chyba nie byłam na grzybach choć pochodzę że wsi i wokół jest sporo lasów. W domu nie było takiej tradycji.
OdpowiedzUsuńMogę sobie natomiast wyobrażać jakie to relaksujące i wyciszjace zajęcie. Kocham leśne spacery i kiedy tylko logo korzystam.
Zdjęcia grzybów są obłędnie!! Chyba lepszych nie widziałam w życiu. Piękne!!
Ściskam mocno kochana :))
Madziu, pewnie dlatego, że od urodzenia jestem mieszczuchem, to tak kocham aktywnie odpoczywać w przeróżnych okolicznościach przyrody. Las to jedno z takich wyjątkowych miejsc, gdzie można wsłuchać się w odgłosy natury i spędzić cudownie czas spacerując z rodziną.
UsuńTo zrozumiałe, że zwyczaje pielęgnowane przez rodziców i nam stają się bliskie. Najważniejsze, byśmy mogli realizować swoje pasje z poszanowaniem dla natury i to jest mój drogowskaz w relacji z przyrodą.
Dziękuję Ci za serdeczne odwiedziny, ciepłe słowa i Twój głos w dyskusji 😊
Ściskam mocno i pozdrawiam gorąco!
Na widok takich prześlicznych grzybów serce się raduje i śmieją się oczy. Anitko, u Ciebie jak zwykle zdjęcia. Trudno oderwać od nich wzrok! Jesienny spacer po lesie (grzybobranie)to przede wszystkim idealna forma wypoczynku, kontakt z naturą, świeże powietrze i przecudne jesienne kolory.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Zdecydowanie Łucjo! Widok tak cudnych, zdrowych grzybów to dla ich zbieraczy wielka radość! Dlatego uważam, że jesień to najlepszy czas na leśne spacery. Drzewa przybierają najpiękniejsze barwy, liście miękko szeleszczą pod stopami a delikatny szum wiatru to miłe dla ucha dźwięki natury!
UsuńPrzesyłam najcieplejsze pozdrowienia...
W ubiegłym wieku, kiedy instytucje służby zdrowia były dla mnie dalekimi potrzebami dużo chodziłam po lasach Tyle grzybów ile udawało się zebrać to teraz już wspomnienie. Jedynie służą jako modele fotograficzne. Twoje zdjęcia są świetne. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńOlu, nigdy nie wiemy na jak długo starczy nam zdrowia i na jakie aktywności. Cenne jest to,
Usuńże masz miłe wspomnienia z minionych lat, gdy mogłaś dużo spacerować po lasach.
Dziękuję Ci za odwiedziny i życzę udanej niedzieli ;-)
Such a lovely reminder of the beauty nature offers, even in the smallest details like mushrooms! The untouched ones truly add to the magic of the forest floor. 🍂🍄 Please check out my new blog post and let me know what you think: Wishing you a happy weekend. https://www.melodyjacob.com/2024/10/visit-dumbarton-castle-scotland-historic-fortress-dunbartonshire.html
OdpowiedzUsuńIn autumn, nature generously gives us the gifts of the forest. In addition to tasty edible mushrooms, even those that are inedible or even poisonous look beautiful!
UsuńBest regards! Have a nice Sunday!
Prawdziwe piękności... nie rozumiem ludzi, którzy niszczą te niejadalne... choć dla nas nieprzydatne to dla całego leśnego ekosystemu są bardzo cenne, a często będąc w lesie widzę rozrzucone kopniakami muchomory... Kiedyś, jako dziecko chodziłam na grzybobranie z babcią, bardzo lubiłam te nasze leśne wędrówki:) Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknej niedzieli:)
OdpowiedzUsuńAniu, w świadomości społecznej na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia w temacie edukacji przyrodniczej. Nie wszyscy ludzie potrafią poszanować naturę... Mnie np. bardzo rażą pozostawione śmieci i puste, szklane butelki po piwie po "piknikach" w plenerze w ogólnodostępnej przestrzeni publicznej: na plażach, w parkach, skwerach, błoniach i terenach podmiejskich - jest to coś, co mnie szczególnie dotyka... ale czego oczekiwać w czasach, gdy przede wszystkim mało jest szacunku człowieka do człowieka... ach... temat rzeka...
UsuńDziękuję Ci za życzenia - to była piękna niedziela ;-)
Dobrego tygodnia dla Ciebie!
Ja najbardziej lubię zdecydowanie spacery z psiakiem po lesie. Czasem lubię się tam wybrać z aparatem, najrzadziej na grzybobranie, ale taż się zdarzy. ;) Przepiękne zdjęcia i przekochana psinka! <3
OdpowiedzUsuńKamilo, dla mnie połączenie trzech wymienionych przez Ciebie opcji to mega frajda!
UsuńNiestety czas jesiennego grzybobrania trwa dość krótko, dlatego przez pozostałą część roku cieszą mnie spacery leśne z rodziną, Luną i aparatem w ręce 😉
Dzięki za miłe odwiedziny! serdeczności zasyłam!
Ja, dziewczyna urodzona na obrzeżach lasu, muszę je kochać. Uwielbiam i spacery i zbieranie grzybów, choć w tym roku zostałam tak obficie obdarowana pięknymi borowikami, z których każdy zasługiwał na całusa za swoją doskonałość, że pozostały tylko spacery i jazda na rowerze po leśnych ścieżkach. Fajne zdjęcia, Anitka. Całusy dla Ciebie i pieseczka:)))
OdpowiedzUsuńTen rok zaskoczył grzybiarzy obfitością, dlatego każdy mógł zgromadzić zapasy.
UsuńCieszy mnie to ogromnie, bo ja bez grzybów nie wyobrażam sobie wielu potraw 😉
Gdy grzyby przeminą pozostaną spacery i inne formy aktywności.
Super, że i Tobie Ula tak bliskie są leśne klimaty!
Pozdrawiam Cię najserdeczniej!
What wonderful porcini mushrooms, Anita. It's just a holiday to see them in the forest. Probably, few people in your place who collect them. You stocked up on mushrooms for the whole winter. How nice it is to make mushroom soup in winter!
OdpowiedzUsuńDear Nadezda, boletus mushrooms are the most desirable for mushroom pickers! Their smell and taste incredibly enhance the value of dishes. Whether dried, marinated or frozen, they are used in many dishes (including my favorite mushroom soup) all year round, until the next mushroom season.
UsuńHugs and greetings!
Piękne okazy!
OdpowiedzUsuńUwielbiam grzyby ale niestety zupełnie się na nich nie znam! Nikt w mojej rodzinie nigdy nie jeździł na grzybobranie. Ale w lesie, w miarę możliwości, bywam regularnie.
Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam do mnie ♥️
Dziękuję Ci za komentarz... z rewizytą już byłam, postaram się podczas przyszłych odwiedzin zostawić po sobie ślad 😉 Na razie bardzo brakuje mi czasu i nie wiem, czy zdążę przygotować wpis na 1 listopada... a bardzo bym chciała...
UsuńCo się zaś tyczy leśnych opowieści, to podzielam Twoje uwielbienie do dań z grzybami w roli głównej. A to, że się na nich nie znasz, zupełnie nie dziwi, skoro nie miałaś rodzinnej tradycji wspólnego grzybobrania. Mimo tego las jest na tyle kuszący, by wybrać się na spacer niezależnie od pory roku i faktu, czy obdarza nas jakimiś darami natury...
Przesyłam najcieplejsze pozdrowienia!
Mieszkam pod puszczą, gdzie nic nie wolno zbierać, więc wolę tylko spacerować. Grzyby dodaje tylko do smaku i robię znakomite spaghetti z maslakami, poza tym mogłyby nie istnieć. Mój mąż natomiast uwielbia grzyby jeść i zbierać w okolicznych zagajnikach, potem musi je obrać, maślaki zapakować próżniowo i wędrują do zamrażarki, szlachetne suszy, a kanie smaży jak schabowe.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię serdecznie.
Celu, to ja "jestem w klubie" Twojego męża! Nie wyobrażam sobie pichcenia bez grzybów - tak bardzo je lubię, są dla mnie cenniejsze w smaku od mięsa, które jadam rzadko.
UsuńDobrze, że w Parku Krajobrazowym, w którym mieszkają moi rodzice można zbierać dary lasu, bo byłoby mi bardzo ciężko się powstrzymać, by nie sięgnąć po takie smakowitości, jak jagody, czerwone borówki czy ulubione borowiki i podgrzybki 😉
Przesyłam moc pozdrowień!
Przepięknie pokazałaś te borowiki i podgrzybki wśród mchów, można się zachwycać ich urodą i aż szkoda je zbierać ;) Tegoroczna jesień hojnie obdarowuje grzybami. Ja też bardzo lubię wyprawy na grzyby, ale jakoś w tym roku nie udało mi się wybrać. Spacery po lesie o każdej porze roku, oczywiście z aparatem bardzo lubię. I chętnie fotografuję muchomory czy inne grzyby niejadalne, które są wspaniałą ozdobą lasu. Luna doskonale wpasowuje się w jesienną leśną kolorystykę :) Pozdrowienia dla Ciebie i głaski dla ukochanej psinki :)))
OdpowiedzUsuńDroga Lusi! Las to szalenie wdzięczny plener fotograficzny, tyle piękna kryje się w jego zakątkach i zagajnikach. Nam w porze największego, grzybowego urodzaju udały się tylko dwie wspólne wyprawy, ale jakże owocne 😉 I Ty i ja kochamy naturę, dlatego spacery po leśnych ścieżkach to coś tak oczywistego... i bardzo przyjemnego! Miło też patrzyć, jak szczęśliwy jest pies, który z całym swym rodzinnym "stadem" przemierza leśne ostępy!
UsuńDziękuję Ci za miłą wizytę i własną refleksję!
Ślę uściski i pozdrowienia!
Uwielbiam chodzić na grzyby!
OdpowiedzUsuńPodzielam tę pasję nie tylko do grzybobrania, ale też do spacerów po lesie.
UsuńPozdrawiam ciepło!
W Irlandii nigdy nie byłam na grzybach, za to jako dziecko często na nie jeździłam, bo mój tata był wielkim grzybiarzem - uwielbiał spacery po lesie i polowanie na piękne okazy. Chyba jednak niespecjalnie lubił sam na nie chodzić, bo zawsze namawiał nas do tego. Często zresztą się godziliśmy, bo była to jakaś tam rozrywka, problem polegał tylko na tym, że jako dzieci dość szybko się nudziliśmy, i kiedy on mógł jeszcze długi godzinami chodzić, my już marudziliśmy i chcieliśmy do domu ;) Z tych wyjazdów bardzo często przywoziliśmy kanie czubajkę, później mama przygotowywała ją nam w pysznej panierce :) Jakie to było dobre! :)
OdpowiedzUsuńNiewiele mam fajnych wspomnień z tatą, te są jednymi z najmilszych...
Ależ, kochana, wszystkie grzyby są jadalne - niektóre tylko raz! ;) I tym sucharem żegnam się i pozdrawiam serdecznie :)
Dziękuję Ci za to osobiste wspomnienie! U mnie było identycznie - to tato zabierał mnie na grzybobrania już jako małą dziewczynkę. Pamiętam, że długie chodzenie po lesie było dla mnie męczące, nogi bolały i jęczałam, by wracać do domu. Ale tato był konsekwentny i w efekcie bardzo polubiłam te nasze wyprawy. Potem, gdy rodzice zamieszkali w Lasach Janowskich "uszczepiła" się tą pasją mama, mój mąż i syn oczywiście, bo już od małego musiał towarzyszyć nam w tych leśnych wędrówkach. Teraz jest lepszym grzybiarzem ode mnie😊
UsuńOdwzajemniam serdeczne pozdrowienia i do usłyszenia!
Przeczytałam Twoje wspomnienia (tak podobne do moich) z uśmiechem na twarzy. Tak właśnie tworzy się rodzinne tradycje. Moja mama to typowa "kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi". Od zawsze pracowała w służbie zdrowie, do tego po godzinach pracy prowadziła dom, a że mieszkaliśmy na wsi, ZAWSZE miała ręce pełne roboty.
UsuńSuper, że kontynuujecie tę Waszą rodzinną tradycję, bo mimo wszystko fajnie jest mieć towarzystwo do grzybobrania (często towarzyszył nam nasz pies) :)
Dobrej reszty tygodnia, Anitko :)
Kochana popatrz! Odkryłaś przede mną kolejne podobieństwo! Wyobraź sobie, że moja mama - z zawodu pielęgniarka - była bardzo oddana swojej pracy i domowym obowiązkom. Pamiętam, jak lubiłam odwiedzać ją po lekcjach (w podstawówce), bo pracowała w tzw. "Poradni K" czyli wraz z lekarzami ginekologami i koleżankami "po fachu."
UsuńTeraz razem z tatą są spokojnymi emerytami, którzy po latach zamieszkiwania w blokowisku odnaleźli swój mały raj pośrodku Lasów Janowskich😉
A dla Ciebie... samych dobrych dni na ten listopadowy czas!