BOLIWIA - kraj surowego piękna, mistycznych krajobrazów i kultury andyjskiej.
Gdy wspominam minione podróże,
moje myśli najmocniej krążą wokół
wyprawy do Ameryki Południowej. Ten zupełnie nieznany mi wówczas kontynent,
miał być jednorazową przygodą życia. Miał być… bo nie spodziewałam się, że tak
mnie
oczaruje, że będę marzyć, aby tam wrócić… i poznać Brazylię, Argentynę,
Urugwaj...
Ani trzęsienie ziemi, które przeżyłam na pustyni Atakama w Chile, ani
niedogodności
boliwijskich bezdroży, czy ryzyko choroby wysokościowej w Peru, nie są w stanie
powstrzymać mnie od marzeń o kolejnych krajach Ameryki Południowej.
Wspomnienia z Chile zapisałam już
na kartach bloga. Teraz pora na Boliwię.
I choć w niechlubnym rankingu najbiedniejszych państw kontynentu, wyprzedza ją
jedynie Wenezuela, Boliwia zachwyca kulturą
przenikającą każdy aspekt codziennego
życia, niezwykłymi krajobrazami, rezerwatami, kolorowymi lagunami oraz
inkaskimi
tajemnicami. Zapraszam do przeżycia przygody w kraju, w którym rdzenne kultury
przetrwały wieki a codzienne życie toczy się zgodnie z rytmem przyrody i
tradycji.
Historia Boliwii zasługuje, by
chociaż krótko o niej wspomnieć.
Już ponad 20 tysięcy lat temu tereny Boliwii zamieszkiwane były przez
ludność kultur prekolumbijskich. W II
wieku p.n.e. rozwinęła się kultura Tiahuanaco.
W XV wieku tereny zostały wcielone do Państwa Inków. W XVI wieku Inkowie
zostali
podbici przez hiszpańskich konkwistadorów. Następnie w wyniku udanych walk w
roku
1825, Boliwia odzyskała niepodległość, a państwo przyjęło swoją nazwę od
przywódcy
powstania Simona Bolivara. Pierwsze sto lat niepodległości było pasmem klęsk
Boliwii.
Kraj toczył wojny ze wszystkimi swoimi sąsiadami. Każde z tych państw odebrało
Boliwii część terenów, w tym dostęp do morza utracony na rzecz Chile. Aż do
czasów współczesnych Boliwia regularnie przeżywa zamachy stanu, po
których albo wdrażany jest socjalizm, albo prawicowa dyktatura.
Graniczy z Chile, Peru,
Paragwajem, Argentyną i Brazylią. Postrzegana jako mniej
turystyczna, niż sąsiedzi oferuje podróżnikom niezwykłe doświadczenia – od
solnych
pustyń, barwnych lagun i księżycowych dolin, poprzez suche jak pieprz
pustkowia, aż po
kolonialne miasta i amazońską dżunglę. To idealny kierunek, by odciąć się od cywilizacji
i zanurzyć w dzikiej, surowej naturze. To raj dla tych, którzy nie szukają
luksusu,
lecz przestrzeni i intensywnych wrażeń – bez turystycznego zgiełku.
Niezwykłość przyrody i krajobrazów
Boliwii polega na ich wyjątkowej różnorodności,
unikalnych formach geograficznych, bogactwie biologicznym oraz spektakularnych
zjawiskach naturalnych. To sprawia, że kraj ten jest jednym z bardziej
fascynujących,
a zarazem niepowtarzalnych miejsc na świecie pod względem przyrodniczym.
W Boliwii można wyróżnić trzy
główne obszary. Pierwszy z nich to
Altiplano – wysokogórski płaskowyż w Andach Środkowych o wysokości
od 3300 do 3800 m n.p.m., charakteryzujący się suchym, chłodnym klimatem
z pofalowanymi równinami, półpustynną roślinnością, czy ośnieżonymi szczytami
Kordyliery Zachodniej. Drugi to dżungla Amazonii – wilgotne lasy deszczowe
bogate
w różnorodność biologiczną stanowiące część największego na świecie obszaru
lasów
tropikalnych. Wreszcie Pampa i obszary nizinne o klimacie umiarkowanym z
rozległymi
równinami oraz terenami rolniczymi. Położenie Boliwii na pograniczu Andów,
Amazonii
i Pampy sprawia, że na jej terenie występują skrajnie różne warunki
klimatyczne, a także
środowiskowe. Z powodu dużych różnic wysokości nie obowiązują tu klasyczne pory
roku. Zamiast tego wyróżnia się porę suchą (maj–październik) oraz porę
deszczową
(listopad–kwiecień), a warunki pogodowe różnią się znacząco w zależności od
regionu. W porze suchej warunki do podróży są bardziej przewidywalne –
to najlepszy czas na trekkingi, wyprawy na Altiplano i eksplorację
solniska. Z kolei pora deszczowa sprawia, że pustynia solna
zamienia się w lustrzaną taflę – magiczny, ale też
mniej dostępny krajobraz.
Przyroda Boliwii jest głęboko
związana z kulturą lokalnych społeczności,
które od wieków żyją w symbiozie z otaczającym środowiskiem. Wielokulturowe
społeczeństwo Boliwii i jej przyjaźni mieszkańcy wśród, których dominują
Indianie
(Keczua i Aymara) oraz Metysi będący potomkami Indian i Europejczyków,
ujmują radością życia i żywiołowym folklorem, ujawniającym się
przede wszystkim podczas lokalnych świąt.
W kulturze takiej, jak boliwijska
kobieta nie może liczyć na równouprawnienie,
więc ja pozwolę sobie na małą, złośliwą i nietaktowną dygresję, iż… tak
brzydkich
mężczyzn, jak w Boliwii nie spotkałam dotąd. I choć nasz kierowca José był
bardzo
sympatyczny – stąd pamiątkowe zdjęcie – to podobnie, jak wielu jego rodaków
jest
ucieleśnieniem starego porzekadła, które mówi, że wystarczy, aby mężczyzna
był „tylko trochę ładniejszy od diabła” …nawet karnacja podobna ;-))
Integralną częścią boliwijskiej
kultury jest spożywanie posiłków na ulicach miast.
Stragany z jedzeniem spotkać można przede wszystkim na targowiskach.
To prosta, w dużej mierze bazująca na mięsie kuchnia.
Nie skorzystałam i nie dlatego, że
taka pancia ze mnie, ale higiena Boliwijczyków
pozostawia wiele do życzenia, a poza tym ja „mało mięsna” jestem. Dodam też, że
połowa mojej wycieczkowej grupy wycięta została przez bardzo zjadliwą
jelitówkę…
Mnie żadne zło nie dopadło, ale może to zasługa moich cech osobniczych, dlatego
mąż
nieraz żartuje, że mam żołądek z żelaza ;-) We wszystkich dotychczasowych
podróżach,
jakie odbyłam w swym dorosłym, świadomym życiu tylko raz w Albanii dopadła mnie
„zemsta Hodży” i… puściła po kilku godzinach. Mąż chorował przez 2 tygodnie,
nawet
po powrocie do kraju… i to dlatego zarzekł się, że już więcej nie pojedzie na
żaden
zagraniczny wyjazd. Od tego czasu podróżuję więc samodzielnie, ale nie
samotnie.
Domykając temat podróży przez Boliwię, muszę przyznać, że tak ekstremalnych
dróg nie spotkałam nigdy dotąd. W tym kraju większość to drogi nieutwardzone
(bite, szutrowe i gruntowe), a ich stan techniczny delikatnie rzecz ujmując,
pozostawia wiele do życzenia. Asfaltowe jezdnie łączą główne miasta i aby
oddać skalę problemu, to podam dane, które najmocniej przemawiają
do wyobraźni. Otóż według dostępnych informacji z ostatnich lat,
asfaltem pokrytych jest zaledwie do 15% dróg, pozostałe…
to nawierzchnie nieutwardzone! Dlatego na boliwijskich
drogach jeżdżą głównie stare, wysłużone
samochody z napędem 4x4.
Poniżej zapraszam Was na krótką
przejażdżkę przez bezdroża Narodowego
Rezerwatu Fauny Andyjskiej podczas, której jeden z wycieczkowiczów –
długoletni kierowca – odkrył, że cierpi na chorobę lokomocyjną…
Boliwia posiada niezwykle
różnorodną faunę, łączącą gatunki andyjskie z amazońskimi.
Na rozległych terenach płaskowyżu Altiplano obserwować mogłam żyjące dziko
gwanako andyjskie oraz liczne flamingi nad lagunami żywiące się algami.
Bezpańskie psy są powszechnym
widokiem na ulicach boliwijskich miast.
Problem wynika z braku odpowiedzialności właścicieli, którzy je porzucają.
W większości są oswojone i żyją spokojnie obok ludzi, lecz nie próbowałam
nawiązywać z nimi przyjaźni. Zawiązane kolorowe wstążki na ich szyjach
oznaczają, że są dokarmiane przez mieszkańców.
Zawód pucybuta w krajach Ameryki
Południowej jest wciąż powszechny
i społecznie akceptowany. To coś więcej, niż tylko usługa czyszczenia obuwia.
To żywy symbol ulicznej kultury, rzemiosło przekazywane z pokolenia na
pokolenie oraz często jedyne źródło utrzymania dla najuboższych.
Wiszące kable elektryczne i
telekomunikacyjne tworzące gigantyczne „pajęczyny”
na budynkach i słupach, to w wielu krajach Ameryki Południowej norma. Nie
wynika to
z braku technologii, a raczej z powodów ekonomicznych i praktycznych. Montaż
kabli na
słupach oraz przyczepianie ich do budynków jest znacznie szybsze i tańsze, niż
tworzenie
infrastruktury podziemnej, dlatego wybierana jest tańsza opcja. Jeśli
dojdzie do awarii,
łatwiej ją zlokalizować i naprawić, niż kopać w ziemi. Ponadto, gdy pojawia się
nowy
dostawca internetu czy telewizji, łatwiej jest po prostu przeciągnąć nowy kabel
ze słupa do budynku, niż kopać na nowo. Szybka, często niekontrolowana
urbanizacja sprawiła, że kable wieszano „na bieżąco”, bez planu
zagospodarowania przestrzennego. Stare linie nie są usuwane,
tylko dokłada się nowe, co tylko pogłębia chaos,
że o estetyce nie wspomnę ;-))
Boliwia to fascynujący, andyjski
kraj pełen kontrastów oferujący
surrealistyczne krajobrazy, kolonialną architekturę oraz bogatą kulturę
rdzennych ludów. Przyciąga bioróżnorodnością Amazonii, jeziorem Titicaca –
najwyżej położonym żeglownym jeziorem świata, Doliną Księżycową, kolorowymi
lagunami, solniskami, zachwycającą fauną, najwyżej położoną stolicą La Paz, czy
targiem czarownic… ale o tym niebawem w kolejnych opowieściach ;-))
Pozdrawiam gorąco z zasypanego śniegiem Podkarpacia
ku uciesze dzieci, które właśnie rozpoczęły ferie…
Anita








































Anitko Najdroższa, aleś mi gratkę zaserwowała. Zazdroszczę wrażeń i widoków. Moi znajomi byli rok temu w Argentynie i szli na Aconcaguę niestety góra pokazała swe najgorsze oblicze i zmusiła do odwrotu. Na pewno jeszcze wrócą, ponieważ są nieugięci w chodzeniu i oby góra następnym razem okazała się lepsza. Mnie się oczywiście marzy Maccu Puchu, nie wiem czy dobrze to napisałam. Widziałam zdjęcia cioci i filmiki i zachorowałam. Boję się tylko tej choroby wysokościowej. Wspaniała relacja Kochana! Piękne te ich góry, zwłaszcza te tęczowe. Ściskam Cię najmocniej jak się da.
OdpowiedzUsuńKasiu, a to tylko zapowiedź tego, czym Boliwia może oczarować i zadziwić ;-)) Zatem
Usuńwspaniałych i zaskakujących widoków w przyszłych opowieściach na pewno nie zabraknie.
Decyzja Twoich znajomych godna pochwały, bo bezpieczeństwo jest zawsze najważniejsze, by każda podróż czy wędrówka miała swój szczęśliwy koniec. Góry stoją i stać będą wieki, a nieprzemyślane decyzje czy ignorowanie zagrożeń lub niesprzyjających warunków atmosferycznych, to proszenie się o problemy.
Kasiu obiecuję, że jak zakończę cykl opowieści o Boliwii i przyjdzie czas na wspomnienia o Peru, to Tobie Kochana zadedykuję wpis o Machu Picchu. Zapewniam Cię też, że stopniowa aklimatyzacja, czyli powolne przyzwyczajanie się do wymagających warunków oraz żucie liści koki pozwolą uniknąć choroby wysokościowej.
Przesyłam uściski i pozdrowienia :-))
Przecudnie, kolorowo, egzotycznie... Anitko, ależ cudnie spędziliście czas. Wyprawa do pozazdroszczenia! Fotki urocze....
OdpowiedzUsuńPolu, to Europę ukochałam najmocniej jako główny cel wszelkich podróży. Jednak pragnienie różnorodności kulturowej i krajobrazowej przesądziło o tym, że Ameryka Południowa od dawna była moim marzeniem ;-))
UsuńPosyłam moc serdeczności!
Fantastyczny post, rozumiem doskonale Twoje kolejne plany i marzenia, tyle piękna i egzotyki...
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu za odwiedziny i miłe słowa, a marzenia o kolejnych krajach Ameryki Południowej to na razie pieśń przyszłości :-))
UsuńPozdrawiam najcieplej!
Krajobrazy faktycznie surowe, ale tak różne od tych europejskich że trudno oderwać wzrok. Miasta kolorowe ale mam wrażenie, że również głośne. Natomiast to solniska najbardziej przykuły moją uwagę. Wyprawa, której można pozazdrościć. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńI to właśnie jest najbardziej fascynujące w Ameryce Południowej, że jej krajobrazy pod
Usuńwieloma względami tak znacznie różnią się od krajobrazów kontynentu europejskiego,
co wynika z odmiennych warunków geograficznych, klimatycznych i geologicznych.
Dla przykładu solnisko było dla mnie wielkim zaskoczeniem, dlatego serdecznie
zapraszam na kolejne opowieści ;-))
Do życzeń miłego weekendu dołączam pozdrowienia!
Anitko, uwielbiam Twoje relacje – zawsze mam wrażenie, że czytam reportaż, a nie blogowy wpis 😍
OdpowiedzUsuńBoliwia brzmi u Ciebie jak totalny rollercoaster – surowo, pięknie, momentami ekstremalnie… ale właśnie przez to prawdziwie. Szacun za Altiplano i te wszystkie bezdroża – 15% asfaltu mówi samo za siebie 😅 to nasze marzenie..moze kiedyś uda nam sie tam dojechac..pozdrawiam z zimnej ale slonecznej Norwegii 🌞
Ogromnie się cieszę, że te podróżnicze opowieści komuś jeszcze - poza mną - mogą sprawić przyjemność lub zaciekawić :-)) A Boliwia jest w stanie przykuć uwagę i zadziwić! Tym bardziej polecam Wam Aniu nie tylko Boliwię, ale i pozostałe kraje Ameryki Południowej. Tam krajobrazy i panujące warunki są bardziej skrajne i zróżnicowane pod względem typów terenów, ekosystemów, bogactwa fauny i flory, podczas gdy krajobrazy europejskie są bardziej umiarkowane, zróżnicowane pod względem kulturowym i geograficznym, ale mniej ekstremalne pod względem wysokości i klimatu.
UsuńPrzesyłam gorące pozdrowienia na przekór mroźnej aurze :-))
Gracias, Anita, por tan lindo y exhaustivo reportaje con el que he disfrutado mucho por la explosión de colores en las tomas de ciudades, y por esas bellezas insólitas que nos regala la Madre Naturaleza a pesar de los campos y montañas tan áridos.
OdpowiedzUsuńY no me quiero despedir sin antes felicitarte por tu serie fotográfica, ya que son todas las fotografías de una ejecución insuperables.
Un cordial saludo.
¡Hola Manuel!
Usuń¡Qué bueno tenerte por aquí! :-) Esta historia es una instantánea de Bolivia tal como la he vivido. En las siguientes historias, me centraré en los atractivos específicos de este país que más me impresionaron.
Me alegra que te hayan gustado las fotos, porque la fotografía es una gran pasión para mí, aunque soy un completo aficionado en este campo. ;-)
Gracias por tu visita. Te mando un saludo y te invito a que nos visites más a menudo.
Kraj rzadko goszczący na blogach, więc tym bardziej przeczytałam w ogromną przyjemnością. Podobają mi się pustynie, kaktusy, zwierzątka, położenie La Paz, kolorowi tubylcy, pajęczynka linii energetycznych, wyboiste drogi, a najbardziej ty Anitka w objęciach nieprzystojnego Indianina. Fajna przygoda jak nie wiem co!
OdpowiedzUsuńTak Ula, ta dotychczas największa wyprawa w życiu okazała się wspaniałą przygodą!
UsuńUrzekła mnie przyroda i unikalne krajobrazy Boliwii ze względu na ich różnorodność oraz
specyficzne cechy geograficzne, które można znaleźć na niewielkim obszarze tego kraju.
W kolejnych opowieściach zaprezentuję te niezwykłe miejsca, do których dotarłam :-)
Pozdrawiam najcieplej i życzę Ci udanego weekendu!
Ale tam pięknie! Właściwie nic nie wiem o Boliwii, dziękuję za tę relację. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitaj Edyto! Miło Cię gościć :-)
UsuńPodobnie jak Ty niewiele wiedziałam o Boliwii wyruszając w podróż po Ameryce Południowej. Moje marzenia koncentrowały się wokół Peru i Chile. Boliwia była niejako "tak przy okazji" i... urzekła mnie totalnie! Dlatego moim wielkim podróżniczym marzeniem są teraz kolejne kraje Ameryki Południowej ;-)
Dziękuję Ci za odwiedziny, zapraszam częściej i pozdrawiam najserdeczniej!
Anitko!
OdpowiedzUsuńJestem pod ogromnym wrażeniem tych surowych krajobrazów. Domyślam się, że pobyt w Boliwii, był spełnieniem Twoich marzeń. To podróż w głąb andyjskiej kultury i niesamowitych krajobrazów, takich jak solnisko, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wspaniała, niezapomniana podróż.
Serdecznie pozdrawiam:)
Droga Łucjo i dla mnie Boliwia była ogromnym zaskoczeniem, a teraz jest już cudownym wspomnieniem. To kraj pełen niesamowitych miejsc, które zachwycą miłośników przyrody, kultury i fotografii. Bez względu na cel podróży, Boliwia oferuje wiele możliwości, aby odkrywać jej unikalne piękno :-)
UsuńGorąco pozdrawiam i życzę Łucjo udanego weekendu!
Bolivia's landscapes are truly magnificent and mysterious, with jagged mountains, greenish water, and salt flats. I love the photo of the car's reflection in the salt flat's lake. Good for you for not eating street food from vendors. Happy memories, Anita!
OdpowiedzUsuńIt's true, I brought back some very fond memories from Bolivia. I found what I find most fascinating about traveling there: wild and rugged nature and extraordinary and surprising landscapes. It's the perfect destination for nature and photography enthusiasts ;-))
UsuńHave a great week, my dear!
Wiem, że w tym pięknym poście pokazałeś zaledwie początek krajobrazów boliwijskich, ale zrobiły na mnie wrażenie bardzo surowych, choć ich delikatne kolory zachwycają. Może dlatego domy w różnych kolorach, kolorowe ubrania kobiet są niesamowitym przeciwieństwem krajobrazu, jakby równoważąc te skrajności.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem kolejnych południowoamerykańskich postów.
Pozdrawiam serdecznie.
Chciałam zaprezentować Boliwię "w pigułce." To nie jest oczywista destynacja wśród Europejczyków, dlatego cieszę się, że mogłam sama przekonać się o niesamowitych walorach tego kraju, atrakcjach przyrodniczych oraz obrzędach i zwyczajach kulturowych niespotykanych w Europie. I choć biedny to kraj, to Boliwijkom fantazji w ubiorze nie brakuje, szczególnie w kolorystyce ;-) Już dziś zapraszam Cię na kolejne opowieści :-)
UsuńPrzesyłam Celu najcieplejsze pozdrowienia i życzenia przemiłego weekendu!
Rozmarzyłam się. Ameryka Łacińska to moje (jeszcze) niespełnione marzenie. Boliwia, choć biedna, jest bardzo kolorowa a ludzie wydają się bardzo sympatyczni. Życzę Ci, żebyś miała jeszcze okazję wybrać się do Ameryki Południowej. Wcale Ci się nie dziwię, że nabrałaś ochoty na więcej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Jula, jestem przekonana, że na ten kontynent powrócę! To tylko kwestia czasu, niestety raczej odległego ;-) I doskonale Cię rozumiem, że marzysz o Ameryce Łacińskiej, bo obejmuje ona poza Ameryką Południową, także Meksyk, Amerykę Środkową i Karaiby. Na razie nie śmiem, aż tak rozpędzać się w marzeniach... ale Tobie życzę z całego serca, bo wiem ile szczęścia dają podróże takim, jak my - spragnionym świata :-)
UsuńDo pozdrowień dołączam życzenia miłego weekendu!
Wow Kochana, powaliłaś mnie na kolana widokami prezentowanymi na zdjęciach z Boliwii. Kilka pierwszych oglądałam kilkanaście razy bo nie mogłam uwierzyć, że Boliwia jest tak piękna i zachwycająca przyrodniczo. Czy boliwijskie kadry mają szansę być jednymi z najpiękniejszych jakie widziałaś w swoim życiu? Tak tylko pytam bo domyślam się, że z Twoimi ukochanymi Tatrami i tak nie mają żadnych szans 🙂.
OdpowiedzUsuńTo prawda, że Boliwijczycy są mało urodziwi ale również Boliwijki mają specyficzną urodę. Zazdroszczę Ci żołądka z żelaza bo dzięki temu mogłaś cieszyć się podrożą życia bez żadnych niedogodności. Ja co prawda nie przywożę na szczęście z podróży żadnych zemst ale za to średnio dwa razy do roku łapię trzydniową jelitówkę, która pozbawia mnie sił na kilka dni.
A plątanina kabli jak w Tajlandii lub Kambodży, myślałam że Azjaci nie mają sobie równych ale widzę, że byłam w błędzie.
Anitka, nie ukrywam że niecierpliwie czekałam na kolejne wpisy z podróży do Ameryki Południowej ale takich cudownych widoków się nie spodziewałam. Dzięki Tobie wiem o Boliwii dużo więcej. Przesyłam Ci ogrom pourlopowych serdeczności i ściskam mocno.
Monia, masz rację Tatry noszę w sercu, więc są ukochanymi górami ♥️ Natomiast boliwijskie kadry nie są najpiękniejszymi, jakie widziałam w życiu. Dla mnie krajobrazowo plasują się za Peru i za Norwegią. Są jednak zdecydowanie najbardziej niezwykłymi, jakie dane mi było dotąd oglądać. To kraj pełen kontrastów, gdzie trudno pozostać obojętnym na ubóstwo jego mieszkańców. Trudy podróży na boliwijskich bezdrożach są też mocno odczuwalne, a właśnie tam ukryte jest dziewicze i fascynujące piękno natury, dlatego bez profesjonalnych przewodników - Boliwijczyków do wielu takich miejsc nie udałoby się dotrzeć ;-))
UsuńWiesz, ja naprawdę uwierzę, że mam żołądek z żelaza, bo nawet grypy żołądkowe szalejące gdzieś wokół, nigdy się mnie nie imają. Dlatego współczuję, że ta dolegliwość Cię czasem dopada, bo to faktycznie (wiem z obserwacji ) potrafi okropnie osłabić.
Kochana, strasznie się ostatnio guzdram z tworzeniem nowych postów, ale robię, co mogę, by dzielić czas pomiędzy pisaniem i odwiedzaniem zaprzyjaźnionych blogów, aby ich autorzy nie postawili na mnie "krzyżyka" 😉 Wyobraź sobie, że w ostatnim roku czuję, jak pogorszył mi się wzrok i staram się nico ograniczać ślęczenie nad laptopem, ponieważ niemal 8 godzin dziennie spędzam w pracy przed ekranem komputera, a nie chcę w przyszłości nosić na nosie "denek od słoika."
Zatem ściskam Cię wiosennie i marcowo pełna euforii dzięki cudownej pogodzie, jaka zagościła u nas na dłużej! Zapraszam też na kolejną opowieść, którą właśnie opublikowałam 😊
Kolejną bardzo ciekawą opowieścią nas uraczyłaś! Fascynujące te surowe krajobrazy, bogactwo zwierząt i te imponujące kaktusy. I jako przeciwwaga - domki pełne kolorów i ludzie kolorowo ubrani. Bardzo się cieszę, że miałaś okazję zobaczyć i zachwycić się pięknem Boliwii. Czekam na kolejne opowieści z Ameryki Łacińskiej i przesyłam uściski :)))
OdpowiedzUsuńO tak Lusi, Boliwia to niesamowity tygiel kulturowy, społeczny, urbanistyczny i krajobrazowy. Rzadko mi się to zdarza, bym niewiele wiedziała o kraju, do którego się wybieram, ponieważ był on niejako przy okazji. Wymarzonym celem było Peru i Chile. I może dobrze, że się tak stało, bo bez oczekiwań, ale też jakichkolwiek obaw ruszyłam na przeciw przygodzie. Zaskoczeń było niemało, ale i szok kulturowy względem wierzeń i obrzędów Boliwijczyków dość... znaczący ;-)) Kolejna opowieść już opublikowana, więc zapraszam serdecznie!
UsuńPrzesyłam moc prawdziwie wiosennych pozdrowień i do usłyszenia u Ciebie Moja Droga!
Cudowny post, Anitko, pełen barwnych i ciekawych opisów oraz fantastycznych zdjęć. Nie znałam zupełnie tego kraju, dlatego dzięki Twojemu wpisowi radykalnie powiększyłam swoją wiedzę w tym zakresie. To rzeczywiście niesamowity kraj, pełen takich miejsc, krajobrazów i zwyczajów, które dla nas są zupełnie obce. Nie dziwię się Twojej chęci poznawania coraz to nowych miejsc, zwłaszcza tak dla nas egzotycznych, jak Ameryka Południowa. Podróżowanie jest cudowne i niezwykle fascynujące, a jeśli jeszcze przekazywane jest w tak ciekawy sposób, jak Ty to robisz, to przyjemność jest podwójna, nawet jeśli dla mnie tylko wirtualna.
OdpowiedzUsuńGorąco Cię pozdrawiam i życzę wspaniałego, przedwiosennego czasu!
Dziękuję Iwonko za przemiłe słowa! Wiedz, że i dla mnie Boliwia okazała się mocno zaskakująca. To jeden z najbardziej różnorodnych krajów Ameryki Południowej – miejsce, w którym na niewielkim obszarze spotykają się ośnieżone Andy, pustynie solne, tropikalna dżungla i bogata, wielowarstwowa kultura. To kraj pełen kontrastów, wciąż stosunkowo mało turystyczny, dzięki czemu można tu znaleźć autentyczność, jakiej często brakuje w bardziej popularnych kierunkach. A ja kocham poznawać nowe miejsca, dlatego niedosyt po tym, co zobaczyłam i czego doświadczyłam pozostał. Na bank, wyruszę jeszcze kiedyś, by odwiedzić kolejne kraje tego niesamowitego kontynentu :-))
UsuńA tymczasem zapraszam Cię Kochana na kolejne boliwijskie opowieści!
Dołączam uściski i pozdrowienia :-))
Zachwycające krajobrazy... nic dziwnego, że marzysz o powrocie w te regiony. Taka wyprawa w świat zupełnie innej kultury jest na pewno fascynującą przygodą. Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńAniu mimo, że zobaczyłam tak wiele w trzech krajach kontynentu, to pragnienie poznania kolejnych zakątków Ameryki Południowej pełnej spektakularnej przyrody, potężnych metropolii, bogatej kultury i żywych tradycji - tylko wzrosło! Dlatego wiem, że kiedyś wyruszę ku nowej przygodzie 😊
UsuńPrzesyłam uściski i pozdrowienia!