Zamek Krzyżtopór w Ujeździe… do dziś pobudza wyobraźnię.

Niegdyś największa ufortyfikowana rezydencja
magnacka XVII wieku w Europie.
Dziś ruina posiadająca status
pomnika historii.

To zabytek owiany aurą tajemniczości, urokliwie położony wśród pól
i wzgórz ziemi opatowskiej z dala od głównych dróg i szlaków.

Do zamku prowadziła droga przez zwodzony most na fosie.
Zachował się fragment kamiennego mostu, którym podchodzimy
pod wieżę bramną. W niej znajduje się główne i jedyne wejście na
teren rezydencji. Uwagę zwraca dekoracja bramy wjazdowej.
Z obu jej stron znajdują się emblematy rodowe
Ossolińskich – krzyż oraz topór.

Wychodzimy na dziedziniec zewnętrzny zamku,
który po bokach zamknięty jest przez dwa pawilony.
Dziedziniec widoczny na zdjęciu stanowił centralny punkt
twierdzy. Prowadził do wieży, skąd kładką schodową można było
dojść do kaplicy oraz reprezentacyjnych sal czy komnat gościnnych. 


Korytarze zamku dziś mogłyby posłużyć za scenografię filmów grozy ;-))


W oficynie zachodniej przylegającej do dziedzińca mieściła się jadalnia na
parterze i sala balowa na piętrze. Wzdłuż ścian znajdowały się loże dla gości a
w galerii było miejsce dla orkiestry. Stąd można było przejść do ośmiobocznej
baszty, z której rozciągał się zapewne piękny widok na ogród włoski…


Opustoszała, lecz wciąż okazała budowla, wygląda intrygująco skrywając
w swych murach sporo symboliki oraz ciekawostek. I choć Krzyżtopór
powszechnie nazywany jest zamkiem, tak na prawdę nie pełnił on
funkcji obronnej warowni. Była to budowla umocniona
posiadająca elementy palazzo in fortezza,
czyli pałacu w fortecy posiadającego
cechy obronne.

Zamek Krzyżtopór to wielkie dzieło Krzysztofa Ossolińskiego –
szlachcic herbu Topór, marszałek Trybunału Wielkiego Koronnego,
 wojewoda sandomierski – jednym słowem postać znacząca. Wykształcenie
zdobywał na kilku uczelniach, napisał i przetłumaczył wiele dzieł.
Był fundatorem
klasztorów i kościołów. Brał udział w bitwach, a później poświęcił się polityce oraz
literaturze.
Dzięki swemu pochodzeniu i majątkowi, mógł podjąć się największego dzieła…

Odziedziczył po ojcu część majątku mieleckiego wraz ze wsią Ujazd w województwie
świętokrzyskim. Tam w 1627 roku rozpoczęła się budowa zamku Krzyżtopór.
Ossoliński chciał stworzyć dzieło, które zadziwiałoby oryginalnymi
rozwiązaniami architektonicznymi, dlatego zażyczył sobie, aby
budowla składała się z tylu okien, ile było dni w roku, pokoi –
ile tygodni, sal – ile miesięcy, baszt – ile kwartałów…

O bogactwie wyposażenia świadczą zapisy o szklanym stropie nad
gabinetem w wieży będącym jednocześnie dnem olbrzymiego
akwarium i o stajniach z marmurowymi żłobami
oraz kryształowymi lustrami.

Otoczona fosą budowla miała część pałacową i warowną.
Sporo miejsca poświęcono ogrodom – dla przykładu
na północy zamku mieściły się ogrody w stylu włoskim.

W momencie powstania – w 1644 roku – była to największa posiadłość
pałacowa w Europie przed wybudowaniem Wersalu. Krzysztof Ossoliński
zmarł rok później. Nie nacieszył się więc długo swoją piękną fortecą.

Krzysztof Ossoliński to niezwykła postać.
Był przeciwnikiem reformacji i zagorzałym katolikiem,
ale to nie przeszkadzało mu interesować się astrologią, numerologią czy
kabałą. Odzwierciedleniem tego był symbol nad wieżą z bramą do Krzyżtoporu.
Hieroglif przedstawiał literę W, co w kabale oznacza wieczne trwanie danego miejsca.
I jest w tym coś intrygującego, ponieważ wiele polskich zamków dawno już pokonał czas,
a Krzyżtopór nadal jest imponujący – zachowało się aż 90 proc. oryginalnych zabudowań!

Przedwczesna śmierć głównych spadkobierców, przechodzenie zamku w ręce
kolejnych rodów a następnie skutki potopu szwedzkiego oznaczające grabież
bogatego wyposażenia wnętrz sal zamkowych, które wywieziono do
Szwecji – zakończyły lata świetności i sławy zamku Krzyżtopór.
Obecnie obiekt ma prawny status ruiny trwałej o znacznym
stopniu zachowania. Kontynuowane są systematyczne
prace ratujące fragmenty ruin przed zniszczeniem.

Uwielbiam zwiedzać zamki i pałace, niezależnie od ich stanu zachowania.
Tym miłym wspomnieniem, kończę dzisiejszą opowieść
i przesyłam najcieplejsze pozdrowienia
🍂

Anita 

Komentarze

  1. Byłam, widziałam i podziwiałam. Obiekt robi wrażenie chyba na każdym zwiedzającym. Mnie skłonił do refleksji nad ambicjami właściciela i jego dziejami. Coś, co budowano z wielkim wysiłkiem tak łatwo uległo zniszczeniu i grabieży.
    Życzę miłego tygodnia.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wgłębiając się w życiorys Ossolińskiego, wyczytałam Celu, że planując budowę dzieła swojego życia, jako punkt odniesienia przyjął najpiękniejsze budowle Europy i chciał stworzyć coś równie doniosłego a sam zamek miał budzić zachwyt... Zdumiewające jest jednak to, że po wybudowaniu dzieła swego życia, tak szybko zgasło jego życie, a zamek podzielił los wielu innych znamienitych budowli...
      Przesyłam moc serdeczności :-))

      Usuń
  2. Rzeczywiście imponujące wrażenie robią te ruiny. Jak zwykle świetne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Olu, dobrze choć ruiny przetrwały kilka wieków jako świadectwo wielkich ambicji jego pomysłodawcy i właściciela.
      Dziękuję Ci za miłe odwiedziny i gorąco pozdrawiam!

      Usuń
  3. Szkoda że los nie okazał się laskawszy dla tego zamku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Jowi, to niesamowita ironia losu, że zamek, którego założenia projektowe miały odzwierciedlać upływ czasu i wieczne trwanie rodu Ossolińskich, tak przepełniony symboliką (ilość baszt, sal, komnat, pokoi i okien) – przetrwał w swej świetności jedynie… 11 lat! To tak jakby zaciążyła nad nim jakaś klątwa… ponieważ każdy kolejny spadkobierca z rodziny Ossolińskich umierał niedługo po odziedziczeniu zamku. Dzieła zniszczenia dopełnili Szwedzi. Zatem Krzyżtopór przetrwał wieki, ale jako ruina… niestety ;-))

      Usuń
  4. Te piękne pozostałości przypominają nam jak bardzo kruche są "trwałe" budowle. Lubię tam wracać bo miejsce ma niesamowity klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdumiewający jest dla mnie fakt, że Krzyżtopór jako zamek imponował swym rozmachem zaledwie 11 lat, natomiast jako ruina przetrwał wieki... lecz dla mnie Basiu jego opustoszałe mury, nieco wieją grozą ;-))
      Dziękuję Ci za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  5. Też byłam i podziwiałam zamek Krzyżtopór. Jestem pewna, ze każdego zachwyci ta imponująca budowla pałacowo-obronna. Choć nigdy nie została w pełni ukończona, bez wątpienia zadziwia swoją architekturą i fascynuje swoją historią, która przez lata obrosła w wiele legend.
    Gdy zobaczyłam na którymś z blogów ten niezwykły zamek, byłam pewna, że będzie mi dane go zobaczyć. Teraz wiem, że jest to jedna z bardziej niezwykłych budowli na mapie świata.
    Życzę Ci pięknego, słonecznego weekendu i przesyłam moje najlepsze piątkowe pozdrowienia:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak Łucjo, każdy ocalały element zamku jest pamiątką tamtych czasów, ludzi i ich
      wielkich ambicji. Być może dlatego właśnie takie miejsca mają niezwykłą atmosferę!
      Dziękuję Ci za serdeczne życzenia, które odwzajemniam :-))
      Przesyłam uściski i pozdrowienia!

      Usuń
  6. Byłam dobre 10 lat temu w zamku Krzyżtopór. Cieszę się, że budowla jest sukcesywnie zabezpieczana przed zniszczeniem, bo robi niesamowite wrażenie. Uwielbiam ruiny zamków i pałaców. W nich czas się zatrzymał.
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wielka wartość, by ocalić zabytki, które przetrwały wieki i są żywym świadectwem minionych czasów. Osobiście bardzo lubię zwiedzać zamki i pałace od ruin począwszy na pełnych przepychu kończąc ;-))
      Przesyłam Kasiu moc serdeczności!

      Usuń
  7. Anitko, podobnie jak Ty, lubię zwiedzać zamki i pałace, choć bardziej mnie kręcą te "nadgryzione zębem czasu". Widziałam zamek Krzyżtopór kilka lat temu i muszę przyznać, że jego niezwykła architektura i niesamowita historia zadziwia i zachwyca mnie do dziś. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło w lekko deszczowy, ale piękny jesienny wtorek :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt Lusi - niesamowite założenie architektoniczne i fantazja Ossolińskiego sprawiły, że zamek na ówczesne czasy nie miał sobie równych, a jego dalsze losy, jak i kolejnych właścicieli to ciąg niezwykłych zdarzeń. Tym bardziej cieszę się, że nawet jako ruina przetrwał kilka wieków, by w ten sposób jego historia trwała wiecznie...
      Ściskam mocno i pozdrawiam gorąco :-))

      Usuń
  8. Szkoda, że takie zamki uchyla się mu upadłości...nigdy tam nie byłam a muszę koniecznie go zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę sobie, jak cudownie byłoby zwiedzić ten zamek w czasach jego największej
      świetności, ale cóż... mamy to, co mamy, dlatego nawet jako ruina zdecydowanie wart
      jest tego, by go zobaczyć i poczuć klimat opustoszałych murów, w których hula wiatr ;-))

      Usuń
  9. Wiele słyszałam o tym zamku, zwłaszcza podczas studiów. I aż żal bierze, że tak piękna budowla niszczeje. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety upływający czas nie jest sprzymierzeńcem budowli w takim stanie...
      ale stopniowo prowadzone są prace ograniczające dalsze niszczenie ruin ;-))
      Życzę Ci słonecznych, jesiennych dni!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Symboliczny cmentarz ofiar gór na Wiktorówkach…

Najwyższy szczyt Pienin – Wysokie Skałki potocznie zwane Wysoką.

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

DIY - kompozycja kwiatowa na Wszystkich Świętych 2022.

DIY - stroik adwentowy alternatywą dla klasycznego wieńca.

Gipsowych figur czar...

KORFU – grecka wyspa, która chwyta za serce…

Choinka w starym stylu…

Zielone wzgórza nad SOLINĄ – spacer po zaporze i rejs po jeziorze.

TATRY – Z Kasprowego na Giewont zimą