LOFOTY – górzysty archipelag Norwegii.

Rozciągają się na długości 112 km stanowiąc dla wielu podróżników oraz
miłośników fotografii krajobrazowej główny cel wypraw na Przylądek Północny,
będący symbolicznym krańcem Europy. Począwszy od wysepki Røst na południu, po
wąską cieśninę Raftsundet na północy, Lofoty tworzą potężny falochron osłaniający
wybrzeże Norwegii przed mroźnymi atakami Morza Arktycznego. Zimą szaleją
tu potężne sztormy, a latem nieporównane piękno wysp, czyni z nich
jedną z największych atrakcji Norwegii.

 


Miałam możliwość podziwiać Lofoty z powietrza, lądu, podczas rejsu,
ale i zanurzyć stopy w zimnych wodach Morza Norweskiego. Na początek warto
jednak wspomnieć, jak tam dotarłam. Podróż rozpoczęłam na lotnisku w Oslo, by na
pokładzie skandynawskiego przewoźnika dotrzeć do Evenes, na północy Norwegii.

Lot, dzięki panoramicznym widokom na archipelag, sam w sobie okazał się dodatkową
atrakcją. Muszę przyznać, że wystające z morza skalne masywy i ich ostro zarysowane
wierzchołki sprawiają, że Lofoty z powietrza prezentują się szalenie imponująco.









Podróż przez archipelag Lofotów oznacza przeskakiwanie z wyspy na wyspę,
ale nie jest to uciążliwe, ponieważ inżynierowie połączyli je imponującymi mostami,
a ostatnia przeprawa promowa została zastąpiona podmorskim tunelem. Trasa zalicza
się do szczególnie wyjątkowych w Norwegii, ponieważ za każdym zakrętem pojawiają się
kolejne nieprzebyte, strzeliste szczyty kontrastujące z zielenią tulącą się do brzegu morza.
Tak malownicza sceneria towarzyszy mi podczas przejazdu przez cały archipelag Lofotów.

 













Wśród gór kryją się urodzajne tereny rolnicze, fiordy oraz głębokie przepaście.
Z kolei brzegi wysp usiane są rybackimi wioskami, spośród których wyróżnia się Reine.








To jedna z najbardziej urokliwych wiosek na Lofotach, której pocztówkowe
kadry ze szczytu Reinebringen docenił National Geographic uznając go
za jeden z 10 najpiękniejszych widoków świata.

Poniższe zdjęcie to Lofoty w pigułce… ujrzeć możemy w dalszym planie:
skaliste góry i fiordy, majaczące w oddali domy jednej z wiosek, most przerzucony
z wyspy na wyspę, drewnianą konstrukcję do suszenia dorszy na kamiennym nabrzeżu
i „wisienka na torcie” –  drewniany domek na palach z dachem porośniętym trawą
😉

 

Jedynym miastem w okręgu jest Svolvær na wyspie Austvågøy.
Wydaje się być ze wszystkich stron oblane wodą, ale w rzeczywistości
leży na wyspie otoczone skalistymi górami. W miejscowym porcie cumują
żaglówki, kursują tutaj promy oraz kabotażowe statki Hurtigruten.
Svolvær, jak zresztą całe Lofoty, przyciąga artystów,
rzemieślników… i turystów rzecz jasna ;-))

 




Specyfiką archipelagu były coroczne połowy dorsza. Od stycznia do marca rybacy
okresowo zamieszkiwali nad brzegiem morza w skromnych, drewnianych domkach –
z reguły spartańsko urządzonych – nazywanych rorbuer (rorbi). Wraz z upływem lat
liczba rybaków znacznie zmalała, a tendencja spadkowa utrzymuje się do dziś.
Dlatego te charakterystyczne, w przeważającej większości czerwone domki
na palach – wpisane w nadmorski pejzaż Norwegii – stanowią dziś coraz
częściej bazę noclegową dla turystów. Dorszowe szaleństwo przeszło
bowiem do historii, a flota rybacka pracuje cały rok. Złowione w lecie
dorsze suszą się na tradycyjnych drewnianych stojakach w pobliżu
portu. Miejscowym specjałem jest tzw. sztokfisz – niesolony
dorsz suszony w niskiej temperaturze. Przemysł rybny,
choć w zmodernizowanej formie, nadal odgrywa
istotną rolę w gospodarce wysp.

 

Wyspiarska sceneria Lofotów oraz bogactwo pięknych, naturalnych pejzaży zachwyca.
Najbardziej znaną i popularną jest plaża Ramberg, do której prowadzi z parkingu
charakterystyczna Rambergstranda, czyli wygodny drewniany chodnik.
Biały piasek i lazurowa woda urzekają już z oddali, z kąpieli jednak
nie skorzystałam, bo temperatura wody znacznie
odbiegała od moich oczekiwań ;-))

 





Czas pożegnać ten przyrodniczy skarb Norwegii i przez ostatni most
wyruszyć na wyspę Moskenesøya. Tam zakończę wspaniałą przygodę
z archipelagiem Lofotów i wyruszę w urokliwy rejs do Bodo,
ale o tym opowiem już innym razem ⛴
Anita 

Komentarze

  1. Droga Anitko!
    Oglądam Twoje wspaniałe zdjęcia po-raz-enty i nie mogę wyjść z podziwu. Wiem, że się powtarzam, ale te zdjęcia to prawdziwy artyzm. Lofoty wyłaniają się z lodowatych, niebiesko-zielonych wód niczym ściana gnejsowego podłoża skalnego. Przepiękne krajobrazy i malownicze wioski rybackie położone w zatokach chronionych. Trzeba przyznać, że ten jedyny w swoim rodzaju archipelag północnej Norwegii zachwyci każdego, kto go zobaczy. Masz wielkie szczęście, że w czasie swoich wspaniałych podróży zawsze dopisuje Ci pogoda. Norwegię zawsze będę wspominać jako kraj deszczowy. Bardzo dziękuję, że kolejny raz mogłam zobaczyć ten piękny kraj w Twoim wydaniu.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Łucjo za tyle ciepłych słów, ale tu nawet nie chodzi o jakieś specjalne umiejętności, czy dobrej klasy sprzęt (bo większość zdjęć robiłam telefonem). Uważam, że Norwegia to jeden wielki plener fotograficzny i na każdym niemal kroku dostarcza nam krajoznawczych zachwytów. Lofoty były moim marzeniem, dlatego stanowiły żelazny punkt na objazdowej mapie tego - oszałamiającego pięknem natury - kraju. Inny wątek to kwestia pogody, bo ta jest kluczowa, by móc uchwycić w kadrze zmieniające się pejzaże. Zgadzam się więc, że miałam wielkie szczęście, bo tydzień po moim powrocie do kraju Norwegię nawiedziły długotrwałe, niszczycielskie ulewy...
      Przesyłam moc pozdrowień i życzenia miłego weekendu!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się cudownych widoków, jednak to, co zobaczyłam podczas przejazdu z północy na południe Norwegii, przeszło moje najśmielsze oczekiwania ;-))

      Usuń
  3. Norwegia zachwyca. Widziałam już wiele różnych wpisów, filmików, zdjęć z tego pięknego kraju i nie pozostaje już nic innego tylko samemu zobaczyć na własne oczy.
    Piękne widoki, nigdy nie miałam okazji zobaczyć z samolotu czegoś więcej niż pola z trawą, podczas lotów z Polski do Holandii i z powrotem. Lot do Australii minął w ciemnościach :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ten kraj nie potrzebuje dodatkowej rekomendacji, zapewniam Cię jednak, że podczas podróży - ogrom wrażeń gwarantowany! Nawet lot nad Norwegią dostarcza niezapomnianych widoków... a Lofoty z każdej perspektywy prezentują się wspaniale - z powietrza, lądu i wody ;-))
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Zdjęcia jak z folderu reklamowego. Widoki obłędne a słoneczna pogoda podkreśla urok prezentowanych miejsc. Zazdroszczę wycieczki i przeżytych wrażeń. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje odczucia, bo naprawdę nie wiem czym, zasłużyłam sobie na taką piękną pogodę podczas całego wyjazdu ;-)) Tym bardziej, że prognozy były tak niekorzystne, że spakowałam do walizki kalosze! Nawet wylot do Oslo miałam opóźniony o 3 godziny, bo nad Krakowem szalała burza z piorunami. Przed moim przyjazdem w Norwegii mocno padało... a tydzień po moim wyjeździe ogromne ulewy nawiedziły cały kraj powodując w wielu miejscach podtopienia i zalania dróg. Niestety na ten pogodowy scenariusz, nie mamy żadnego wpływu... to czysta loteria ;-))
      Do pozdrowień dołączam życzenia udanego weekendu!

      Usuń
  5. Cudowne miejsca, fantastyczne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Basiu, dlatego Europa nieustannie fascynuje mnie swoim krajobrazowym pięknem.
      Pozdrawiam najcieplej!

      Usuń
  6. Przepiękne widoki. Już któryś raz z rzędu dowiaduję się, że właśnie Norwegia jest takim wyjątkowo pięknym i urokliwym krajem. Nabieram coraz większej ochoty na zobaczenie tego na żywo, choć Twoje zdjęcia są wspaniałe i ma się wrażenie oglądania tych miejsc w realu.
    Wprawdzie ja wolę ciepełko i ciepłą wodę, ale czasem trzeba odstąpić od swoich preferencji, żeby zobaczyć takie cuda świata.
    Pozdrawiam, Anitko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, ja też uwielbiam biały piasek i cieplutkie morza, ale... przez wiele lat tak właśnie wyglądał mój wakacyjny urlop, przez wzgląd na młodzieńcze lata syna i zamiłowanie męża do jednak dość "statycznego" wypoczynku. Nie, żebym się żaliła, ale teraz gdy syn jest już dorosłym mężczyzną, a mąż nie podziela mojej potrzeby i pragnienia poznawania Europy, czy też innych kontynentów... mogę pozwolić sobie na ten zdrowy egoizm i robić coś tylko dla siebie, bo kocham poznawać inne kraje i miejsca mi nieznane :-))
      Norwegia jest dowodem na to, że marzenia się spełniają... trwało to kilka lat, gdy wreszcie mogłam pozwolić sobie na podróż po tym oszałamiająco pięknym kraju, z którego przywiozłam cudowne wspomnienia!
      Zatem polecam i gorąco pozdrawiam :-))

      Usuń
  7. Spektakularne widoki z każdej perspektywy. Trudno się nie zachwycić!!! Lofoty to wyjątkowo piękny kawałek świata, gdzie surowa często natura współgra z morzem, niebem i kolorowymi osadami tworząc zachwycające połączenia. Cieszę się, że tam dotarłaś i pokazałaś nam piękne zdjęcia. Dzięki Anitka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak... a przecież Lofoty to tylko część tego, co Norwegia ma do zaoferowania. Dlatego ogrom piękna natury, z jakim spotkałam się podróżując z północy na południe kraju jest trudna do opisania. Czasem lepiej, gdy przemówią zdjęcia, które wyrażą więcej, niż tysiąc słów.
      Moc uścisków Uleńko!

      Usuń
  8. Ale niesamowite widoki! Przepiękne kadry, widać że masz oko do zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, norweskie krajobrazy to fotograficzny raj dla takich amatorów zdjęć, jak ja ;-))
      Dziękuję Ci za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  9. Wyjazd do Norwegii jest moim marzeniem. Chciałabym zobaczyć ten krajobraz na własne oczy ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo sama długo marzyłam o podróży przez ten fascynujący kraj... i każdemu polecam, bo piękno norweskich krajobrazów onieśmiela, zdumiewa, zachwyca ;-))

      Usuń
  10. Uwielbiam i już za parę dni znowu tam będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, zatem udanej podróży, samych pogodnych dni i cudownych wrażeń!

      Usuń
  11. Norwegia jest pięknym krajem, co widać na Twoich zdjęciach. Lofoty wyglądają imponująco z każdej pozycji, ale najbardziej uwiodły mnie widoki z góry. Nie dziwi mnie, że doceniono widok na
    Lofoty w NG. Wydaje mi się, że każdy, kto odwiedzi Norwegię, chce tam jeszcze powrócić.
    Często żałowałam, że nie zostaliśmy w Norwegii w 1988 roku, ale przerażały mnie zimy. Teraz jest to już poza mną.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to zupełnie dwie różne rzeczy - odbyć podróż przez Norwegię lub zamieszkać tam
      na stałe. Słyszałam od kilku osób, które zawodowo wyjeżdżały na północ Skandynawii
      na długie okresy, że najtrudniejsza była właśnie zima, krótki dzień i długi mrok, a w pozostałych porach roku: kaprysy pogody, w tym często deszczowa i dżdżysta aura...
      Dlatego ogromnie doceniam towarzyszące mi podczas wycieczki słońce i błękitne niebo :-))
      Spełniłam swoje marzenie a cudowne wspomnienia pozostaną we mnie na zawsze!
      Teraz czas na realizację kolejnych podróżniczych marzeń ;-))
      Przesyłam moc pozdrowień!

      Usuń
  12. Anitko zafundowałaś mi cudowną wycieczkę na Lofoty dziękuję. Miejsce to urzeka niesamowicie. Może kiedyś dane mi będzie je zobaczyć. Miasteczko jest po prostu boskie. Cieszę się że mogłaś tam być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to było moje marzenie - odbyć podróż z północy na południe Norwegii, a Lofoty były obowiązkowym punktem tej wycieczki, z której przywiozłam niezapomniane wrażenia!
      Cieszę się, że dzięki tej fotorelacji mogłam "zabrać" tam również Ciebie, choć oczywiście życzę, byś kiedyś mogła zobaczyć na własne oczy cuda natury, w które obfituje ten fascynujący kraj :-))
      Pozdrawiam najcieplej!

      Usuń
  13. Cudowne widoki, a wioska z tymi urokliwymi domkami na tle monumentalnych gór wygląda, jak z bajki... i to białe wybrzeże - piękne. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jestem ogromnie szczęśliwa, że dane mi było podróżować przez Lofoty przy
      tak wspaniałej pogodzie, co w Norwegii nie jest oczywistością, nawet w pełni lata ;-))
      Krajobrazy archipelagu są absolutnie zjawiskowe!
      Przesyłam moc pozdrowień :-))

      Usuń
  14. Bardzo długo marzyłam o Lofotach i nie wiedzieć czemu zawsze mi się wydawało, że trochę potrwa zanim spełnię to marzenie. A teraz sama zobacz, mogę je wspominać a nie tylko z zazdrością oglądać cudze zdjęcia. Jestem zachwycona tak jak i Ty, to archipelag cudowności, nieważne w którą stronę skierowałam wzrok, wszędzie było oszałamiająco pięknie. Sporo miejsc z Twoich kadrów widziałam i ja co sprawia, że oglądałam je ze zdwojoną przyjemnością. Fajnie oglądać piękny kadr ze świadomością, że tam byłam.
    Fajnego poniedziałku i dobrego tygodnia. Bądź szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz Moniko, jak wiele zależy od naszego nastawienia. Jeżeli czegoś bardzo pragniemy, o czymś marzymy, to cały wszechświat nam sprzyja ;-)) Nie chcę, by zabrzmiało to tak górnolotnie, ale przy wystarczająco mocnej determinacji i finansowej dyscyplinie możemy konsekwentnie realizować nawet najambitniejsze podróżnicze plany, które dotąd były tylko nieśmiałym marzeniem ;-))
      W oczekiwaniu na Twą relację z Lofotów, ślę moc uścisków i uśmiechów!

      Usuń
  15. Chyba czas się ujawnić, choć początkowo tego nie planowałam, jednak ten wpis wpłynął na zmianę mojego zdania. Może zacznę od tradycyjnego "dzień dobry, Anitko!" :)
    Przyczłapałam tu do Ciebie od Mo., gdzie wspomniałaś właśnie o Lofotach (to mnie zaciekawiło), przeczytałam kilka wpisów, ale dopiero ten sprawił, że postanowiłam zabrać głos. Lofoty to takie moje małe podróżnicze marzenie, do tej pory jeszcze nie udało mi się go zrealizować, mimo że jakieś dziesięć lat temu byłam w Norwegii, wtedy jednak skupiłam się na zwiedzaniu Oslo i najbliższych okolic. Wielokrotnie czytałam o nich u innych blogerów, ale jeszcze nie udało mi się zobojętnieć na widok tego piękna. Bardzo Ci dziękuję za ten wpis, bo zawierał istotne dla mnie informacje, a ponadto zaopatrzyłaś go w wiele mniej znanych widoków, nie tylko w te, które uchodzą za charakterystyczne, przez co mam wrażenie, że lepiej poznałam ten wspaniały archipelag. Ach, no i cudownie było dowiedzieć się, że te urocze czerwone domki są jednak do wynajęcia dla turystów. Czy spałaś może właśnie jednym z nich?
    Pozdrawiam Cię serdecznie z Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię bardzo serdecznie, z radością i wdzięcznością za pozostawione słowa!
      To ogromnie miłe uczucie, wiedzieć, kto nas w tej radosnej twórczości tu, w blogowym świecie odnajduje i odwiedza :-)) Z przyjemnością zawitałam już u Ciebie i jestem pewna, że zagoszczę częściej!
      Co się zaś tyczy Norwegii, to sądzę, że nie jest możliwe zobojętnienie na oszałamiające i dzikie krajobrazy tego kraju. Udało mi się odbyć podróż z północy na południe i dzięki tej objazdówce naprawdę sporo zobaczyłam. Nie byłam gotowa na taki bezmiar piękna, dlatego po powrocie do domu, trudno było mi pomieścić w sobie ogrom wrażeń i emocji. Lofoty były warunkiem koniecznym tej podróży. Cieszę się, że Monika również zrealizowała swoje podróżnicze marzenie o tym fascynującym archipelagu, zatem... Taito czas na Ciebie! Z całego serca życzę, byś osobiście dotarła w ten północny zakątek Europy i mogła na żywo oglądać pejzaże Lofotów. Niestety nie miałam możliwości nocować w czerwonych domkach na palach. Głównie w hotelach sieci Scandic. Tego w miejscowości Molde nie zapomnę do końca życia - wysuniętego jak żagiel głęboko w morze, a śniadania w tych obiektach - poezja! Szczerze polecam :-))
      Dziękuję Ci za tyle serdecznych słów i oczywiście zapraszam częściej...
      Do "zobaczenia" u Ciebie! Dołączam moc serdeczności!

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za tak miłe powitanie i obszerny komentarz :) Twoja wyprawa brzmi magicznie, będę zatem z niecierpliwością wyczekiwać tych norweskich wpisów, ciekawostek i pięknych zdjęć.

      W tym roku byłam już na swoich wielkich i wspaniałych wakacjach w Szkocji (która również jest przepiękna, uwielbiam ten kraj!), więc do Norwegii już nie zawitam, ale kto wie - może w najbliższych latach się uda? Na szczęście Lofoty to nie zając, nie uciekną ;)

      Nocleg w takim domku na pewno jest niezapomnianym przeżyciem, ale wiesz co? Twój pobyt w tym hotelu również brzmi ekscytująco (swoją drogą, ja w Oslo też nocowałam w Scandicu). A co do emocji i ich nadmiaru, to doskonale Cię rozumiem, bo ja zawsze po takich wyjazdach nie mogę się odnaleźć w rzeczywistości! Pierwszy tydzień w pracy zawsze okrutnie boli, jest takim bolesnym zderzeniem rzeczywistości z dopiero co zakończoną bajką. Teraz było lepiej, bo zamiast pracować siedzę w domu i się kuruję - okazało się, że z wyjazdu przywieźliśmy sobie nietypową pamiątkę, chorobę!

      Dobrego dnia życzę, ale ściskać nie będę, żeby nie rozsiewać zarazków ;)

      Usuń
    3. Taito, masz wspaniały "dorobek" blogowy! Z podziwem przyznaję, że Jesteś niesamowita tworząc bloga od tylu już lat. Jesteś żywym dowodem na to, że nawet w "społeczeństwie obrazkowym" słowo pisane ma się dobrze! Takie osoby jak Ty, są dla mnie nieustanną inspiracją. Natomiast każdy gość pozostawiający tu choć słowo - silną motywacją do regularnej publikacji ! Naprawdę dziękuję, że pozostawiłaś swój komentarz, bo nie wiem jakim cudem, ale nie znalazłam Cię dotąd w odmętach internetu :-))
      Czytałam Twój - pełen luzu i relaksu - post opatrzony pięknymi zdjęciami. I podzielam zachwyt nad Szkocją, którą niestety znam tylko... ze zdjęć. Ten kraj wysoko plasuje się na mojej bardzo długiej podróżniczej liście pragnień i marzeń! Miałam szczęście być jedynie w Anglii i zwiedzić nieco hrabstwo Dorset.
      Ach te pamiątki z wakacji... zdarza się, że poza cudownymi wspomnieniami, przywieziemy coś jeszcze. Zatem życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia, a do życzeń dołączam uściski, bo ja zdrowa jestem... jeszcze, choć ciągnę na "oparach." Oby do urlopu ;-))

      Usuń
    4. To prawda, jestem weteranką blogową ;) Swojego bloga założyłam rok po przylocie do Irlandii i prowadziłam go na Onecie, wtedy te nasze internetowe pamiętniczki były bardzo popularne. Jakiś czas później Onet zlikwidował jednak swoją platformę blogerską i musiałam przenieść całą zawartość strony w nowe miejsce, jeśli nie chciałam jej utracić. Padło na platformę Blogger. Tu osiadłam i zapuściłam korzenie :) Różnie bywało przez te kilkanaście lat - miałam trudne lata, kiedy powstawało kilka wpisów, bywało, że zastanawiałam się nad porzuceniem blogowania, ale nadal jestem na polu bitwy ;) Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa, haha. Żal by mi było rzucić to wszystko w cholerę, bo jednak przez te wszystkie lata poznałam wielu wspaniałych ludzi, bratnie dusze, sama pewnie doskonale wiesz. Z reguły ciągnie swój do swego :) Nie jestem tą samą osobą, którą byłam na początku mojej blogowej przygody, ale to normalne. Wtedy byłam podlotkiem, teraz bliżej mi do czterdziestki :( Czas ucieka i na nikogo nie czeka. Jest jednak pamiątka w postaci zapisanych słów.

      Media społecznościowe, zwłaszcza TT i IG cieszą się ogromnym powodzeniem, bo nie są wymagające. Nie mam tysiąca followersów, moje posty z reguły są dość długie, ale nie poddaję się presji - mam małą, ale kochaną grupkę czytelników i to dla nich piszę. Jeśli zechcesz do nich dołączyć, będę bardzo szczęśliwa :) Na razie próbuję się wygrzebać z zaległości, które sobie narobiłam - rozpoczęłam niedawno relację ze swojego zeszłorocznego pobytu na Wyspie Man, ale w przyszłości planuję sporo wpisów ze Szkocji. W ogóle to tak zabawnie się składa, że ja akurat najmniej znam Anglię ;) W Walii, Irlandii Północnej i Szkocji byłam wiele razy.

      Zgadzam się z Tobą całkowicie - komentarze czytelników są bardzo motywujące, bardzo lubię interakcję pod postami. Nie obiecuję, że będę komentować każdy Twój wpis (nie lubię robić tego z komórki, czasami też nie mam nic mądrego do powiedzenia, albo czas mnie goni...), ale jednak obiecuję, że nie dam Ci o mnie zapomnieć ;)

      Dziękuję za Twoje odpowiedzi na moje wpisy (bardzo to doceniam, nie lubię kiedy blogerzy nie odpowiadają na komentarze) i życzenia zdrowia :) Przyjmuję je bez ograniczeń ;)

      Usuń
  16. Obawiałam się, że zniechęcę Cię moją pisaniną, bo gaduła ze mnie, a tu proszę - prawdziwie bratnia dusza! Taito, cieszę się, bo dzięki temu mogę poznać Cię lepiej! Absolutnie nie oczekuję komentarza na każdy mój post, wystarczy mi świadomość, że Jesteś, a gdy będziesz mogła i chciała - podziel się tym, co Ci w duszy gra :-)) Wybacz, że nie napisałam jeszcze nic u Ciebie, ale nie ogarniam już codzienności ;-)) W pracy nie wiadomo w co ręce włożyć, bo odpowiadam za duży unijny projekt, a jako kierownik mam na głowie masę innych, zawodowych spraw. Jakby tego było mało, wczoraj mieliśmy kontrolę z urzędu wojewódzkiego, a już zapowiedziała się kolejna! Czas po pracy spędzam od dziś na komisjach powiatowych, a rano gdy jechałam do pracy rowerowa wariatka (jadąca pod prąd) omal we mnie nie wjechała. Gdy ok. 18.00 wróciłam do domu, to żartowałam do męża, że zbliżającego się urlopu, to ja chyba nie doczekam ;-)) Dlatego te unikalne, wolne chwile spędzam w ogrodzie pielęgnując rośliny, bo to dobrze mi robi na psyche lub idę na spacer z sunią. Sama zobacz, że źle już ze mną, bo uciekam od ludzi do świata roślin i zwierząt - dla zachowania równowagi psychicznej i emocjonalnej ;-)) Tak radzę sobie z ogromnym zmęczeniem, które odczuwam, gdyż ostatni urlop miałam rok temu. Do komputera siadam praktycznie przed snem, bo choć tęsknię za moją blogową społecznością, to jednocześnie dość mam godzin w pracy spędzonych przed monitorem. Gwarantuję jednak, że z szacunku dla moich Gości - zawsze odpowiadam na komentarze! Z przyjemnością będę u Ciebie gościć, ale tylko na blogu, ponieważ (z wyboru) nie mam żadnych innych mediów społecznościowych (nawet FB). Znikam więc z wizytą do Ciebie, bo już wypatrzyłam nowy post i cudne zdjęcia!
    Ściskam Cię mocno ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wygląda na to, że trafiła kosa na kamień ;) Możemy rywalizować o tytuł tej pozostawiającej najbardziej obszerne komentarze :)

      Zniechęcisz? No co Ty - nie mogłabyś być dalej od prawdy, droga Anito! Tymi kilkoma wspaniałymi komentarzami zaskarbiłaś sobie moją dożywotnią sympatię i dałaś się poznać, jako przesympatyczna osoba. Jestem niezmiernie zadowolona, że na Ciebie trafiłam!

      No i nie mam Ci czego wybaczać - jesteś w pełni rozgrzeszona :) I tak podziwiam, że jeszcze znajdujesz czas i siły na swoją aktywność w sieci.

      Na koniec dodam tylko, że sama nie wierzę w to, co napisałaś, ale robię dokładnie to samo: "(...)uciekam od ludzi do świata roślin i zwierząt - dla zachowania równowagi psychicznej i emocjonalnej ;-))" Jak ja to dobrze znam! Nic mnie tak nie relaksuje jak dobra książka, czas spędzony ze zwierzami, na łonie natury i podziwianie moich pięknych kwiatów w ogródku :) Codziennie się nimi napawam, latem zresztą też - już drżę na myśl o nadejściu szaroburej zimy ;)
      Jak najbardziej rozumiem potrzebę odpoczywania od monitora, wielokrotnie to przerabiałam po pracy.
      PS
      Mnie też nie ma na żadnych portalach społecznościowych (mam jedynie konto na IG i też go nie nadużywam) :) Jestem starej szkoły, blog mi wystarcza :)

      Usuń
    2. Widzisz... bratnią duszę "wywęszę" na odległość ;-)) Popatrz jakie to fascynujące, że nawet nie znając Kogoś osobiście, ba... często nawet nie wiedząc jak ta osoba wygląda, tym mocniej wyostrzają się zmysły i czucie, czy jest nam z Kimś "po drodze," czy niekoniecznie!
      Piękne jest w blogosferze to, że nasza społeczność trzyma się razem! Odnajduję tutaj wielu życzliwych i wspierających się ludzi... i wciąż poznaję nowe, zaskakująco ciekawe osoby, dlatego jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, że zdecydowałaś się napisać pierwszy komentarz ;-)) I oczywiście ogromnie dziękuję za tyle serdecznych słów!
      Dziś znów zmierzch przepędził mnie z ogrodu i za późno usiadłam do komputera, dlatego na kilka komentarzy odpowiem już jutro, bo sen wzywa, a przede mną kolejny, szalenie intensywny zawodowo dzień!
      Ściskam Cię mocno i do usłyszenia w piątkowy wieczór :-))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Słodycz na Dzień Kobiet… zapraszam na sernik dubajski ;-)

Wiosna już puka do drzwi ;-))

Przedwiośnie w domowych wnętrzach.

Klejnoty Luwru – Dział Rzemiosła Artystycznego.

Rezerwat Czartowe Pole… tam, gdzie jeno czarci hasali!

Dynie Baby Boo z mojego warzywnika…

Tam, gdzie słońce nie zachodzi… czyli magiczny rejs z Lofotów do Bodø.

TATRY – Z Kasprowego na Giewont zimą

Kanon kobiecego piękna – każda epoka ma swój własny…

Życzenia nadziei, wiary i miłości w epidemii bezsilności…